wtorek, 29 stycznia 2013

 

     Do Ciebie, czytelniku, Lewis kieruje pytanie: Czy wierzysz w istnienie diabłów? Zastanów się dobrze, zanim odpowiesz, bo sprawa nie jest tak oczywista, jak mogłoby się wydawać. Jeśli myśląc o szatanie wyobrażasz sobie postać podobną do tych, za które przebierali się twoi koledzy gdy przygotowywaliście jasełka (z rogami o ogonem), z pewnością już jakiś czas temu postawiłeś opowieści o nim na półce z bajkami. Powinieneś jednak uważać, bo porównując diabły do chochlików czy złych wersji elfów, uchylasz im furtkę, pozwalasz wejść do twojego umysłu i zapanować nad nim - a one nie rezygnują z raz ofiarowanej szansy. Od tysięcy lat szkolą się w zawodzie kusicieli i dobrze wiedzą, co robić, by wygrać grę o ludzką duszę...

Książka jest - jak podpowiada tytuł - zbiorem listów pisanych ręką starego diabła. Udziela on młodszemu kusicielowi rad dotyczących wpływania na psychikę konkretnego człowieka (pacjenta), by ten za życia odsunął się od "Nieprzyjaciela" (Boga), a po śmierci trafił do "Ojca w Otchłani" (szatana):

"Skoro raz uczynisz Świat celem, a wiarę środkiem do celu, to niemal zdobyłeś już swego człowieka..."

Bogatszy w doświadczenie Krętacz tłumaczy więc, jak wprowadzić nieporozumienie pomiędzy członków rodziny, czym dla ludzi jest miłość, przyjaźń, wiara i jak posłużyć się nimi dla własnych celów. Opowiada również o zmiennej naturze człowieka, która jest przyczyną ciągłej walki o jego duszę - od narodzin aż do samej śmierci. Dotyka tematów duchowości oraz fizyczności. Nakreśla zasady działania diabłów we współczesnym świecie:

"Pamiętaj, że jesteś tam po to, by go ogłupiać."

Jego słowa odczytywane na wspak, myśli oglądane w lustrzanym odbiciu, stanowią niezaprzeczalne źródło wiedzy na temat tego, jak żyć. Paradoksalnie Krętacz podpowiada, gdzie szukać swoich wad i słabostek, ale też dlaczego trzeba nieustannie walczyć z tym głosem, który namawia nas do kłótni, uciekania myślami w trakcie modlitwy czy szukania w sobie cech takich jak pycha, chciwość, nadmierna ambicja.

W powieści pacjent - jako przedstawiciel wszystkich ludzi - jest jedynie drugoplanową postacią, a jednak na nim oraz jego relacjach z Bogiem skupia się cała uwaga. Poznajemy go w momencie, gdy zostaje chrześcijaninem. Pod tym względem można szukać w nim podobieństw do samego autora, który również nawrócił się na wiarę już w dorosłym życiu. Znaczący jest fakt, że Lewis dedykował Listy starego diabła do młodego Tolkienowi, podczas gdy to właśnie twórca Władcy pierścieni chciał, by jego przyjaciel uwierzył. Warto wspomnieć, że książka powstała w trakcie II wojny światowej. Czas ten nie jest bez znaczenia dla fabuły.

Mogłabym napisać, że książka jest mądra, odkrywcza, oszałamiająca, ale to przecież Lewis. Jego teksty nie pouczają, a jednak uczą - tłumaczą, pokazują wszystko palcem, bronią się nawet w sytuacjach beznadziejnych. Jest w nich coś szczególnego, ale jak to "coś" nazwać? To prostota, uniwersalność, która trafia do każdego, bo przecież tyczy się nas wszystkich. To prawda, bo co innego mogłoby sprawić, że czytając słowa zapisane na zwykłym papierze, chcielibyśmy stać się lepszymi ludźmi? To wreszcie natchnienie, bo Lewis z pewnością nie pisał bez pomocy Boga. On sam modlił się:

"(...) nie do tego, czym ja myślę, że jesteś, lecz do tego, czym ty wiesz, że jesteś."

Miał serce, które skłaniało go ku Niemu, umysł pozwalający rozumieć to, co dla wielu niewytłumaczalne i oczywiście talent do spisywania własnych myśli.

19 komentarzy:

  1. Pięknie opisałaś tę książkę. Lewisa uwielbiam, a "Listy" to dzieło porażające. Długo nie mogłam się otrząsnąć po lekturze tej książki. Lewis był geniuszem.

