poniedziałek, 14 stycznia 2013


Projekt: Samorozwój, Sensus

Jeśli do tej pory nie sięgnęliście po książkę Rzuć na to okiem. Rewelacyjne sposoby na szybkie czytanie lub jakikolwiek inny podręcznik z tej dziedziny, jesteście na poziomie nieświadomej niekompetencji – jeszcze nie wiecie, że czegoś nie wiecie. I chociaż czasem (jak przekonuje jeden z moich wykładowców) przyjemniej jest być niedoinformowanym, w tym przypadku brak umiejętności szybkiego czytania działa tylko i wyłącznie na naszą niekorzyść: spędzając mnóstwo czasu nad jedną lekturą, rezygnujemy z możliwości poznania innych. Pozwalamy mózgowi, by decydował za nas, w jakim tempie przyswajać śmieszne dialogi i strasznie nudne opisy, zamiast dać mu narzędzia do zwalniania przy ciekawych i przyspieszania w trakcie czytania mało interesujących fragmentów, a to wszystko bez tracenia na zrozumieniu...

Książka składa się z dwudziestu sześciu rozdziałów, z których każdy został poświęcony innemu zagadnieniu z zakresu czytania. Na początku autor wyjaśnia, dlaczego warto pracować nad tempem i jakością przyswajania tekstów, a następnie przedstawia najpopularniejsze mity dotyczące szybkiego czytania. Obala między innymi stwierdzenia:
"Szybkie czytanie zabija przyjemność lektury..."
"Jak będę czytał szybko, to mniej zrozumiem."
Paweł Rudzki próbuje przekonać tego, kto dopiero zaczyna pracę z podręcznikiem, że umiejętność szybkiego czytania niesie za sobą mnóstwo możliwości, nie ograniczeń.

W kolejnych rozdziałach czytelnik "rzuca okiem" na ćwiczenia na poszerzanie pola widzenia, czyta o problemach związanych z rozumieniem tekstu, a także o efektywności i prędkości czytania. Wreszcie uczy się mądrze korzystać z książek, walczy z regresją oraz 'wewnętrznym lektorem' i pracuje nad koncentracją. W międzyczasie zdobywa wiedzę na temat tego, czy warto słuchać muzyki w trakcie uczenia i jak postawa, tryb życia, a nawet dieta wpływają na jakość czytania.

Autor Rewelacyjnych sposobów na szybkie czytanie sam przyznaje, że ten, kto myśli, że w ciągu trzech godzin nauczy się szybko pochłaniać różne teksty, bardzo się myli. Zakup podręcznika może być krokiem w kierunku zdobycia przydatnych umiejętności, ale jego obecność na półce nie sprawi, że nagle zaczniemy czytać z prędkością tysiąca słów na minutę. Właśnie dlatego warto zarezerwować dla tej książki przynajmniej godzinkę dziennie, by móc spokojnie i dokładnie wykonać wszystkie ćwiczenia, a jest ich naprawdę niemało. 

Pierwsze efekty pojawią się dość szybko, a wraz z nimi radość, zdziwienie i motywacja do dalszej pracy. Nagle (oczywiście jeśli nie oszukujemy przy wykonywaniu ćwiczeń :)) widzimy trochę więcej tekstu i już nie musimy tak często 'skakać' wzrokiem. Inną sprawą jest wprowadzenie tej umiejętności w życie, bo po latach czytania poświęcanie uwagi każdemu wyrazowi z osobna z pewnością każdemu weszło już w nałóg. Trudności mogą pojawić się także, gdy spróbujemy uciszyć ten głos, który czyta nam w myślach (Jak ja mam cokolwiek bez tego zrozumieć??). Niektóre rozdziały będą męczarnią, inne zabawą (jak np. ten o antycypacji), ale najważniejsze jest to, że z czasem wszystkie przynoszą efekty.

Wolę nie myśleć o tym, ile czasu spędziłam z tym podręcznikiem, ale wydaje mi się, że nie został on zmarnowany. Moim zdaniem będzie on przydatny zarówno dla tych, którzy jeszcze nie wiedzą nic o szybkim czytaniu, jak i dla osób z wiedzą szczątkową (takich jak ja, bo z tematem spotkałam się już przy okazji pracy z książką Techniki samorozwoju, gdzie jednak nie było to tak dokładnie opisane). Polecam każdemu, kto ze słowem pisanym styka się częściej niż statystyczny Polak i jednocześnie ceni swój czas, ale też czuje się choć trochę zmotywowany do pracy.

17 komentarzy:

  1. Nie, ja wiem, że czegoś nie wiem, ale czuję się z tym całkiem dobrze. Ostatnio czytałam sobie o slow reading:
    http://miastoksiazek.blox.pl/2011/01/Slow-reading-czyli-czytanie-grubych-ksiazek-w.html
    i stwierdzam, że chociaż może tkwię pośród stereotypów dotyczących szybkiego czytania, to wcale nie mam ochoty ich przełamywać. Przynajmniej na razie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Kiedyś było bardzo głośno o takich kursach nauki szybkiego czytania, ale jakoś nigdy mi nie było do nich po drodze. Taki poradnik bardzo by mi się przydał, bo czytam wolniej od mojego chłopaka (to wszystko dlatego, że czytając już piszę recenzję i analizuję lekturę, nawet jeśli to nie jest książka do recenzji...)

