niedziela, 11 listopada 2012

Czas trwania: 1 godzina 43 minuty
Premiera: 2010
Reżyseria: Mark Romanek

Najczęściej już kilkuletnie dzieci wiedzą, kim chciałyby zostać w przyszłości: lekarzem, strażakiem, aktorką czy nauczycielką. Oczywiście życie z czasem weryfikuje te wybory, ale już samo ich istnienie jest dowodem na to, że lubimy marzyć i planować. Jakimi bylibyśmy ludźmi, gdyby ktoś zabronił nam wybiegać myślami naprzód? Między innymi na to pytanie spróbował odpowiedzieć Kazuo Ishiguro, autor książki Nie opuszczaj mnie, a w ślad za nim - twórcy filmu o tym samym tytule.

Kathy, Tommy i Ruth znają się od lat. Uczucia, w jakie się wplątali, są przyczyną ich smutków i radości. Nie ułatwiają one zaakceptowania rzeczywistości, według której cała trójka żyje tylko po to, by za jakiś czas oddać komuś swoje narządy. Świat traktuje ich jak maszyny bez serca i duszy, nie zwykłych ludzi. Okazuje się jednak, że ci, którzy nie powinni czuć niczego, potrafią kochać i cierpieć jak każdy. Chcą też walczyć o nieprzewidzianą dla nich przyszłość, własne szczęście, bo przecież:

"Nikt nie ma poczucia, że żył wystarczająco długo."

Akcja filmu oraz książki Nie opuszczaj mnie toczy się w alternatywnej przyszłości, gdzie choroby takie jak rak czy porażenie mózgowe odeszły w niepamięć. Przyczyna postępu cywilizacyjnego tkwi jednak w możliwości produkcji ludzkich zamienników. Główni bohaterowie żyją więc po to, by umrzeć, aby ktoś mógł cieszyć się zdrowiem i długowiecznością. Opowieść stworzona przez Kazuo Ishiguro prezentuje przerażający obraz "cywilizacji", która nie ma żadnych hamulców na drodze do stawania się coraz bardziej idealną. To nieme pytanie o granice naszej nieczułości.

Nie opuszczaj mnie to produkcja z ciekawym przesłaniem, ale nie do końca trafnie dobranym tytułem. Owszem, wątek miłosny rozgrywa się w nim na pierwszym planie, ale nie on jest najważniejszy. Kluczowym jest pytanie o to, jak daleko może posunąć się człowiek, by zachować własne człowieczeństwo i by nadal móc twierdzić, że żyje w cywilizowanym świecie.

Film jest ciekawą propozycją nie tylko dla miłośników twórczości Ishiguro czy fanów science-fiction i melodramatów. To kawałek niezłego kina właściwie dla każdego: do pomyślenia, ale momentami też do rozmarzenia się. Niestety nie zabrakło w nim oczywistości i sztucznych problemów, ale wciąż warto zwrócić na niego uwagę przy tworzeniu listy na wieczór filmowy. 

P.S. Małe ostrzeżenie dla tych, którzy mają zamiar zwrócić uwagę na Nie opuszczaj mnie: Nie zerkajcie na zwiastun przed obejrzeniem filmu! (Jest on nafaszerowany spoilerami.)

23 komentarze:

  1. Czytałam książkę, więc ani zwiastuny, ani zakończenie filmu mnie nie zaskoczą. Chciałabym jednak swoje, bardzo pozytywne, książkowe wrażenia skonfrontować z filmowymi;)
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie czytałam, nie widziałam - ale może warto?

    OdpowiedzUsuń
  3. Poczatek wpisu rzeczywiscie trafny- chyba kazdy lubi planowac, notowac, rozmyslac nad przyszloscia ;) ksiazka rzeczywscie wydaje sie ciekawwa, wana tematyka. Choc chyba fkatycznie tytul malo trafny ;) Buziaki, u mnie nowa notka, zapraszam :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Czytałam książkę i nie zrobiła ona na mnie pozytywnego wrażenia, dlatego film już sobie daruję :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Njapierw sięgnę po książkę

    OdpowiedzUsuń
  6. Czytałam książkę, nie zrobiła na mnie jakiegoś szczególnego wrażenia, jednak po jej lekturze ciekawa byłam filmu, słysząc opinie, że lepiej oddaje tę historię. Być może jeszcze kiedyś go zobaczę.

    OdpowiedzUsuń
  7. Słyszałam gdzieś o tym tytule. W wolnej chwili obejrzę. : )

    OdpowiedzUsuń
  8. Pierwszy słyszę o tym filmie. Trzeba to nadrobić!! :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Wg mnie ten film to pomyłka. Naprawdę dobrą książkę po prostu przeniesiono na ekran, pomijając ważne wątki, kluczowe dla pełnego zrozumienia tej historii. Szkoda, szkoda, zwłaszcza, że lubię bardzo Keirę.

    OdpowiedzUsuń
  10. Widziałam film ale książkę jedynie zaczęłam i już musiałam do biblioteki oddać... Film cudowny, poruszający i taki delikatny, teraz muszę ponownie dobrać się do Ishiguro :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Zaczyna mnie ten film razem z książką prześladować. Od kiedy mam w planie obejrzenie i przeczytanie gdzie nie spojrzę to się coś o nim pojawia. Czyżby to była dobra motywacja, by jak najszybciej przeczytać powieść i jeszcze szybciej skonfrontować ją z filmem?

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja czytałam książkę i oglądałam film. I jedno, i drugie jest dla mnie genialne. Książka oczywiście - lepsza, a film świetny przez to, że wiernie ją oddaje.

    Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Strasznie chciałabym obejrzeć!

    OdpowiedzUsuń
  14. Kurczę, szkoda, że odradzasz obejrzenie zwiastuna, byłam go bardzo ciekawa, ponieważ w ten sposób oceniam, czy film jest warty obejrzenia ;)
    O książce słyszałam, ale jeszcze nie miałam okazji jej poznać, natomiast o filmie dowiaduję się dopiero teraz. Za science-fiction nie przepadam, ale reszta zapowiada się obiecująco ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Nie czytałam, choć mam w planach i tak samo z oglądaniem. Zwiastun odłożę, skoro zdradzi mi zbyt wiele ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. będę szukać. i książki, i filmu. dzięki za recenzję :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Nominowałam cię do zabawy, szczegóły u mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Coś mi w głowie szepce, że słyszałam już ten tytuł... hmm chciałabym obejrzeć ;)

    OdpowiedzUsuń
  19. Zarówno książka jak i film nadal przede mną :) Będzie co nadrabiać :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Jakoś niespecjalnie ciągnie mnie do tego filmu. Czy to przez elementy science-fiction, czy przez Keirę, za którą nie przepadam? Sama nie wiem. :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Film mam w planach:) głównie przez wzgląd na Keirę, która bardzo lubię :)

    OdpowiedzUsuń
  22. nie czytałam jeszcze i nie oglądałam, chyba warto zacząć od książki:)

    OdpowiedzUsuń
  23. Osobiście nie czytałem, ale tytuł rzucił mi się w oczy bo przeczytała moja żona, i z tego co pamiętam książka bardzo przypadła jej do gustu. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń