poniedziałek, 10 grudnia 2012

Rozdanie. Książki na zimę

Magnoliowe lektury

W tym roku mój Mikołaj chyba cierpiał na sklerozę - zapomniał, że już dał mi prezent i ciągle podsyłał kolejne... Dostałam mnóstwo rzeczy i stwierdziłam, że podzielę się czymś także z Wami - bez okazji lub na święta jeśli ktoś woli :) Dobrze się składa, bo już nie pamiętam, kiedy organizowałam ostatnie magnoliowe rozdanie!

Zacznijmy od najprzyjemniejszego, czyli od nagród. Do wyboru jeden z dwóch zestawów:
(Jak zobaczycie na zdjęciach, do lektur dokładam 5 zakładek upolowanych na Targach Książki i nie tylko.)

1. Thrillerowo-romantyczny, czyli z Kruchym szczęściem i Niedoręczonym listem (w formie audiobooka) w rolach głównych.

2. Kryminalno-historyczny, a więc z udziałem Pieśni łuków oraz Toastu za Temidę.

Teraz  formalności. Jeśli chcecie wziąć udział w losowaniu jednego z dwóch zestawów, odpowiedzcie na pytanie: Która z przeczytanych w 2012 roku książek najbardziej przypadła Ci do gustu i dlaczego? Myślę, że nie jest ono zbyt skomplikowane i mam nadzieję, że każdy przeczytał ostatnio coś ciekawego :) Na zgłoszenia czekam do 28 grudnia, a książki wyślę zaraz po Nowym Roku.

Zasady udziału w konkursie są bardzo proste:
- W komentarzu pod tym potem zostaw odpowiedź na pytanie konkursowe oraz adres swojego e-maila.
- Jeśli prowadzisz bloga, wklej u siebie baner informujący o rozdaniu (znajdziesz go na dole).
- Nie musisz obserwować, lajkować itp. Magnolii :)


Mam nadzieję, że wszystko jest jasne i życzę powodzenia!

20 komentarzy:

  1. W pierwszej połowie tego roku czytałam naprawdę sporo, a w drugiej natomiast wstyd przyznać się, ale bardzo mało. Chcę napisać tu o książce Ullrich Hortense, Friedrich Joachim "PinkMufin and BerryBlue". Czytałam kiedyś część pierwszą, a potem udało mi się znaleźć w księgarni część drugą. Byłam bardzo szczęśliwa, jak małe dziecko, które otrzymało nową zabawkę. Ta książka ma w sobie to coś, nie chce się jej odkładać, bo chcę wiedzieć co będzie dalej. Szczególnie ciekawe jest to, że książka jest napisana w postaci e-mailów, listy dziewczyny są pisane na różowo, a chłopaka na niebiesko. Naprawdę polecam, książka śmieszna i wciągająca! :)

    marzena.wiszniewska@gmail.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Szczerze mówiąc trudno mi wybrać z tylu przeczytanych książek tą jedną,jedyną.Chyba jednak "Nadzieja "Katarzyny Michalak.Uwielbiam tę autorkę i na każdą jej nową powieść czekam niecierpliwością.Jej książki mają w sobie coś magicznego.Czytając je człowiek zapomina o bożym świecie.Śmieje się lub płacze z głównymi bohaterkami.Taka jest "Nadzieja-pierwsza książka serii z czarnym kotem.Historia dziewczyny,którą życie nie rozpieszczało.Trudne dzieciństwo,nieciekawe dojrzewanie i jeszcze trudniejsza dorosłość.Jednak pewnego dnia wyrusza przed siebie w poszukiwaniu "Nadziei" domku,w którym ma nadzieję,że będzie szczęśliwa.W końcu zamykając za sobą przeszłość i paląc wszystkie mosty odnajdzie spokój.W końcu nadzieja zawsze umiera ostatnia.Odnależć nadzieję w Nadzieji to prawdziwe szczęście!Czytałam,płakałam,ale taka jest rola czytelnika,który jest w stanie pokochać bohatera czytanej właśnie książki.
    jolunia559@wp.pl