    OdpowiedzUsuń
  2. Uwielbiam prozę Lewisa - na razie czytałam tylko "O modlitwie " i "Smutek" , ale mam zamiar przeczytać wszystkie jego utwory :-) A jestem ostatnio w refleksyjnym nastroju, więc pewnie zacznę już niedługo :-)
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  3. "(...)To prawda, bo co innego mogłoby sprawić, że czytając słowa zapisane na zwykłym papierze, chcielibyśmy stać się lepszymi ludźmi? To wreszcie natchnienie, bo Lewis z pewnością nie pisał bez pomocy Boga." - jak wspaniale napisałaś! Prosto i pięknie! Dlaczego ja jeszcze tego nie czytałam...? Lewis jest wielki!

    OdpowiedzUsuń
  4. Skoro jest dobro, jest i zło, jest Bóg i jest Szatan, wydaje się że odpowiedź na pytanie "Czy wierzysz w istnienie diabłów? dla chrześcijanina nie powinna być trudnością, a mimo to mało kto bez wahania powie, że wierzy "siły piekielne".

    Prace Lewisa zawsze robią wrażenie, dlatego nie trzeba mnie namawiać do jego książek :-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie czytałam tej książki, choć autora znam, świetna recenzja:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Piękna recenzja. Aż chce się iść do biblioteki, wypożyczyć i zaraz zabrać się za czytanie :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Książka cały czas nie przeczytana.

    OdpowiedzUsuń
  8. Oj, Lewis... Naprawdę mądrze pisze. Tę pozycje słuchałam w formie audiobooka i wywarła na mnie wielkie wrażenie

    OdpowiedzUsuń
  9. Lewis jest mi znany na razie z "Opowieści z Narnii" oraz książki "Dopóki mamy twarze". Po przeczytaniu kilku jego dzieł już wiem, że był wspaniałym i mądrym człowiekiem. "Listy..." muszę koniecznie przeczytać.

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie znam niestety jeszcze twórczości Lewisa. Ale przymierzam się do niej od jakiegoś czasu i mam nadzieję, że w tym roku uda mi się choć jedną jego książkę przeczytać. Nie wiem tylko jaką? Pomożesz?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moim zdaniem najlepsza jest właśnie ta, o której pisałam dzisiaj - "Listy starego diabła do młodego", bardzo mądra i ciekawa. Gdybym miała jeszcze raz od nowa poznawać Lewisa, pewnie chciałabym zacząć od niej :) Polecam też "Dopóki mamy twarze" i "Smutek" (i generalnie wszystkie inne bo jeszcze nie spotkałam się ze słabą książką Lewisa), ale to już może na kolejne spotkania :D

      Usuń
    2. Okej. Tytuły zanotowałam i będę ich szukać w mojej bibliotece.

      Usuń
  11. O, to jedna z moich ulubionych książek Lewisa (i pierwszych, które udało mi się kupić). Masz rację, książka przerażająca, a to za sprawą "grzeszków", które serwuje czytelnikowi diabeł. Mówi się, że "diabeł tkwi w szczegółach" i w tym kontekście to prawda. Nie mamy tu morderstw, gwałtów i innych makabrycznych rzeczy, a taktykę opartą na z pozoru niewinnych rzeczach, jak fałszywa skromność, czy tchórzostwo. A te większe winy to tylko efekt ulegnięcia tym mniejszym. Bardzo podoba mi się sposób, w jaki zaczęłaś recenzję :) Z resztą cały tekst jest bardzo dobry :)

    Pozdrawiam,

    dp

    OdpowiedzUsuń
  12. czytałem bardzo dawno temu i Twój tekst zachęca do tego by odkryć tego autora na nowo :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Uwielbiam książki Lewisa, jest w nich mnóstwo mądrości :) Tej nie czytałam, więc na pewno nadrobię.

    OdpowiedzUsuń
  14. Jeśli idzie o Lewisa, gorąco polecam "Podział ostateczny".

    Ja właśnie kupiłam sobie "Problem cierpienia" - zamierzam się zaczytywać.

    OdpowiedzUsuń
  15. Ta recenzja mnie zaintrygowała. Poszukam w bibliotece książek Lewisa, bo wstyd się przyznać, ale nie znam tego autora.
    kolodynska.pl

    OdpowiedzUsuń
  16. Przeczytałam ostatnio "Problem cierpienia" i sama cierpiałam podczas lektury. DLatego nie wiem, czy mam ochotę na "Listy..." chociaż wydaje mi się, że kiedyś się przełamie i sięgne po ten tom :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Od dawna mam tę książkę na oku, ale dopiero Twoja recenzja uświadomiła mi, jak wspaniale powieść wpisuje się w moje gusta czytelnicze. Lewisa jeszcze nie znam, ale "Listy..." zapewne sprawią, że go polubię :)

    OdpowiedzUsuń