czwartek, 7 lutego 2013



W kolejnych miesiącach minionego roku ekranizacje książek pochodzących z przeróżnych wieków i gatunków coraz wyraźniej wpisywały się w repertuar kin na całym świecie. Od Igrzysk Śmierci i Szczęściarza, poprzez Lincolna czy Atlas Chmur, a także Hobbita, aż do Anny Kareniny i Nędzników. Łatwo zauważyć, że o ile bardziej współczesne dzieła zostały (mniej czy bardziej wiernie, ale jednak) w prosty sposób przeniesione na ekran, w przypadku tych starszych postawiono na urozmaicenia, eksperymenty  - bohaterów dzieła Tołstoja postawiono na deskach teatru, a aktorom grającym postaci z powieści Victora Hugo kazano śpiewać.

Warto już na wstępie zaznaczyć, że Nędznicy w reżyserii Toma Hoopera to musical. Fakt, czy widz lubi ten gatunek z pewnością zdecyduje o jego ocenie całości, bo w filmie muzyka jest po prostu wszechobecna. Gdyby wyciąć wszystkie sceny, w których ktoś śpiewa, pewnie zabrakłoby materiału nawet na krótkometrażówkę.

Zaraz, zaraz - pomyśli pewnie ten, kto zna fabułę książki Victora Hugo - musical o człowieku, który spędził dziewiętnaście lat w więzieniu za kradzież bochenka chleba? O kobiecie, która pozbyła się włosów i została prostytutką, by mieć pieniądze na utrzymanie córki? Piosenki w ekranizacji powieści o nędzy materialnej i społecznej rewolucji? A jednak idealnie wpasowują się one w klimat filmu - muzyką i tekstem. Śpiewane słowa bohaterów znacznie bardziej wpływają na psychikę niż te mówione:
"Pod koniec dnia jesteś starszy o jeden dzień
I to jest wszystko, co można powiedzieć o życiu ubogich
To jest walka, to wojna
(...)
Jeden dzień mniej do przeżycia."


Muzyka jest jednocześnie najmocniejszą i jedną z nielicznych lekko kulejących stron tej produkcji. Piosenki śpiewane w grupach podnoszą napięcie, z kolei niektóre solowe występy mogą trochę drażnić. Tym, którzy mieli okazję zobaczyć Gladiatora, z pewnością ciężko będzie przyzwyczaić się do śpiewającego Russella Crowe'a. Niektórzy (np. Amanda Seyfried) poradzili sobie raczej średnio, inni (tutaj trzeba wspomnieć między innymi o Anne Hathaway) zaskakująco dobrze. Generalnie aktorzy - od grającego główną rolę Hugh Jackmana po Helenę Bonham Carter czy Sachę Baron Cohena - wykonali kawał dobrej pracy i zasługują na pochwały. W filmie niemal żadnej postaci nie można nazwać bezbarwną czy nudną, a przygody każdej ciekawią niemal równie mocno (może oprócz wątku miłosnego, ale ten jakoś nigdy nie pasował mi do Nędzników).

Moim zdaniem ekranizacja została świetnie zrobiona, dopracowano ją niemal we wszystkich szczegółach, a treść książki, na podstawie której została stworzona, zadbała o resztę - emocje, dramatyzm. Nie jestem pewna, czy Nędznicy zgarną Oskara, bo mają szansę spodobać się raczej tylko tym widzom, którzy lubią musicale, a jednak jest to jeden z moich faworytów.

I już poluję na płytę ze ścieżką dźwiękową, świetnie byłoby mieć ją na półce!


Ocena: 8/10

19 komentarzy:

  1. Dużo osób odebrało ,,Nędzników'' bardzo pozytywnie i widzę, że ty również masz tej produkcji pochlebne zdanie, dlatego chyba i ja skuszę się na ten film.

    OdpowiedzUsuń
  2. uwielbiam Nędzników, ale tych nowych jeszcze nie widziałam niestety.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja lubię musicale, ale na Nędznikach się wynudziłam. Akcja się strasznie wlokła, za dużo było męskich śpiewów (przeżywania). Hugh Jackman śpiewał marnie i w ogóle momentami to już nie miałam siły tego słuchać. Gdyby film był o jakieś pół godziny krótszy i nieco bardziej dynamiczny to może byłoby lepiej...

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo mnie cieszy Twoja pozytywna opinia! Już nie mogę się doczekać seansu!
    Pozdrawiam serdecznie :-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Mimo że film zbiera pozytywne recenzje, to jednak nie ma do niego przekonania, chociaż świetna obsad i niesamowita oprawa muzyczna robią wrażenie i zachęcają do wyjścia do kina :-)

    OdpowiedzUsuń
  6. Heh, no ja się nie dam przekonać. Nie moja bajka...

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie jestem ani zwolenniczką, ani przeciwniczką musicali. Z dobrego musicalu można zrobić prawdziwe widowisko. Na Nędzników mam ochotę, w końcu coś innego :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja jestem całkowicie zakochana w tym filmie, ubóstwiam go i wielbię. Co prawda ścieżka muzyczna i wokalne możliwości aktorów nie są na jakimś wysokim poziomie (jestem dumna z tego, że mogę powiedzieć, iż Roma i nasi polscy śpiewacy wyszli o niebo lepiej od amerykańskich sław), jednak projekcja jest potwornie poruszająca. Popłakałam się na wielu momentach, wręcz miałam ochotę wstać na koniec, tak bardzo byłam tym podekscytowana. ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ten film jest po prostu niesamowity. Już od pierwszych sekund wywołam u mnie ogromną falę emocji.

    OdpowiedzUsuń
  10. Film świetny! A wręcz genialny! Aktorzy lepiej nie mogli być dobrani piosenki od razu wpadają w ucho i ja np. nie mogę się ich pozbyć do końca dnia. Helena i Sacha genialni! Zresztą wszyscy niesamowici. Nie zgodzę się co do Amandy uważam że poradziła sobie świetnie z zadaniem. Głoś,wygląd i gra aktorska. Ale nachwaliłam ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Czuję, że by mi się spodobał:)

    OdpowiedzUsuń
  12. Żałuję, że nie francuskojęzyczne, aczkolwiek wybiorę się do kina :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Cieszę się, że Ci się podobało, choć gdyby "Nędznicy" nie byli musicalem, chyba nie osiągneliby takiego sukcesu. Anna Hathaway po prostu musi dostać Oscara! Należy jej się, że hej!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Być może, chociaż moim zdaniem już treść książki sama z siebie dużo wniosła. A z AH jak najbardziej się zgadzam - na prawie wszystkich scenach z nią miałam łzy w oczach.

      Usuń
  14. Kocham, kocham, kocham! W kinie miałam ochotę wstać i razem z aktorami zaśpiewać "Do you hear the people sing"! Cudowny film! Anne i Samantha były rewelacyjne! Amanda także mi się podobała, ja tam uwielbiam jej głos :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też miałam czasami ochotę zacząć śpiewać, a ta piosenka, o której wspomniałaś - rewelacja :D

      Usuń
  15. Hmm.. ciągle się waham. Pewnie obejrzę, ale do kina już nie mam ochoty,lepiej w domku w wygodnym fotelu :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Jeszcze nie widziałam tego filmu...jeszcze;)

    OdpowiedzUsuń
  17. Dzisiaj właśnie się wybieram na nędzników :)

    OdpowiedzUsuń