    OdpowiedzUsuń
  3. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  4. Fajny, muszę pomyśleć ;)

    Zapraszam na rozdanie u mnie : http://recenzje-kiti.blogspot.com/2012/12/rozdanie-na-dobry-poczatek.html

    OdpowiedzUsuń
  5. Mój wybór został podyktowany przez potrzebę serca. Uwielbiam Nowy Jork, a moim największym marzeniem jest odwiedzić kiedyś to miasto, dlatego książką, którą wybieram jest "Nowy Jork. Przewodnik niepraktyczny" autorstwa Kamili Sławińskiej. To przewodnik, którego wyjątkowość tkwi właśnie w owej "niepraktyczności". Nie znajdziemy tam dokładnych map, szczegółowych opisów perełek architektonicznych, ani nużących wstawek historycznych. Patrząc na Manhattan oczami Kamili Sławińskiej widziałam dzieci bawiące się w Central Parku w upalne popołudnie, chodziłam po urokliwych uliczkach Greenwich Village, czułam na policzku powiew wiatru stojąc na tarasie widokowym Empire State Building i tonęłam... tonęłam w tej wielkomiejskości przesyconej hałasem klaksonów i nieznośną dusznością tłumu, wśród którego tak bardzo chciałabym się pewnego dnia znaleźć. Kilkaset stron, które dały mi namiastkę radości ze spełniającego się marzenia.
    Pozdrawiam ciepło:)
    mowa.liter@gmail.com

    OdpowiedzUsuń
  6. Zdecydowanie "Jedz módl się kochaj".
    Dlaczego? To będzie raczej irracjonalne wytłumaczenie, ale innego nie znajdę. Zdarzyło Ci się po prostu nie mieć wyjścia, znaleźć się na zakręcie, w wielkim dołku emocjonalnym, tak wielkim, że od teraz nic nie będzie takie samo? Jeśli tak to łatwiej mi będzie wytłumaczyć dlaczego właśnie ta książka wywarła na mnie takie a nie inne wrażenie.
    Po książki sięgamy z kilku powodów..w przypadku "Jedz.." była chęć poznania czego innego. Zatopienia się w historii kobiety, która dała radę i odnalazła szczęście. Niemal czułam jak słowa głównej bohaterki mnie dotykają.. czułam jej ból.. może w troszkę innym wymiarze, ale jednak. I nagle obie zaczęłyśmy poznawać Włochy, Indie i Bali. Nagle poczułam, ze skoro ona dała radę to i ja dam. Zaczęłam uczyć się włoskiego i francuskiego, to banalne ale odnalazłam Boga... i zaplanowałam z rodzicami wycieczkę do Indii.. mam nadzieję, że się uda.

    Pozdrawiam!

    Szeptywyobrazni@gmail.com

    OdpowiedzUsuń
  7. Widzę, że u Ciebie nastąpiły bardzo ładne zmiany :) Magnolie odświeżyły się na zimę :)

    W konkursie nie wezmę udziału, bo niezbyt mnie te książki interesują, ale życzę wszystkim powodzenia!

    OdpowiedzUsuń
  8. "O chłopcu, który ujarzmił wiatr" - Williama Kamkwamby, oto książka, która ostatnio najbardziej przypadła mi do gustu :)

    Opowieść o afrykańskim chłopcu, który mimo przeciwności losu dąży do spełnienia swoich marzeń... Naprawdę polecam!

    gogunia3@wp.pl

    OdpowiedzUsuń
  9. Mi też podoba się zmiana "wizualna" :)
    Co do książki, która mi się podobała najbardziej...ciężko taką znależć...
    ale zdecydowałam sie na:

    http://mediumsweetbooks.blogspot.ch/2012/07/joanna-miszczuk-matki-zony-czarownice.html

    Dlaczego, bo uwielbiam takie mroczne, rodzinne tajemnice, historie przykryte kurzem, pamiątki przekazywane przez lata...
    A ta z dotychczas przeze mnie czytanych była najlepsza.

