sobota, 29 grudnia 2012

Ameryka Południowa, Wydawnictwo Świat Książki

Pozbawiony prawa do decydowania o sobie i okradziony z tożsamości niewolnik nawet w trzepocie skrzydeł kolibra słyszy pieśń o wolności. Jeśli pamięta Afrykę z przeszłości lub opowieści, będzie chciał do niej wrócić, jeżeli nie – wszystko zależy od tego, w jakim stopniu przyzwyczaił się już do swoich właścicieli i pogodził z myślą, że jest kimś gorszym. Co zrobi zdeklarowany buntownik, a jak zachowa się posłuszna służąca, gdy nadarzy się okazja do ucieczki, rozpoczęcia życia od nowa?

Bohaterami książki Any Veloso (autorki m.im. „Dziewczyny znad Rio Paradiso”) są właśnie tacy ludzie. Zupełnie różni pod względem charakterów i przekonań, ale połączeni uczuciem. On zna swoje korzenie i woli umrzeć niż pracować dla białych, ona wydaje się być pogodzona z losem. Nie zna innego życia więc dlaczego miałaby o nim marzyć? Los rozdziela ich na chwilę i zmusza każdego do podjęcia samodzielnej decyzji – wybrania znanej już, bezpiecznej, ale poniżającej niewoli lub niepewnej wolności.

Nie tylko ich historia jest tutaj ważna, przecież Lua i Ze są podobni do tysięcy innych ciemnoskórych ludzi, którym zabrano wszystko w imię takich wartości jak cywilizacja i chrześcijaństwo. „Od końca XVI do początku XIX wieku sprowadzono do Brazylii łącznie około czterech milionów Afrykańczyków…”, których pozbawiono człowieczeństwa i zmieniono w tanią siłę roboczą. Wykorzystywano ich fizycznie (do pracy) i znęcano się pod względem psychicznym. Rozdzielano rodziny – tak, by uśmiercić ustne przekazy na temat przeszłości czy tradycji – a następnie wpajano najmłodszym, że są własnością białych i nie istnieje dla nich inne życie.

Ze względu na tło, „Pieśń kolibra” to ciekawa i wartościowa książka. Opowiada ona o dość długim okresie w historii świata, z którego nie możemy być dumni. Wyzysk i niesprawiedliwość pojawiają się w niej niemal na każdej stronie, a obok nich strach, cierpienie czy smutek. Tak mnóstwo ludzi zginęło w męczarniach, a jeszcze więcej ciężko przepracowało mnóstwo lat, a powodem ich tragedii – nie pierwszy i nie ostatni raz – byli inni ludzie.

Nie jest  to jednak powieść historyczna. Przede wszystkim opowiada ona losy młodej dziewczyny, która urodziła się już w niewoli i nie zna innego życia niż to spędzone w roli służącej. Lua nie zastanawia się nad ucieczką ze względów ideologicznych, ale dlatego, że zakochuje się w chłopaku wierzącym w swoje prawo do wolności. Jest ona raczej postacią bezbarwną: trochę rozpieszczoną, niezdecydowaną i potrzebującą bodźców do działania. W jej świecie wszystko kręci się przede wszystkim wokół miłości.

Lektura mija bardzo szybko – upraszczają ją wątki obyczajowe. Jej najmocniejszą stroną jest zdecydowanie to, że ukazuje wolność z różnych perspektyw: jako spełnienie marzeń, ale też ogromne rozczarowanie. Należy się jej uwaga także za to, że dotyka ważnego problemu, jakim zwłaszcza w tamtych czasach było niewolnictwo. „Pieśń kolibra” ma jednak także wady. Moim zdaniem właśnie wśród słabych stron trzeba wymienić wątek miłosny – niezbyt oryginalny, a momentami wręcz nurzący. Mimo wszystko polecam, ale nie każdemu (jest to książka stworzona raczej z myślą o romantykach) i nieszczególnie mocno.

15 komentarzy:

  1. No cóż, tematyka ciekawi mnie na tyle, że jednak się skuszę mimo niedostatków i z chęcią sięgnę po tę książkę:)
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  2. Każda książka ma wady - jedna większe, druga mniejsze. Jednak ta jest na tyle ciekawa w swojej tematyce, że z chęcią przeczytam, gdy nadarzy się okazja. :)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. Raczej nie dla mnie:)

    Zapraszam na Candy Noworoczne, do wygrania książki : http://recenzje-kiti.blogspot.com/2012/12/candy-noworoczne.html

    OdpowiedzUsuń
  4. Ewentualnie mogła bym się skusić, ale obecnie mam wiele ciekawszych książek do przeczytania. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Wątki miłosne czasami potrafią zepsuć fabułę- a jednak po ksiażkę i tak bym sięgnęła ;) Pozdrawiam i w wolnej chwili zapraszam do mnie ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Na pewno się skuszę, bo to moja tematyka, a poza tym od początku miałam na nią ochotę ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Mimo, że nie są jest to moja bajka, to od czasu do czasu lubię po tego typu lekturę sięgnąć. A więc zanotuję tytuł i poszukam w bibliotece :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Szkoda, że są wady, ale w przypadku tej książki chyba warto przymknąć na nie oko:)

    OdpowiedzUsuń
  9. może to nie jest moja ulubiona kategoria czytadeł, aczkolwiek uważam, że warto czytać takowe książki, by mieć jakiekolwiek pojęcie o tym, co dzieje się na świecie ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Nigdy o niej nie słyszałam. Myślę, że by mi się spodobała. Poszukam może jest w bibliotece

    OdpowiedzUsuń
  11. Pierwszy raz słyszę, ale myślę, że z chęcią bym się z nią zapoznała. ;)
    Masz bardzo ciekawy wygląd bloga. ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja właśnie też wczoraj zrecenzowałam tę książkę.

    OdpowiedzUsuń
  13. Jestem ciekawa książek Veloso, więc i tę mam na uwadze. Póki co na półce mam "Bądź zdrowa, Lizbono", zobaczymy jak ją ocenię :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Tematyka bardzo ciekawa, jednak nie przekonuje mnie wątek miłosny, a także postać głównej bohaterki. Nie cierpię takich dziewcząt.
    Wszystkiego dobrego w nadchodzącym roku!

    OdpowiedzUsuń
  15. Póki co się wstrzymam. Muszę nadrobić zaległe lektury.

    OdpowiedzUsuń