sobota, 2 marca 2013

Film - Psychoza (1960)


Żeby zdobyć pieniądze, które pozwolą ci na dostatnie i spokojne życie bez pracy czy obowiązków, nie musisz wcale nikogo zabijać. Nie trzeba nawet, byś organizował napad na bank albo próbował uśmiercić najbogatszego członka rodziny. Wszystko, co musisz zrobić, to wsiąść do samochodu, odjechać jak najdalej i nigdy nie wrócić. Zanim jednak to zrobisz, dobrze się zastanów, czy poradzisz sobie z wyrzutami sumienia i przypadkiem nie zmienisz własnego życia w koszmar.

Na szczęście tym razem nie ty jesteś osobą, która musi podjąć decyzję o tym, czy warto uciec z kopertą wypełnioną pieniędzmi. Lila Crane decyduje się podjąć ryzyko w nadziei spędzenia reszty życia z ukochanym. W drodze do niego zatrzymuje się w pensjonacie prowadzonym przez Normana Batesa i poznaje historię człowieka całkowicie podporządkowanego swojej matce...

Najmocniejszą stroną produkcji jest rewelacyjnie budowany nastrój. Na początku widz poznaje pannę Crane i fragment jej życia, potem zastanawia się, dlaczego ukradła ona pieniądze i czy można jakoś usprawiedliwić ten czyn, ciężko byłoby przecież nie lubić głównej bohaterki, aż wreszcie myśli o tym, kto dokonał zbrodni. Początkowa sielanka przeradza się w niepewność, by w ostatnich dwudziestu minutach ustąpić miejsca napięciu. Ten, kto wcześniej zastanawiał się, skąd tytuł filmu, poznając zakończenie sam odpowiada na wcześniej zadane pytanie.

U Hitchcocka nie ma miejsca na oczywistości - właściwa akcja rozpoczyna się znienacka właściwie dopiero w połowie, a dla postaci, która miała być pierwszoplanową, nagle brakuje miejsca w kadrze. Łzawa komedia romantyczna zmienia się bez ostrzeżenia w thriller i to mocno psychologiczny, a najważniejszy staje się nie sam strach, ale tajemnica hotelu, do którego nikt nie przyjeżdża i domu na wzgórzu, psychika każdego z bohaterów (w końcu największe potworności rozgrywają się w ich głowach) i oczywiście rozwiązanie zagadki interesujące przede wszystkim dlatego, że zaskoczy nawet osobę, która od początku domyślała się, kto jest odpowiedzialny za to całe zamieszanie - zresztą ciężko byłoby nie mieć choć trochę prawdziwej teorii przy tak ograniczonym wyborze.

Warto dodać, że "Psychoza" została nakręcona na podstawie książki Roberta Blocha (Psycho) co czyni ją jednym z dowodów na to, że najlepsze filmy są ekranizacjami. Większość jednak nie zdaje sobie z tego sprawy, gdyż produkcja osiągnęła znacznie większy sukces komercyjny i jest dzisiaj uznawana za jedną z najlepszych w gatunku, a także trafiła do pierwszej dwudziestki filmów dwudziestego wieku (lista Amerykańskiego Instytutu Filmowego).

Przyznam szczerze, że zamierzałam ocenić "Psychozę" niżej, ale zakończenie sprawiło, że dostała u mnie bardzo dobrą ocenę (jeśli ktoś wie, jak punktuję filmy, wie również, jak rzadko wystawiam ósemki). Ten klasyk to – na moim przykładzie – odpowiednia propozycja nie tylko dla miłośników gatunku. Zdecydowanie warto zwrócić na niego uwagę jako na ekranizację wystawiającą widza na próbę, bawiącą się z nim w proste teorie i zaskakującą zawiłością ich praktycznych rozwiązań.

10 komentarzy:

  1. Hmmm... czyżby oglądniecie "Psychozy" było przygotowaniem do oglądnięcia filmu "Hitchcock"? :-)
    Przyznam, że oglądałam tylko właśnie "Psychozę" tegoż reżysera, ale w najbliższym czasie zamierzam nadrobić zaległości!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ups, chyba nie trudno było mnie rozgryźć :) Chociaż pomiędzy "Psychozę" i "Hitchcocka" mam zamiar jeszcze wcisnąć książkę "Alfred Hitchcock. Nieznana historia Psychozy", która już czeka na półce :D

      Usuń
  2. Oglądałam dawno temu. Hitchcock naprawdę był geniuszem:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Oglądałam ,,Psychozę'' bardzo dawno temu, ale pamiętam, że wywarła na mnie niesamowite wrażenie.

    OdpowiedzUsuń
  4. Widziałam remake'a - niestety nie oryginał, jakoś nie było okazji. Z resztą nie przepadam za thrillerami.
    Faktycznie scenariusze oryginalne zawsze są w mniejszości, adaptacje z kolei to już normalka, niemal każdy blockbuster jest przeniesiony na ekran. A często adaptacja przyćmiewa pierwowzór jak to w powyższym przypadku się stało.

    OdpowiedzUsuń
  5. Pomyślałam dokładnie to samo, co Perry jak zobaczyłam tytuł posta :) Haha, i ja też mam taki plan :) Właśnie dziś miałam oglądać "Psychozę", ale po finałowych odcinkach 1. sezonu "Homeland" odpuszczę sobie, bo za dużo "porywów" serca jak na jeden dzień :P

    OdpowiedzUsuń
  6. Uwielbiam muzykę z tego filmu. Po prostu kocham!

    OdpowiedzUsuń
  7. Szczerze, to ja się w ogóle nie znam na takich produkcjach, praktycznie cały wolny czas spędzam przy książkach ;) dlatego trudno mi się inaczej wypowiedzieć.

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie miałem jeszcze okazji obejrzeć Psychozy, ale po "Hitchcocku" moja ciekawość dotycząca tego filmu wzrosła kilkakrotnie xD

    OdpowiedzUsuń
  9. Uwielbiam Hitchcocka, a Psychoza jest dla mnie filmem genialnym, gównie za sprawą klimatu, bardzo niepokojącego, i muzyki, tę produkcję mogłabym oglądać bez końca :-)

    OdpowiedzUsuń