    OdpowiedzUsuń
  10. Hmm, myślę, że seria Dary Anioła (Miasto Kości, Miasto Popiołów, Miasto Szkła).
    Dlaczego? Ponieważ w książce szybko 'leci' akcja... w jednym rozdziale jest coś ciekawego, w drugim już coś innego, ale równie ciekawego. Zawiera też kilka humorystycznych dialogów czy przemyśleń. Potem Szeptem i Crescendo ponieważ bohaterka poznaje razem z czytelnikiem świat w którym przyszło jej żyć (tzn. świat upadłych aniołów itp). Ze zwykłej, spokojnej dziewczyny przemienia się w osobę, która za wszelką cenę chce poznać prawdę (i jest ta prawda zaskakująca). Stała się odważna (skoczyła z dachu) i uparta (poznała prawdę o rodzinie). Uwielbiam fantastykę. Ostatnio czytuje książki właśnie w takim klimacie. Ostatnio dość często sięgam po książki młodzieżowe z mocniej zaznaczonymi wątkami paranormalnymi. Zaczęłam dociekać dlaczego właśnie takie lektury przyjemnie mi się czyta i chętnie po nie sięgam. W końcu doszłam do wniosku, że w latach szkolnych wolałam pochłaniać literaturę poważną, klasyczną. Może więc to kwestia nadrobienia młodzieńczych zaległości? Poza tym takie lekkie książki są świetną rozrywką.

    anulka1312@vip.onet.pl

    OdpowiedzUsuń
  11. Bardzo trudno wybrać jedną książkę. A może być cykl? Bo "Mroczna wieża" Kinga nie da się sensownie ocenić jako pojedyncze tomy - lepiej rozpatrywać ją jako całość. Świetnie przemyślana, dobrze napisana, czyta się z ogromnym zainteresowaniem. Akcja jest na tyle rozbudowana i pokręcona, że nie sposób się nudzić przy czytaniu, wręcz trudno się oderwać. Ale najbardziej chyba podobały mi się bardzo liczne odniesienia kulturowe: do książek i filmów, które King przemycał ku uciesze oczytanego czytelnika. :) Miałam niezłą radochę domyślając się, skąd to i dlaczego, a nawet wyszukując co nieco do głębszego poznania w przyszłości. Warta godzin spędzonych nad lekturą. :)

    danutinka[maupa] gmail com
    banerek wklejony

    Pozdrawiam marząc o zestawie 2, z Cornwellem,
    Nutinka

    OdpowiedzUsuń
  12. Najlepszą książką, którą przeczytałam w 2012 roku, jest "Strach mędrca" autorstwa Patricka Rothfussa, ponieważ bohaterowie są doskonale wykreowani, język jest wybitny, historia wciągająca, wzruszająca i niesamowicie ciekawa, a świat nakreślony szczegółowo i dokładnie. Patrick Rothfuss jest mistrzem.
    bumpy@onet.pl
    Pozdrawiam. :)

    OdpowiedzUsuń
  13. patrycjakuchta@onet.pl

    marzę o zestawie nr 1 :)

    Definicja „dobrej książki” jest ma pojemność Wielkiego Kanionu, głębokość Rowu Mariańskiego i długość Amazonki. Czyli najogólniej mówiąc: jest dosyć obszerna. Dla mnie naprawdę dobra literatura, to taka, która dostarcza jak najwięcej emocji. Im więcej tym lepiej, bo tak naprawdę, emocje są esencją całej historii. Ktoś kiedyś powiedział „daj mi coś przeżyć, a wtedy na pewno to zapamiętam”. Dzięki emocjom możemy przeżywać z bohaterami ich historie. Ostatecznie nie liczy się to co przeczytasz, to co zobaczysz, lecz to co z tego wszystkiego pozostanie w twojej pamięci.

