środa, 17 kwietnia 2013


Szkolny francuski to przede wszystkim uczenie się gramatyki i przy okazji słówek wyjętych z kontekstu. Efekt? Po czterech latach nauki wiem, jak tworzyć czas passe compose, umiem odmieniać przez osoby mnóstwo nieregularnych czasowników, potrafię nawet powiedzieć "konformista" albo "panele słoneczne" w tym języku, ale gdyby ktoś kazałby mi porozmawiać z Francuzem, pewnie zaczęłabym od słów: "Bonjour, do you speak english?".

Dla takich osób jak ja, czyli kompletnie przybitych sposobem przekazywania wiedzy przez nauczycieli i wolących uczyć się samodzielnie, nazwa zestawu, o którym dzisiaj mowa, brzmi bardzo zachęcająco.

Czego można się spodziewać?

Chyba każdy, kto sięga po "Francuski fiszki. Praktyczne zwroty konwersacyjne", liczy na to, że po zapoznaniu się z nim będzie w stanie pojechać do Francji, wejść do pierwszego lepszego sklepu i kupić gazetę albo zaczepić przypadkową osobę na ulicy i zapytać, którędy do dworca. Poprawność gramatyczno-językowa nie ma tutaj większego znaczenia, chodzi po prostu o to, żeby móc się jakoś po ludzku dogadać.

Baza językowa, zdobyta dzięki wpatrywaniu się w te fiszki, w połączeniu z rozmawianiem na migi i wszelkimi innymi przejawami kreatywności powinna ratować przeciętnego samouka przed zgubieniem się w samym centrum miasta i wpadnięciem w panikę (Co ja tutaj, kurcze, robię?).

...a co się dostaje?

Małą mieszankę - i to dosłownie, bo w zestawie karteczki podpisane określeniem "wyrażenie" zostały powrzucane pomiędzy całkiem zwyczajne słowa, które na praktyczne zwroty konwersacyjne wcale nie wyglądają. Dowiemy się z nich jak powiedzieć, że ktoś jest nieśmiały, skąpy albo że ma buty, ale czy to w jakiś sposób pomoże nam porozmawiać z właśnie poznaną osobą?

Jak zareagować na taki misz-masz? Moje wrażenia są dość mieszane. Gdyby wszystkie fiszki były zrobione na zasadzie wspomnianych przed chwilą wyrażeń (np. "Jak się masz?", "Czym się zajmujesz?", "Do zobaczenia za chwilę!"), byłby to bez wątpienia najlepszy zestaw, z jakim miałam do tej pory do czynienia. Niestety należą one do mniejszości, są pochowane gdzieś w stosie słówek, które właściwie niczym się nie różnią od tych zamieszczonych w "Tysiącu najważniejszych słów i zdań".

Nie zrozumcie mnie źle - jest dobrze, nawet bardzo dobrze, ale po prostu wydaje mi się, że większość osób po nazwie tego zestawu dla początkujących i średnio zaawansowanych może spodziewać się czegoś trochę innego. Mimo wszystko spędziłam z nim mnóstwo czasu i myślę, że warto, bo chociaż uczę się od kilku lat, znalazłam w środku sporo nowych słówek, a jeszcze więcej sobie przypomniałam, odświeżyłam.

Polecam tym, którzy mają już jakieś minimalne podstawy lub uczyli się francuskiego jakiś czas temu. Znajdziecie w tym zestawie coś do powtórki i trochę więcej do przyswojenia. Szczególną uwagę poświęćcie zdaniom dołączonym do każdego słowa, gdyż zostały one dobrze opracowane.

A jeżeli język Francuzów kompletnie was nie interesuje, możecie zerknąć na podobne pakiety do nauki angielskiego, hiszpańskiego, włoskiego i niemieckiego.

8 komentarzy:

  1. Mam pakiet do nauki angielskiego :) Nie żałuję wydanej kasy, trochę dzięki tym fiszkom się podszkoliłem, choć i tak za najlepszą formę nauki uznaje gry komputerowe/konsolowe w oryginalnych wersjach językowych :-P Chęć zrozumienia fabuły napędza do nauki jak nic innego :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Ostatnio postanowilam odswiezyc znajomosc francuskiego, glownie przez kursy online. Ale papierowe fiszki tez by sie przydaly... Mysle jednak ze zdecydowalabym sie raczej na zestaw 1000 :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Mój Boże, zdałam na maturze francuski na 5, ale to było daaaawno temu, poza tym właściwie mogłabym podpisać się pod pierwszym akapitem tego posta. Fajnie byłoby nie tylko odświeżyć sobie, ale w ogóle poduczyć się języka!
    Pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Też uczyłam się francuskiego , ale pamiętam tylko podstawy takie jak dni tygodnia, miesiące kolory pory roku podstawowe czasowniki zwroty i słówka z tekstów, które tłumaczyłam. No i słynne passe compose . Mam takie fiszki tylko , że z serii 1000najważniejszych słów i zdań i bardzo je sobie chwalę.

    OdpowiedzUsuń
  5. Francuskiego uczyłam się w gimnazjum, i szybko go znienawidziłam XD Ta cała gramatyka w ogóle nie wchodziła mi do głowy, a metody nauczania moich dwóch nauczycielek tego języka nie były, że tak powiem, skuteczne. Ale fiszki bardzo sobie chwalę, to moja ulubiona metoda uczenia się języków obcych :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie lubię francuskiego - może brzmi ładnie w piosence, ale nic poza tym. Nigdy nie chciałabym musieć go używać ;) Chętnie za to zaopatrzyłabym się w taki zestaw do rosyjskiego (gdyby był), pod warunkiem, że naprawdę zawierałby te najprzydatniejsze zwroty, a nie jakieś pierdoły, które w żadnej konwersacji by się nie przydały...

    OdpowiedzUsuń
  7. Francuski to niekoniecznie dla mnie, ale myślę nad fiszkami z językiem angielskim ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Takie fiszki tylko z włoskiego, to ja bym chetnie przygarnęła :)

    OdpowiedzUsuń