wtorek, 26 lutego 2013

 
/ źródło zdjęcia 

George Orwell w swoim Roku 1984 napisał: "Kto rządzi przeszłością, w jego rękach jest przyszłość, kto rządzi teraźniejszością, w jego rękach jest przeszłość." Trudno byłoby znaleźć słowa trafniej opisujące ogromny wpływ polityki na to, co nazywamy prawdą historyczną. Ludzie znajdujący się na najwyższych szczeblach władzy często decydują o tym, ile społeczeństwo wie na dany temat i co jego zdaniem jest dobre, co złe, co trzeba wybaczyć, a o co mieć pretensje. W tym konkretnym przypadku - Gwałtu Nankińskiego - właśnie polityka wpłynęła na to, że większość ludzi zapytanych o Nankin odpowie, że nigdy o nim nie słyszała.

Wystarczy porównać Nankin do Oświęcimia, by nakreślić Europie, jak złe, niewłaściwe, krzywdzące jest to, że "zapomniany holocaust" kiedyś był cenzurowany, a teraz się o nim milczy. Oczywiście niemieckie działania w Polsce i innych krajach nie do końca przypominają to, co działo się w 1937 roku w dawnej stolicy Chin, porównań należy raczej szukać w niewyobrażalnym okrucieństwie oprawców i ogromnym cierpieniu najbardziej niewinnych, ale skala zniszczeń, a także liczba ofiar powinny stawiać te wydarzenia niemal na równi w ludzkiej świadomości, w szkolnych podręcznikach. Nankinowi należy się pamięć i właśnie o nią walczy Iris Chang w książce Rzeź Nankinu.

Kolejne rozdziały tej lektury opisują Japończyków jako tych, którzy przez kilka wieków byli odseparowani kulturalnie i terytorialnie od reszty świata. Autorka przybliża historię ich kraju i narodu, a następnie wspomina o przygotowaniach do wojny japońsko-chińskiej. Jak podaje, mieszkańcy zamienili młodych w maszyny do zabijania. Za sprawą morderczych treningów i psychologicznych zagrań:
„Ludzkie istoty zmieniły się w mordercze demony. W ciągu trzech miesięcy każdy stawał się demonem.”
Czytelnik śledzi oczami Japończyków wydarzenia toczące się w przededniu wojny, a następnie zmienia punkt widzenia. Tym razem patrzy na zwyczajnych mieszkańców Nankinu - przede wszystkim starszych, chorych i dzieci - zdradzonych przez chińskich żołnierzy, opuszczonych przez tych, którzy zdołali uciec i zostawionych na pastwę losu, na łaskę Japończyków.

Niestety nie mogli oni liczyć ani na jedno, ani na drugie. W ciągu ledwie kilku tygodni ponad trzysta tysięcy z nich zginęło w męczarniach. To, jak zostali potraktowani, przekracza wszelkie wyobrażenia na temat tego, do czego zdolny jest człowiek.
„Niewielu wie, że żołnierze nadziewali dzieci na bagnety i wrzucali je żywcem do garnków z wrzącą wodą – powiedział Nagatomi. - Gwałcili zbiorowo kobiety od dwunastego do osiemdziesiątego roku życia i zabijali je, kiedy już dalej nie mogły zaspokoić ich seksualnych potrzeb. Obcinali ludziom głowy, głodzili ich na śmierć, palili i grzebali żywcem po dwustu naraz.”
Jak przyznaje Iris Chang, podział książki na części został zainspirowany filmem Rashomon. Można w nim znaleźć także podobieństwa do fabuły innej produkcji – Obywatel Kane. Wszystkie wspomniane dzieła przedstawiają jedną historię z różnych punktów widzenia, by dowieść, że prawda - chociaż jest tylko jedna - może być pojęciem względnym. 

To fakt i oczywistość, że nie znajdziemy narodu świętego na wojnie, niemającego w swojej historii żadnego przypadku okrucieństwa względem innych, ale to, czego dopuścili się Japończycy w Nankinie, jest po prostu niewyobrażalne. Przerażających przypadków gwałtów, podpalania i traktowania ludzi jak tarcze jest tak wiele, że w pewnym momencie można pomyśleć o tych, którzy umarli "tak po prostu", bez znoszenia upokorzenia i cierpienia - szczęściarze.

Napisano już tak wiele o II Wojnie Światowej w Europie, dlaczego więc milczy się o Azji? Książka odpowiada także na to pytanie, a także przedstawia losy ludzi, którzy pomogli mieszkańcom Nankinu w tym trudnym czasie i walczyli o rozpowszechnienie prawdy o tej historii ludobójstwa, niestety z niezadowalającym skutkiem.

Ciężko jest przeczytać Rzeź Nankinu i nie zwątpić w pojęcie człowieczeństwa. Ta bardzo ciężka, otępiająca, przybijająca lektura z pewnością nie jest dla każdego. Wielokrotnie odkładałam ją na bok i z trudem do niej wracałam. Nie dlatego, że została źle napisana, wręcz przeciwnie - bo tak bardzo wpływa na psychikę. Jest to bez wątpienia jedna z najlepszych, najbardziej wartościowych książek w tym temacie. Opowiada o ludziach, którzy zostali zdradzeni dwukrotnie. Po raz pierwszy wtedy, gdy chińskie wojsko opuściło Nankin, a po raz drugi, gdy wygodniej było przemilczeć fakt, że to wszystko naprawdę miało miejsce. Teraz zasługują oni na naszą uwagę, na pamięć. Jesteśmy to winni im, a także nam samym, bo przecież:
"Ci, którzy nie pamiętają przeszłości, skazani są na jej powtarzanie."
/ Wydawnictwo Wielka Litera

8 komentarzy:

  1. To z całą pewnością bardzo trudna tematyka ale i bardzo potrzebna książka. Zapewne kiedyś z nią się zmierzę, choć będzie potrzeba czasu i spokoju....

    OdpowiedzUsuń
  2. Książka,którą trzeba przeczytać, chociaż porusza temat dramatu, o jakim świat zapomniał

    OdpowiedzUsuń
  3. Przerażające. Szczególnie porażający jest fakt, dotyczący edukacji. W co można zamienić normalnych, czujących ludzi przy pomocy edukacji i indoktrynacji - bezduszne maszyny do zabijania.

    OdpowiedzUsuń
  4. Masz racje. Takie ksiazki potrafia totalnie zadzialac na psychike. Ale to dobrze, bo choc po czesci mozemy poczuc, co tam sie dzialo...

    OdpowiedzUsuń
  5. Pozycja obowiązkowa! już się za nią rozglądam :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Boję się tej lektury, choć i tak wiem, że w końcu ją przeczytam. Takie historie po prostu trzeba znać, zwłaszcza, że przed przeczytaniem książki Xue Xinran nawet o Nankinie nie słyszałam.

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie wiem, czy zdecydowałabym się na lekturę "Rzezi Nankinu". Ale z pewnością warto w jakiś sposób przyjrzeć się tamtym wydarzeniom, bo rzeczywiście zazwyczaj o tym się nie mówi...

    OdpowiedzUsuń
  8. Kolejna ciężka ale warta uwagi lektura. Chciałabym ją przeczytać, choć wiem że bardzo na mnie wpłynie.
    Zastanawiam się dlaczego tak bardzo zatajane są te niewygodne fakty z historii, skoro i tak wcześniej czy później wyjdą na jaw.

    OdpowiedzUsuń