piątek, 29 marca 2013

Film - Kobiety (2008)


Obejrzenie tego filmu jest jednym z zadań do wykonania w trakcie czytania książki "Sięgnij po swoje marzenia! Alchemia zmian dla kobiet" (niedługo o niej opowiem). Autorki podręcznika zachęcają do zwrócenia uwagi na główne przesłanie produkcji, którym jest myśl, że wszystkie zmiany musimy zaczynać od wewnątrz - od zaakceptowania swojej osobowości po pracę nad nią, tworzenie lepszej wersji siebie samej.

Co prawda główna bohaterka potrzebowała bodźca z zewnątrz, by zmienić życie i zacząć spełniać marzenia, ale to nie znaczy, że motywację można znaleźć dopiero wtedy, gdy spadnie się na samo dno, jak w przypadku Mary Haines (Meg Ryan), która odkryła, że mąż zdradza ją z ekspedientką z perfumerii. Zdruzgotana kobieta musi zdecydować, czy zostać z mężczyzną jej życia czy raczej porzucić jego oraz być może życie w wyższych sferach.

Przyjaciółki i największy wróg zadają Mary kluczowe pytania. Chcą się dowiedzieć nie tylko tego, czy wybaczy zdradę, ale też - czy widzi sens w życiu wypełnionym wydarzeniami towarzyskimi oraz akcjami charytatywnymi organizowanymi przez żony swoich wysoko postawionych mężów tylko po to, by mogły poczuć, że to wszystko ma jakiekolwiek znaczenie.

Chociaż właściwie cała fabuła filmu toczy się wokół relacji z mężczyznami, oni sami nie pojawiają się choćby na sekundę. Twórcy zastosowali tutaj zabieg rodem z Seksmisji, chociaż zrobili to w trochę bardziej naturalny sposób. Wykreowali świat, w którym panowie co prawda istnieją, ale widz nie jest w stanie ich zobaczyć. Są tylko głosami w telefonach i tematem plotek. Wszystko po to, by podkreślić, że ta historia dotyczy tylko i wyłącznie tytułowych kobiet, ich problemów i emocji, zmagań z własnymi charakterami i sobą nawzajem, a także wielkich przyjaźni, które mogą przetrwać właściwie wszystko.

Warto wziąć ten film pod uwagę przy wyborze czegoś raczej lekkiego na wieczór przed ekranem, ale oczywiście bez nastawiania się na genialne kino. Być może "Kobiety" zmotywują kogoś do wprowadzenia zmian w swoim życiu, zawalczenia o własne marzenia i przeanalizowania tego, co jest najważniejsze, a co powinno znajdować się na drugim planie.

10 komentarzy:

  1. Kiedyś oglądałam ten film i hmm nie była to miłość od pierwszego obejrzenia :) Sam pomysł jak najbardziej na tak :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Słyszałam o nim, ale raczej nie oglądałam.

    OdpowiedzUsuń
  3. Faktycznie :) Jest to lekka komedia taka w sam raz na relaks przed telewizorem w sobotni wieczór :)

    OdpowiedzUsuń
  4. a ja bardzo potrzebuje takiej zmiany siebie, moze to cos dla mnie. moze nauczyłabym się zyc w harmonii z sobą, ze swoim wnętrzem, by poczuć, że zmienia się moje myslenie.

    OdpowiedzUsuń
  5. Taki o ten film. Byłam w kinie, dobrze się bawiłam, ale tak jak napisałaś - genialne kino to nie jest.

    OdpowiedzUsuń
  6. oglądałam kilka filmów tego typu dawno temu, przez chwilę może i miałam chęć na zmiany, ale zawsze jakoś okazywało się, że jednak dobrze mi w mojej skórze :)

    OdpowiedzUsuń
  7. chętnię obejrzę dla relaksu :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Oo, ostatnio lubię takie lekkie filmy. :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Lubię Meg więc jeżeli film się mi napatoczy na oczy dlaczego nie.)

    OdpowiedzUsuń
  10. Bardzo lubię Meg Ryan, ale o tym filmie nie słyszałam, może dlatego, że nie jestem jakiś zapalonym kinomaniakiem. Z chęcią go obejrzę. Oczywiście, co do tego, że zmiany muszą wychodzić od nas samych i najpierw musimy sobie poukładać wszystko w głowie i w sercu nawet nie dyskutuję, bo to (jak mawia mój kolega) oczywista oczywistość.
    kolodynska.pl

    OdpowiedzUsuń