niedziela, 24 marca 2013


Swietłana Aleksijewicz pisała, że wojna nie ma w sobie nic z kobiety. Wspominając o przewrocie wojskowym, z pewnością można użyć podobnych słów, zwłaszcza, gdy zmiany są dokonywane w takim kraju, jak Libia, gdzie już sama religia stawia mężczyznę nad kobietą i nazywa ją istotą pustą, bezmyślną. Mimo że to nie „słaba płeć” zapoczątkowała działania zbrojne, stała się ona ich obserwatorem, uczestnikiem oraz przede wszystkim ofiarą. Często nie słyszymy o jej cierpieniach, są one tematem tabu, powodem do wstydu, ale nie z rodzaju tych, które zmuszają do współczucia czy okazania należnego szacunku i pamięci, o nich się raczej zapomina.

To wszystko, co wycierpiały tytułowe kobiety Kaddafiego  jest przykładem zbrodni, którą próbuje się zakopać we własnym ogródku. Nie wszyscy jednak godzą się na zmowę milczenia. Soraya – dziewczyna pozbawiona dzieciństwa i szans na normalne życie w wieku piętnastu lat – opowiedziała Annick Cojean, francuskiej dziennikarce, swoją historię. Jej doświadczenia stały się podstawą do napisania książki o setkach pokrzywdzonych libijskich kobiet i jednym powodzie ich bólu: Pułkowniku.

Ten, który publicznie eksponował czystość oraz zasady moralne, stworzył w swojej rezydencji piekło na ziemi nie tylko dla głównej bohaterki książki, ale też innych Libijek, często nieświadomych wcześniej jego szaleństwa i okrucieństwa. Muammar al -Kaddafi był w swoim kraju bóstwem. Wystarczył jeden ruch jego dłoni, by zniszczyć człowieka, uczynić z niego niewolnika w dowolnym tego słowa znaczeniu.

Książka prezentuje obraz Kaddafiego, wobec którego można czuć jedynie pogardę i obrzydzenie. Główna bohaterka, opowiadając o nim, opisuje tyrana i szaleńca opętanego rządzą władzy i, przede wszystkim, chcącego za wszelką cenę upodlić innych. Pułkownik gwałcił dziewczyny będące właściwie jeszcze dziećmi, polował na żony ważnych osobistości…

Wieloletni przywódca Libii nie jest jednak jedynym czarnym charakterem lektury. Niemal równie niezrozumiałe wydają się być działania większości ludzi z jego otoczenia, którzy nie tylko przymykali na wszystko oczy, ale wręcz zajmowali się wyszukiwaniem kolejnych ofiar oraz nie ostrzegali  przed tym, co miało je spotkać w twierdzy Bab al-Azizia.

Krzywd wyrządzonych ofiarom Kaddafiego należy szukać nie tylko w przeszłości. Teraz, gdy mogłoby się wydawać, że jest już po wszystkim, cierpią one równie mocno, a to za sprawą społecznego odrzucenia. Jak to możliwe, że ofiary traktuje się jak przestępców, zamiast przepraszać, że nikt nie podał im pomocnej dłoni? Na to pytanie próbuje odpowiedzieć autorka, która po przedstawieniu zwierzeń Soray’i dokonuje analizy zachowania Libijczyków względem „kobiet Kaddafiego”.

Oriana Fallaci nazwała pułkownika durniem i szaleńcem. O tym, ile prawdy zawierały w sobie jej słowa, przekona się ten, kto sięgnie po książkę Annick Cojean, brutalną i przytłaczającą treścią, ale potrzebną – zwłaszcza Libijczykom. Po raz pierwszy ktoś z zewnątrz spojrzał na to, kim były kobiety, które zawsze otaczały Kaddafiego, a o których prawa on sam publicznie zabiegał, podczas gdy za zamkniętymi drzwiami stawał się największym prześladowcą. 

Recenzja dla Szuflady

7 komentarzy:

  1. To zdjęcie z książką, które zamieściłaś jest takie przejmujące... Zdecydowanie ma coś w sobie. Tematyka trudno, ale czasem i takiej trzeba się podjąć, bo nie wolno nam zamykać oczu na okrucieństwo.

    OdpowiedzUsuń
  2. Może ci ludzie się bali i dlatego tym dziewczynom nie pomogli. Książki nie czytałam, ale mam w planach, dlatego nie wiem jak tam było, ale jedno wiem - że strach jest jednym z najsilniejszych bodźców. I nawet trudno byłoby mi się dziwić, gdyby nie bali się tak nieobliczalnego człowieka jakim był Kaddafi. A dlaczego po wszystkim tak je traktują to ja już w ogóle nie rozumiem.

    OdpowiedzUsuń
  3. Będę musiała dorwać tę książkę!

    OdpowiedzUsuń
  4. Czytałam i bardzo mnie ta książka wstrząsnęła. Ogromnie współczuje tym wszystkim biednym dziewczętom, które miały tego pecha, ze wpadły w oko Kaddafiemu.

    OdpowiedzUsuń
  5. Mam na te książkę ochotę już od pierwszych recenzji, które czytałam :) Twoja również utwierdziła mnie w przekonaniu, że MUSZĘ zdobyć tę książkę :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Sama okładka mówi wiele... Że książkę przeczytam nie ma wątpliwości, ale nie wiem kiedy.

    OdpowiedzUsuń
  7. Przeczytałam niemal na wdechu bo bardzo interesuje mnie ta książka a trochę się bałam że moje oczekiwania wobec niej będą nieco za wysokie. Po Twojej recenzji już na pewno po nią sięgnę.

    OdpowiedzUsuń