    OdpowiedzUsuń
  3. Zawsze byłam sceptycznie nastawiona do szybkiego czytania, widzę jednak, że niepotrzebnie. Są jednak takie ksiązki, które lepiej czytać powoli i rozkoszować się każdym słowem. Zauważyłam też, że gdy czytam szybciej mniej potem zapamiętuje z lektury.

    OdpowiedzUsuń
  4. Niby jestem sceptycznie nastawiona do wszelkiego rodzaju poradników, jednakże chętnie przyjrzałabym się bliżej tej pozycji.

    OdpowiedzUsuń
  5. Z chęcią bym przejrzała z czystej ciekawości ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Raczej nie dla mnie taki kurs. Wolę czytać w swoim tempie, chociaż rzeczywiście na zbyt wiele wolnego czasu nie narzekam :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Czytałam trzy poradniki dotyczące szybkiego czytania. Muszę przyznać, że na ćwiczenia w tym zakresie trzeba poświęcić wiele czasu i chęci. Niestety, nie dysponuję tym pierwszym, a więc czytam tak, jak zwykle (tj. średnio na jeża :P) i szybko się to nie zmieni... Pracę pana Rudzkiego będę miała na uwadze, gdy będę cierpiała na nadmiar czasu wolnego ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. ciekawi mnie ta książka, nie mogę sobie wyobrazić jakby to było czytać np. dwa razy szybciej :) wydaje mi się, że mam swoje tempo i nic tego nie zmieni :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Szybkie czytania to coś, co z pewnością przydało by się na studiach, podczas przebijania się przez te wszystkie nudne tomiszcza ;) Co do zapominania, to z moich doświadczeń wynika, że jak ktoś bardzo chce szybko czytać, to koncentruje się właśnie na tempie czytania, a nie na treści - i właśnie dlatego później niczego się nie pamięta, a jak sama napisałaś, szybkie czytanie polega na ogarnięciu naraz większej ilości tekstu niż jeden wyraz, bez powtarzania go w głowie.
    Sama czytam w miarę szybko, choć jest to spowodowane wielką ilością pochłoniętych książek, niż jakimś specjalnym treningiem - ale do szybkiego czytania, jakiego chce nas ten pan nauczyć, jeszcze mi daleko. Pozycja wydaje się ciekawa, może się kiedyś skuszę ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Mam w domu kilka podręczników do szybkiego czytania, kiedyś przerabiałam te wszystkie ćwiczenia bardzo skrupulatnie i chyba dzięki temu czytam szybciej niż przeciętna osoba, ale nie wiem czy to jest, aż tak bardzo fajne. Po pierwsze, meczę się czytając książki z dużą czcionką, po drugie mało kiedy zapamiętuję/zauważam szczegóły fabularne czy literówki. Za to mój mąż, czytający znacznie wolniej ode mnie potrafi zapamiętać najdrobniejsze detale, co więcej wyłapie każde redaktorskie potknięcie, dlatego wydaje mi się, że są dwie strony medalu tego szybkiego czytania.

    OdpowiedzUsuń
  11. Zbędny jest mi taki kurs. Nie zależy mi na szybkim czytaniu...

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja zapisałam się na internetowy kurs szybkiego czytania podczas wakacji. Na mejla przychodziły do mnie informacje, jak polepszyć swoje tempo czytania. Ale wiele też pomógł mi mój partner, który uczęszczał kilka tygodni na taki kurs. Na pewno wiele pomaga czytanie z wskaźnikiem - patyczkiem do szaszłyków (niecałe 20 cm). Oczy wędrują za patyczkiem. Z czasem przyspieszamy swoje tempo. Ale mam jeden popularny problem wśród... wszystkich - czytanie z wewnętrznym lektorem. Choć staram się czytać i jednocześnie sobie śpiewać, lektor po chwili sam "automatycznie się włącza". Nie potrafię się tego pozbyć nawet przy odpowiednich ćwiczeniach.

    OdpowiedzUsuń
  13. Mógłby mi się przydać taki kurs :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Miałam jakiś czas temu wątpliwą przyjemność uczęszczania na kurs szybkiego czytania i zapamiętywania. Nie wyniosłam z tego nic pożytecznego czy zadowalającego i jestem bardzo sceptycznie nastawiona do wszelkich technik szybkiego czytania. Nie skorzystam z podręcznika pana Rudzickiego. :)

    Otagowałam Cię tutaj: http://ksiazkowa-kawiarnia.blogspot.com/2013/01/liebster-award.html

    OdpowiedzUsuń
  15. Czytałam jedną książkę o podobnej tematyce i była po prostu strasznie nudna i rzuciłam ją w kąt po 50 stronach. Może ta okaże się lepsza, w każdym razie na pewno spróbuję ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. To da się cokolwiek czytać bez tego cichutkiego głosiku w głowie?! No proszę :-)

    OdpowiedzUsuń
  17. Chociaż chciałabym czytać szybciej niż czytam to nie mam czasu na naukę tego. Kiedyś próbowałam, ale nic nie dało :/

    OdpowiedzUsuń