    Książką, która sprawiła, że na długie godziny odeszłam ze świata żywych by lawirować wśród duchów, było dzieło Jeri Smith-Ready „Odcień fioletu”. Być może o niej nie słyszałaś, lub niezbyt atrakcyjna okładka Cię do niej zniechęciła ale to bardzo źle! Jest to historia dziewczyny, Aury, która traci swojego ukochanego chłopaka w tragicznych okolicznościach. Jej uczucia trudno ubrać w słowa. Tym bardziej jeśli już kiedyś się kogoś straciło. Jak to często jest, czas leczy rany. Ludzie przychodzą, odchodzą, a my wciąż musimy tu być. Bez względu na wszystko. W jej przypadku jednak nic nie jest proste. Jako pierwsza urodzona po Przemianie, Aura widzi duchy. Wśród nich jest też on- jej ukochany Logan. Jednak dar okazuje się być jednocześnie przekleństwem. Bo czy jest coś gorszego od świadomości, że miłość Twojego życia, choć stoi obok, jest jedynie niematerialnym duchem, którego nikt nie widzi? Rany Aury nie mogą się zabliźnić dopóki nie pozwoli ona swojej przeszłości odejść . Ale to nie takie proste pożegnać się na zawsze…

    Mogłoby się wydawać, ze to historia jakich wiele. Ale czytanie jej było jak operacja na otwartym sercu. Czułam jakby ktoś rozciął mi je na pół i wtłaczał w nie z każdym atramentowym słowem, nowe emocje. Mroził i rozgrzewał na zmianę. Razem z Aurą przeżyłam wielki ból, upokorzenie, żal, smutek, gorycz. Wylewałyśmy razem rzewne łzy, ale także przeżyłyśmy chwile radości, prawdziwego szczęścia, przeżyłyśmy miłość i cudowną przyjaźń. To była niesamowita podróż. I tak naprawdę nigdy nie zapomnę co czułam przeżywając tą historię.
    Polecam Ci ją z całego serca!

    OdpowiedzUsuń
  14. W 2012 roku najbardziej spodobała mi się ostatnio przeczytana książką "Bluszcz prowincjonalny" Renaty Kosin. Uwielbiam takie klimaty - małomiasteczkowa społeczność, powroty, odnawianie kontaktów, odszukiwanie siebie na nowo i budowanie życia na nowo.
    Autorka do swojej książki podeszła niezwykle rzeczowo i profesjonalnie. Wątek głównej bohaterki splata się z innymi mieszkańcami Bujan, którzy są w powieści równie ważni. To właśnie te wątki poboczne mnie tak zachwyciły - to, że autorka nie poprzestała na rozwoju głównej postaci, a wysiliła się na zbudowanie innych, bardzo ciekawych postaci. Do tego w swą powieść wplotła wiele tradycji i zwyczajów związanych z Podlasiem. Miłość do tego miejsca i szacunek do jego mieszkańców jest widoczny na każdym kroku. Autorka ma bardzo plastyczny język - raz przemawia głosem Anny, innym razem opanowanej Marii, to znów przekupy na targu, by nagle przemówić prostym językiem chłopa. Rewelacyjna powieść.
    Czytając książkę wyobrażałam sobie każde miejsce, o którym wspomniano. Co ciekawe wszystkie te miejsca istnieją naprawdę i któregoś dnia mogę je odwiedzić. Choć powieść przesycona jest kulturą podlaską, tradycyjną gościną i specyficznym klimatem Podlasia to w książkę sprytnie wpleciono znaki współczesności - scrapbooking, blogowanie czy pinapki (co w żaden sposób nie kłóci się z podlaską rzeczywistością.
    Co jeszcze mnie urzekło? Zakończenie! Jestem przekonana, że gdyby książkę pisała Amerykanka to książka zupełnie inaczej by się skończyła (gdy przeczytasz na pewno zorientujesz się co mam na myśli), ale my mamy nasze realia, u nas wszystko odbywa się inaczej... i może właśnie dlatego książka jest taka "prawdziwa", choć to tylko fikcja literacka?!

