poniedziałek, 25 marca 2013


Nie wiem, czy zauważyliście, ale trzy książki, o których ostatnio wspominałam, opowiadały o Afryce. Pierwsza z nich ("Podróże z Herodotem") kontrastowała kraje Trzeciego Świata ze starożytnością, druga ("Safari mrocznej gwiazdy") z perspektywy długiej podróży podsuwała ciekawostki na temat państw położonych pomiędzy Kairem a Kapsztadem, natomiast trzecia ("Kobiety Kaddafiego") składała się z relacji kobiet pokrzywdzonych przez jednego ze współczesnych dyktatorów. 

Skąd ta monotematyczność? Odpowiedzi są dwie. Po pierwsze w ramach ostatnich postanowień noworocznych postanowiłam w 2013tym postawić przede wszystkim na Afrykę (bo wcześniej trochę ją zaniedbywałam). Po drugie - bo w ostatnim tygodniu miałam okazję brać udział w pierwszej części 10. Festiwalu Klubu Podróżników Trzy Żywioły organizowanego w Krakowie 18-22 marca (przypomnienie najlepszych pokazów z zeszłych lat) i 5-7 kwietnia (właściwa część festiwalu).


Slajdowiska "afrykańskie" to zabawna i całkiem praktyczna z punktu widzenia kogoś, kto planuje odwiedzić Madagaskar opowieść Arkadiusza Ziemby o tym, że noclegi załatwia się "W chacie na macie", a dzieciom nie wolno dawać więcej niż jednego cukierka na raz. To także relacja Aleksandry Bednarskiej z ośmiomiesięcznej samotnej wędrówce po całym kontynencie - wspomnienie spania na dachach domów i zachwycających safari. Na deser legendarny pokaz państwa Kotlarczyków o "Oczach Etiopii".

Pierwszy zdecydowanie wart pochwalenia i polecenia. Trochę do pośmiania, trochę do zrozumienia mentalności mieszkańców Madagaskaru i ich fadi czy "programów". Przydatny dla tych, którzy chcieliby po prostu wiedzieć trochę więcej, ale też tych zainteresowanych wyjazdem. Drugi, czyli "250 dni na Czarnym Lądzie" też był całkiem niezły, ale trochę mniej treściwy. Trudno się dziwić, w końcu nie koncentrował się on na jednym kraju, ale kilku jednocześnie. Był też nastawiony bardziej na tych, którzy uwielbiają zwierzęta. Trzeciego - jak na złość, bo Etiopia to mój ulubiony fragment Afryki - niestety nie mogłam zobaczyć, ale według moich informatorów był świetny :) Wszyscy dość mocno go chwalili.

Tych, którzy mają okazję wziąć udział w drugiej części 10. Festiwalu Trzech Żywiołów (Kraków, 5-7 kwietnia), bardzo zachęcam. Jest on świetną okazją do odwiedzenia kilku zakątków świata (nie tylko Afryki) bez ruszania się z miejsca.

8 komentarzy:

  1. Bardzo lubię literaturę nawiązującą do Czarnego Lądu :) szczególnie zazdroszczę Ci "Safari mrocznej gwiazdy" :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Łooo, widzę Bractwo Bang Bang - do dziś ją przeżywam, mocna i doskonała proza!!!
      Fajnie, że nawiązujesz do tematyki Czarnego Lądu, zauważyłam kilka lektur, które sama chciałabym przeczytać :-)
      Pozdrawiam serdecznie!

      Usuń
  2. Kocham Afrykę i fajnie, że u Ciebie na blogu ostatnio tak afrykańsko, bo wiadomo, za co się zabrać, żeby nadrobić zaległości :) ,,Podróże z Herodotem" czytałem w wakacje, Jagielskiego chciałem, ale był w bibliotece wypożyczony i musiałem zadowolić się ,,Wieżami z kamienia", a to już inna tematyka :) Mi się jeszcze kojarzy ,,Heban" i ,,Gdyby cała Afryka" (obie Kapuścińskiego, obie czytałem, obie dobrze napisane, choć "Heban" jest tu bezkonkurencyjny :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja za "Wieże z kamienia" zabieram się teraz - racja, inny kawałek świata, ale Kaukaz też jest bardzo, bardzo ciekawy. "Hebanu" strasznie zazdroszczę, a jeśli chodzi o Kapuścińskiego to poluję jeszcze na "Cesarza" :)

      Usuń
    2. "Cesarza" czytałem jako pierwszego i... i chciałem na nim zakończyć swoją karierę z Kapuścińskim. Książka cieniutka, bo mająca zaledwie coś ponad 100 stron, ale czytało mi się ciężko. Kapuściński do pokazania lizusostwa na dworze cesarza Etiopii używa stylizacji językowej. To była moja pierwsza książka Mistrza Reportażu i na całe szczęście wpadł mi w ręce "Heban". Po "Hebanie" to już poszło z górki ("Podróże z Herodotem", ,,Gdyby cała Afryka", wiersze, ,,Rwący nurt historii"), teraz mam wypożyczone z biblioteki "Imperium" i ,,Autoportret reportera", więc po świętach biorę się do pracy :) Nie wiem, może po przeczytaniu już kilku książek Kapuścińskiego "Cesarz" poszedłby lekko i przyjemnie, ale jako początek przygody (w moim przypadku z reportażem w ogóle) nie należał do udanych. A "Heban" to po prostu mistrzostwo. Jeśli nie czytałaś, to polecam :)

      Usuń
  3. "Podróże z Herodotem" gorąco polecam. A festiwalu zazdroszczę przeogromnie.

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie będzie mnie wtedy w Krakowie..więc może w następnym roku się uda;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Polecam Wam film "Z wizyta u innego”, o Etiopii i foto biznesie Mursich. Będzie go można zobaczyć 5 kwietnia na Festiwalu Podróżników Trzy Żywioły w Krakowie.
    Do tego pokaz Artura Urbańskiego – Ekspedycje do serca Sahary: Libia, Czad, Algieria - nieczęsto pokazywane i odwiedzane kraje.

    OdpowiedzUsuń