wtorek, 2 kwietnia 2013


Drugiego kwietnia obchodzimy Międzynarodowy Dzień Książki dla Dzieci. Z tej okazji warto przypomnieć sobie lektury, bez których nie byłoby naszego dzieciństwa. Pewnie większość pomyśli o Harrym Potterze, ale ja mam trochę inne propozycje - mniej czy bardziej popularne oraz lubiane...

Klasyka, fantastyka i cała reszta

Na pierwsze spotkanie z literaturą dorośli wybierają dla nas najczęściej "Baśnie" - czy to braci Grimm, czy Andersena i nic w tym dziwnego, bo są krótkie, treściwe i ekranizowano je już chyba milion razy, a zawsze łatwiej poczytać o tym, co widziało się już na ekranie.

Dalej może być już bardzo różnie. Jedni kończą swoje przygody z książkami na etapie bajek i baśni właśnie, inni sięgają po lektury szkolne, a pozostali chyba najczęściej wybierają fantastykę, bo w niej można popisać się wyobraźnią.

Najlepiej mają ci ostatni, w końcu trafiają tam, skąd ciężko się później wydostać. Smoki, czarodzieje, magia - to wszystko przyciąga znacznie bardziej niż jakaś tam telewizja czy szkolne obowiązki. W mojej dziesiątce z tego gatunku nie mogło zabraknąć "Kruczych wrót" (Anthony Horowitz), pierwszej książki przeczytanej z własnej woli, "Gildii magów" (Trudi Canavan), chociaż pewnie z tym wyborem nie wszyscy się zgodzą, ale moim zdaniem to jedna z niewielu porządnych powieści z nastoletnią dziewczyną w roli głównej. Wreszcie na końcu "odkrycie" z poprzedniego miesiąca - "Ostatni Smokobójca" (Jasper Fforde). Pewnie znalazłoby się też miejsce dla Sagi o Wiedźminie (Andrzej Sapkowski), ale ona raczej dzieciństwa nie opisuje.

Warto chwilę odczekać, zanim sięgnie się po kultową "Anię z Zielonego Wzgórza" (Lucy Maud Montgomery). Co prawda ci, którzy układają listy szkolnych lektur uważają inaczej, ale zauważyłam, że dzieciom (nawet dziewczynom) wcale się ona nie podoba i jakoś się nie dziwię, bo w podstawówce też nie przepadałam za przygodami rudzielca. Poznawanie ich odłożyłabym (chociaż na trochę) na rzecz "Małej księżniczki" (Frances Hodgson Burnett), chociaż to grozi tym, że wszystkim zamarzy się nauka języka francuskiego...

I wreszcie też o dzieciństwie, ale już z dorosłej perspektywy, możemy poczytać w "Chwale mojego ojca. Zamku mojej matki" (Marcel Pagnol) albo "Opowieściach o niewidzialnym" - tutaj mam na myśli "Oskara i Panią Różę" (E.E. Schmitt).

Dziesiąty typ

Chętnie wcisnęłabym na tę listę jeszcze kilka tytułów - od klasycznego "Olivera Twista" po do bólu przewidywalną serię "Pośredniczka", ale wybór dziesiątek książki pozostawiam wam. Którą wspominacie najcieplej?

23 komentarze:

  1. Ja akurat Anię z Zielonego Wzgórza polubiłam niemal od razu, to do Małej księżniczki zupełnie nie mogłam się przemóc, jednak ostatecznie pokochałam ją całym sercem. ;) Gildię magów uwielbiam, Olivera Twista również. W dzieciństwie towarzyszyła mi też Seria Niefortunnych Zdarzeń, Mikołajek, a nieco później też Felix, Net i Nika. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie było dokładnie odwrotnie - Mała księżniczka przy pierwszym podejściu, Ania dopiero później ;) Mikołajka zazdroszczę, znam go tylko z francuskiej animacji...

      Usuń
  2. Z przedstawionych przez Ciebie tytułów do mojego dzieciństwa należą jedynie Mała księżniczka, której szczerze nie znosiłam i zostało mi to do dzisiaj i Ania z Zielonego Wzgórza, którą owszem lubiłam, ale bez szału. Pozostałe tytuły (z wyjątkiem Pagnola) ukazały się kiedy byłam już dorosła więc nie miałam okazji ich poznać z perspektywy dziecka, teraz również ich nie czytałam. Na mojej liście natomiast znalazłyby się na pewno Przygody Pana Samochodzika, Mikołajek, moje ukochane Dzieci z Bullerbyn, Muminki, poza tym wiersze Brzechwy i Tuwima, dla trochę starszych to jeszcze Godzina pąsowej róży oraz Ożogowska i Siesicka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, Godzinę pąsowej róży też lubiłam, ale Dzieci z Bullerbyn to było moje utrapienie - sama nie wiem dlaczego ;)

      Usuń
  3. Ja czytałam Baśnie obydwu autorów, Małą Księżniczkę, Anię i Opowieści o Niewidzialnym. Do Twojej listy dodałabym jeszcze moje ukochane Dzieci z Bullerbyn, Kubusia Puchatka, Muminki i Harrego Pottera :)