    Zachęcam Cię gorąco do lektury :)

    magdalenardo@gmail.com
    Banerek na : www.biblioteczkamagdalenardo.blogspot.com - tam też znajdziesz recenzję książki :)

    P.S. Najchętniej zapolowałabym na zestaw pierwszy :)

    OdpowiedzUsuń
  15. baner od dawna w zakładce konkursy
    ejotek1980@gmail.com

    Przeczytałam w tym roku wiele ciekawych i różnorodnych pozycji. Jednak chciałabym Ci polecić książkę Diane Setterfield "Trzynasta opowieść". Jest to coś co czytelnicy lubią najbardziej: książka o książkach, do tego szczypta tajemnic, łyżeczka niespodzianek i zadziwiające zakończenie. Chcesz poznać opowieść o niezbyt ciekawym dzieciństwie bliźniaczki? Chcesz się dowiedzieć jakie tajemnice bohaterka skrywa w swym domu? Los nie był nigdy dla niej łaskawy, a biografka tylko odkrywa to co przyniosło życie.
    Poruszająca, niesamowita i zaskakująca - serdecznie zachęcam do jej przeczytania. Więcej w mojej recenzji:

    http://czytelnicza-dusza.blogspot.com/2012/08/diane-setterfield-trzynasta-opowiesc.html - tu znajdziesz recenzję tej książki

    P.S. 1 Najchętniej to pomieszałabym te zestawy, bo Niedoręczony list posiadam, ale Kruche szczęście mnie woła, więc 1. :)
    P.S.2 Zapraszam Cię do mojego konkursu oraz wyzwania - rusza od stycznia

    OdpowiedzUsuń
  16. Największe wrażenie wywarła "Bezpieczna przystań" Sparksa. Piękna opowieść o miłości, ale ani trochę banalna rodem Harlequina. Chwyta za serce i pokazuje co tak naprawdę w życiu jest ważne.

    ps. najchętniej widziałabym zestaw nr.1;)

    OdpowiedzUsuń
  17. Ostatnio przeczytałam bardzo lekką książkę dla młodzieży. Nosi ona tytuł "Szkoła dla snobów"Carrie Karasyov, Jill Kargman. Może nie jest to najlepsza książka, ale mnie się podobała. Opowiadała o losach biednej dziewczyny, która znalazła się w prestiżowej szkole pełnej koronowanych głów. Książkę przeczytałam szybko a tego, że napisały ją dwie autorki nie czuć. Być może spodobała mi się dlatego, że sama marzę o takim życiu i szkole. Nie wiem tylko czy spodoba się dorosłym, bo sądzę, że to młodzieżówka.
    Mój e-mail: kotekso@o2.pl
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  18. Zdążę się załapać, a muszę przyznać, że zestawik thillerowo - romantyczny kusi.

    W roku 2012 najbardziej uwiodła mnie książka Hikikomori. Ciężko stwierdzić dlaczego. Może dlatego, że polski autor, udowodnił, że rodzima literatura ma się lepiej niż dobrze? A może dlatego, że przywiązałam się do głównego bohatera - Jonasza, z którym ponownie wstąpiłam na trudną ścieżkę dorastania, mimo że sama mam to za sobą? Może dlatego, że ezoteryczny świat mężczyzn - gejsz był nie lada pociągający i intrygował z każdą kolejną stroną? Powodem może być również niesamowity styl autora, wciągająca fabuła oraz ogromna ilość nowej wiedzy wyciągniętej z lektury. Tak naprawdę wszystkiego po trochu, bo książka zachwyca, bawi i wzrusza i dostarczyła mi najlepszych emocji.

    e-mail: ogrodwkieszeni@gmail.com

    OdpowiedzUsuń
  19. Analizując rok 2012 pod kątem czytelniczym, muszę przyznać, że był dla mnie niezwykle owocny. Przez moje ręce przewinął się cały stos książek. Od drukowanych sześćdziesiąt lat temu, do najnowszych zdobyczy wydawniczych. Grube i cienkie, w twardej, miękkiej i elektronicznej oprawie. Romanse, thrillery, dramaty, kryminały, science–fiction, horrory. Olbrzymi bukiet najróżniejszych tytułów wydanych pod szyldami najróżniejszych autorów z najróżniejszych krajów. Jednak mimo takiego bogactwa, śmiało mogę stwierdzić, że pośród tej pstrokatej kaskady niemalże żywej epiki i liryki, na moje szczególne uznanie zasłużyła książka napisana przez Cormaca McCarthy’ego pt. „Droga”.

