środa, 22 maja 2013

/źródło zdjęcia/

Nawet Ed Vulliamy przyznaje, że moglibyśmy najpierw przeczytać jego książkę, a potem wybrać się na wakacje do większości meksykańskich miast i nie zauważyć żadnego konfliktu, niczego z tego, o czym pisał i co sam nazwał wojną wzdłuż granicy. Niewielki teren działania nie ogranicza jednak gangów i karteli organizujących przemyt ludzi, broni i narkotyków, w końcu jego skutki rozciągają się nie tylko na Amerykę Północną, ale też cały współczesny świat. 

Co możemy mieć z tym wszystkim wspólnego my, ludzie żyjący tysiące kilometrów dalej, nieznający języka, niemający tam krewnych, rodziny...? Wystarczy pokazać to na przykładzie choćby narkotyków: przecież w większości nie pozostają one w miejscu produkcji, ale raczej są eksportowane do innych krajów, w tym także europejskich.

Właśnie dlatego, że świat trochę się skurczył od czasów odkryć geograficznych, a poszczególne jego elementy są ze sobą powiązane grubymi nićmi społeczno-gospodarczymi, nawet to, co dzieje się w miejscach, których nigdy nawet nie odwiedzimy, może nas dotyczyć.

Autor "Ameksyki" odpowiadał na pytania dotyczące tego, czy ta wojna toczy się o nic (a jak wiadomo - w takich sytuacjach zawsze chodzi o pieniądze) i czy rzeczywiście można ją nazwać wojną (bo pomiędzy kim miałaby się toczyć, państwem i kartelami?), a także między innymi jak narkobiznes wpływa na meksykańską kulturę. Wspomniał też, że jego książka zyskała największą popularność w Polsce i Francji, z kolei hiszpańskojęzyczne wydanie okazało się być katastrofą.

W trakcie ponad godzinnego spotkania Ed Vulliamy dał się poznać jako osoba inteligentna, ciekawa i raczej skromna. Wspominał, że jeszcze trochę go to peszy, gdy słyszy w jednym zdaniu dwa nazwiska: swoje oraz Kapuścińskiego (przypomnienie: zdobył on w tym roku nagrodę im. Kapuścińskiego i jest przedstawiany właśnie jako jej laureat). Z pewnością warto sięgnąć po jego "Ameksykę" bez wątpliwości związanych z tym, czy jest dobrze napisana.

Już dodałam ją na swoją listę książek do przeczytania, a wy? Czytaliście, macie zamiar?

7 komentarzy:

  1. Zaczynam się przyzwyczajać do tego, że nie znam książek o których piszesz, ale mam na nie ochotę.. pewnie przeczytam za milion lat, ale plan jest :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Ten temat znam jedynie trochę z serialu "Breaking Bad" (skądinąd świetnego). Nigdy nie byłam jeszcze na spotkaniu autorskim...:(

    OdpowiedzUsuń
  3. Zwróciłam uwagę na ten tytuł już w zapowiedziach Czarnego, ale poczekam, aż kupią do biblioteki :) a udziału w spotkaniu szczerze zazdroszczę! :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Chyba byłyśmy na tym samym spotkaniu, ale moja relacja jeszcze przede mną :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, w takim razie szkoda, że nie miałyśmy okazji się poznać i czekam na relację ;))

      Usuń
  5. Ja również muszę uwzględnić tę książkę w swoich czytelniczych planach :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Z chęcią bym tę książkę przeczytała. Lubię reportaże, ale to już wiesz :)

    OdpowiedzUsuń