    OdpowiedzUsuń
  4. "Małą księżniczkę" uwielbiam do dziś :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja się wychowałam na "Tajemniczym ogrodzie", "Ani z Zielonego Wzgórza", "Małej książnice", "Oskarze i Pani Róży". W młodości wszelkiej maści baśnie, "Czarna owieczka", "Pies, który jeździł koleją", a także "Ten obcy". Sporo ciekawych książek w dzieciństwie poznałam i kilka z nim mnie ukształtowało :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ooo, "Ania z Zielonego Wzgórza" - moja jedyna ulubiona lektura szkolna! :D "Małej księżniczki" jeszcze nie czytałam - a szkoda, bo jestem bardzo ciekawa co do tej powieści. A baśnie po prostu uwielbiam! <3

    Jeśli chodzi o mnie to lubię również książki autorstwa Astrid Lindgren, jak i publikacje o Muminkach czy Mikołajku :)

    OdpowiedzUsuń
  7. W dzieciństwie uwielbiałam jedną, jedyną książkę: "Dzieci z Bullerbyn". Czytałam ją co rusz, jak tylko spojrzałam na okładkę. Bardzo ją lubiłam :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Dużo książek miło wspominam z wczesnoszkolnych lat, lecz szczególnie zapamiętałem "Braci Lwie Serce" Lindgren oraz "Psa, który jeździł koleją". Później nadeszła saga Ulysses Moore, będąca świetną lekturą dla nieco starszych dzieciaków, oprócz tego "Hobbit", w gimnazjum zaś niezwykły "Czarnoksiężnik z Archipelagu" oraz "Oskar i Pani Róża". Wiele tego było... :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Ulyssesa Moore" i "Hobbita" też dobrze wspominam, a z "Psa, który jeździł koleją" niestety niewiele już pamiętam ;))

      Usuń
  9. Osobiście znam chyba tylko Anie, chociaż nie za dobrze bo po 20 stronach wyrzuciłam książkę do kosza i już nigdy więcej nie mam zamiaru do niej wracać;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Baśnie Braci Grimmm i Bracia Lwie serce to było coś. Magia po prostu magia dzieciństwa.

    OdpowiedzUsuń
  11. "Dzieci z Bullerbyn", "Bracia Lwie Serce", serię o Tomku Wilmowskim, "Tajemniczy ogród" :)

    OdpowiedzUsuń
  12. "Dzieci z Bullerbyn" przede wszystkim - książkę czytałem aż do momentu, gdy się zupełnie rozpadła, mam pełno ciepłych wspomnień z nią związanych :) Co jeszcze... Bracia Lwie Serce, miałem, ale od zawsze stroniłem od fantastyki i po kilkudziesięciu stronach zawsze się zniechęcałem. Podobało mi się "Lassie, wróć", przygody Mikołajka, ale w ilościach masowych pochłaniałem tylko komiksy, hehe ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Brakuje mi na tej liście "Dzieci z Bullerbyn", ale też "Muminków" i "Malutkiej Czarownicy" ( chyba taki tytuł miała ta książka). Z Twojej listy kojarzę niestety tylko trzy książki.
    kolodynska.pl

    OdpowiedzUsuń
  14. Podpisuję się pod książkami, które czytałam, czyli "Ania z Zielonego Wzgórza", "Mała księżniczka" i "Opowieści o niewidzialnym".

    OdpowiedzUsuń
  15. Najmilej z dzieciństwa wspominam "Anię z Zielonego Wzgórza" i "Małą księżniczkę. Harry'ego Pottera też uwielbiałam, ale kiedy byłam już starsza.

    OdpowiedzUsuń
  16. Trudi Canavan? O nie, nie... Mam wszystkie napisane przez nią serie na półce, grubość każdej publikacji mi odpowiada, jednak jej pióro jest przeciętne, a teksty przegadane. Nie, nie, nie. Przeciętny twór. Ot co.
    Do mojego dzieciństwa zaliczyłabym oczywiście "Kubusia Puchatka", nadal mam do niego sentyment, ale jak dziś pamiętam, jak mama mi go czytała przed snem.
    "Małego Księcia" po którego sięgnęłam z własnej woli w wieku ok. 6 lat oraz "Romeo i Julię", dramat, który przeczytałam w pierwszej czy drugiej klasie podstawówki w wakacje - w końcu o mojej imienniczce.
    "Harry Potter" - bezapelacyjnie cała seria! Dzięki niej pokochałam książki, razem z Harrym dojrzewałam i przeżywałam różnego rodzaju przygody.
    "Panna Billy", "Pollyanna", "Ania z Zielonego Wzgórza", "Atramentowe Serce", "Mooly Moon", "Melania w akademii aniołów" itd. itd... :>

    OdpowiedzUsuń
  17. Ja uwielbiałam Kubusia Puchatka, dlaczego nie ma o nim mowy ? :(
    "Anię z Zielonego Wzgórza" również bardzo lubiłam, a "Harry Potter" wbrew pozorom to wcale nie taka literatura ściśle dla dzieci.

    OdpowiedzUsuń
  18. aj tylko jedną mam z tych przeczytaną

    OdpowiedzUsuń
  19. Ciekawe zestawienie. Dla mnie taką powieścią jest Potter, Opowieści z Narnii, Pollyanna, Chata wuja Toma...

    OdpowiedzUsuń
  20. Pollyanna!
    Pan Samochodzik!
    A z mojego wcześniejszego dzieciństwa - koniecznie Nalle Wesoły Niedźwiadek!!!

    OdpowiedzUsuń