    To utwór niesztampowy, jeden z tych, o których mówi się, że nie tylko poruszają serce, ale również wpływają na ducha. Ukazuje pozornie prostą (a nawet brutalną) historię, która tak naprawdę pod powłoką prostoty skrywa skarb potrafiący odmienić życie. Przedstawia uniwersalne wartości, problemy z którymi wielu z nas – w mniejszym lub większym stopniu – boryka się na co dzień.

    McCarthy kreuje swój świat w niezwykle surowy i „brudny”, otwierając przed czytelnikiem drzwi do niby znanej, ale jednocześnie całkowicie obcej krainy. Wszystko jest szare, skąpane popiołem, smutkiem i zagnieżdżoną, gdzieś tam głęboko za sercem, nienawiścią. A na pierwszym planie tej „brzydoty” znajduje się mały chłopiec i jego ojciec, który kocha go całym sercem i jest w stanie zrobić dla niego wszystko.

    I o tym właśnie jest ta historia. O niezwykłej więzi łączącej ludzi. Psychologia, socjologia i socjonika na wielopoziomowej płaszczyźnie. Głębia i dosadność, która przez całą lekturę ciąży jak krzyż, ale jednocześnie wydaje się lżejsza niż piórko. Brutalność skonfrontowana z uczuciami i pięknem. Gracja i taktowność wymieszana z nieokrzesaniem i upadkiem. Kontrastowość z realizmem bombardujące od każdej możliwej strony.

    „Droga” jest krótką książką. Można by nawet rzec, że minimalistyczną. Jednak to ani trochę nie zmienia faktu, że to utwór z najwyższej pułki – interesujący, wciągający i zapadający w pamięć, jak również bez wątpienia noszący metkę dzieła ponadczasowego, nie tylko pod względem kontekstów i merytoryczności, ale również stylistyki i poziomu językowemu, co zespolone w całość staje się pigułką skondensowanych uczuć i emocji, które pozostają w odbiorcy na zawsze. Z ręką na sercu mogę polecić je każdemu „bibliotecznemu molowi”.

    e–mail: vexu@vp.pl

    OdpowiedzUsuń
  20. Mam nadzieję, że do 28 grudnia włącznie. :)
    Mail: nikuss1@amorki.pl

    Kiedy zobaczyłam pytanie wydało mi się ono strasznie trudne, w końcu przeczytałam tyle wspaniałych książek! Jednak im głębiej myślałam, tym bardziej wydawało mi się, że i owszem, ta czy inna lektura jest super przyjemna i należy do moich ulubionych, ale czy jest to najlepsza książka, którą przeczytałam w tym roku? Skupiłam się więc na emocjach i chociaż pewną książkę przeczytałam z 5 miesięcy temu, to do dzisiaj na samą myśl po prostu ściska mnie w dołku, łzy napływają do oczy, gardło mam zaciśnięte... Co za pozycja wywołuje we mnie takie emocje? Tą książką jest siódma część Jutro. Nie wiem, czy miałaś styczność z tą serią, może nawet kochasz ją równie mocno, jeżeli nie czytałaś lub porzuciłaś ją, to wróć do Jutra, ponieważ siódma część to mistrzostwo. Nie przypominam sobie, żeby żadna książka nawet Kosogłos sprawiła, że mam taki emocjonalny mętlik i natychmiastową ochotę do płaczu. "Jutro 7. Po drugiej stronie świtu" to arcydzieło i powinno się tworzyć takie książki, które wypalają dosłownie znamię w duszy czytelnika i zostają z nim za zawsze.
    Nawet tak ładnie tego w mojej recenzji nie ujęłam. :)
    Mam nadzieję, że Cię przekonałam.
    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń