sobota, 23 marca 2013


Dla Europejczyków Afryka to często Egipt, gdzie ludzie jeżdżą na wakacje, by w zamkniętych kurortach złapać trochę słońca albo safari zorganizowane na zasadach pikniku. Z drugiej strony patrzymy na ten kontynent w kształcie buta i myślimy przede wszystkim o biedzie, AIDS i wojnach plemiennych. Wiedza na temat Kenii, Etiopii czy Ugandy jest najczęściej znikoma i zamyka się w znajomości stolic tych państw (a i to nie jest regułą), ciężko byłoby więc mówić o zrozumieniu zachowań mieszkańców, ich licznych kultur i tradycji. 

Niektórych jednak ta wielobarwność przyciąga przez cale życie i chociaż traktują Afrykę jak inną planetę, "mroczną gwiazdę" wciąż trochę dziwną i niezrozumiałą, odwiedzają ją, aż w końcu stanie się drugim domem, marzeniem oraz ucieczką. Dla Paula Theroux, podróżnika i pisarza, autora cegiełki na temat podróży lądem z Kairu do Kapsztadu, była tym wszystkim i czymś więcej - wspomnieniem z młodości. Amerykanin z framcusko-włoskimi korzeniami w latach sześćdziesiątych pracował w Malawi, a następnie spędził kilka lat w Ugandzie i Singapurze, by wreszcie zamieszkać w Wielkiej Brytanii, a potem na Hawajach. Opisaną w "Safari mrocznej gwiazdy" wędrówkę postanowił odbyć tuż przed okrągłymi, bo sześćdziesiątymi urodzinami.

Jego bogata afrykańska przeszłość i doświadczenie każą odsunąć na bok wątpliwości związane z tym, czy człowiek wybierający kilka podróżniczych celów jednocześnie jest w stanie skupić na każdym z nich wystarczająco dużo uwagi, a następnie zainteresować się książką pana Theroux. Jest ona ciekawa przede wszystkim dlatego, że ten dojrzały już mężczyzna, odwiedzając poszczególne kraje, mógł porównywać je z tymi, które opuścił kilkadziesiąt lat wcześniej i wysuwać wnioski.

A tych w lekturze nie brakuje. Dotykają one przede wszystkim problemów rozwoju i jakości życia, politycznego chaosu czy niestabilności gospodarek. Autor wspomina o nieefektywności, a nawet szkodliwości istnienia pomocy humanitarnej, która daje ryby zamiast uczyć łowić, słowem - uzależnia Afrykanów od "cywilizowanego świata" i uczy ich, że najlepszym, a właściwie jedynym sposobem zarobku jest żebranie.

Etopia (fot. Z. Borys)

Chociaż Afryka to przede wszystkim kontynent, na którym źle się wiedzie, na ulicach spotyka się ludzi w łachmanach i bose dzieci proszące o pieniądze, nie jest ona wcale gorsza od pozostałych części świata. Potrafi wiele nauczyć odwiedzających. Przede wszystkim cierpliwości i czekania. Uciera także nosa osobom przekonanym o tym, że wszystko kręci się właśnie wokół nich:

"Im nie zależy na twoim życiu, bwana - zapewnił żołnierz po angielsku. - Oni chcą twoje buty. 

Czytając książkę poznajemy niezwykłe miejsca i ludzi z historiami ciężkimi do uwierzenia. Wśród nich znalazł się były więzień polityczny, który przeczytał "Przeminęło z wiatrem" tyle razy, że właściwie zna je już na pamięć czy kobiety-prostytutki chcące wyrwać się do innego świata i premier Ugandy. Każdy z nich ma zupełnie inną historię, razem tworzą bardzo kolorowy obraz Afryki.

Opowiedzieć dokładnie na sześciuset stronach o kilku różnych krajach to po prostu zadanie niemożliwe do wykonania, dlatego książka jest przede wszystkim propozycją dla ludzi niezorientowanych w temacie. Ci, którzy czytali już trochę na temat Etiopii czy Kenii albo RPA, raczej nie znajdą w niej niczego nowego, ale będą mieli szansę skonfrontowania swoich własnych przekonań z przemyśleniami autora i wybrania się jeszcze raz w fikcyjną podróż po chyba najciekawszych zakątkach kontynentu.

Polecam, chociaż przyznaję, że początkowa opowieść o Egipcie, gdzie płaci się za każdy uśmiech, trochę mnie nudziła. Na szczęście jednak potem było już znacznie lepiej - z przygodami i ciekawymi rozmowami oraz niewielką dawką historii. Zarezerwujcie sobie trochę (albo trochę więcej niż trochę :)) czasu i odwiedźcie Afrykę z Paulem Theroux.

Tutaj możecie kupić e-booka.

6 komentarzy:

  1. Ech, niestety książki tego typu nie bardzo mi się podobają, a często się przy nich nudzę ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Moja przygoda z tym wydawnictwem dopiero się zaczyna i póki co pierwsze wrażenie jest bardzo pozytywne. Myślałam nad tą książką ale jakoś nie do końca byłam do niej przekonana. Chyba wolę książki liczące sobie mniej stron, za to skoncentrowane na jednym kraju. Z drugiej strony akurat o Afryce nie wiem aż tak dużo więc może w ramach wstępu do tematu się skuszę...

    OdpowiedzUsuń
  3. Kolejna pozytywna recenzja recenzja tej książki. Gdybym tylko miała czas (bo książkę zawsze można zdobyć) to bez wahania bym ją sobie przeczytała - faktycznie cegiełka, co z reguły uważam za zaletę ;p

    OdpowiedzUsuń
  4. Lubię ten gatunek a do tej pory nie miałam okazji czytać o Afryce. Dlatego bardzo chętnie przeczytam tą książkę.

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo lubię takie książki. A skoro ją polecasz, to mam nadzieję, że będę miała okazję ją przeczytać :) Pewnie spodobałaby mi się równie bardzo jak i Tobie, chociaż ta nudna część trochę zniechęca, ale ogólnie jestem zainteresowana.

    OdpowiedzUsuń
  6. Coś zdecydowanie dla mnie. O Afryce i w ogóle o nieznanych mi miejscach, mogę czytać w nieskończoność. A to, że autor może porównać przeszłość z teraźniejszością, to już w ogóle dla mnie duży plus.

    OdpowiedzUsuń