piątek, 16 listopada 2012

Literatura polska, Wydawnictwo MG

Wojna nie trwała kilka godzin, dzień czy miesiąc, ale całe lata, aż w końcu niektórzy nauczyli się żyć obok niej: pracowali, zakładali rodziny, marzyli o przyszłości. Mieli szczęście znaleźć się tam, gdzie strach i cierpienie nie trwały wiecznie. Byli młodzi, pełni  energii, beztroscy… czasami nawet szczęśliwi. Dla nich świat kończył się na Park-Hotelu, a walka z wrogiem polegała na pluciu Niemcom do kawy i odbieraniu im jak największej liczby kartek żywnościowych. Jak wyglądało życie pod latarnią, gdzie według przysłowia jest zawsze najciemniej? Posłuchajmy opowieści Tyrmanda...

Tytułowy bohater książki jest jednym z cudzoziemskich kelnerów pracujących w hotelu we Frankfurcie nad Menem. Obsługiwanie gości nie jest wymarzoną pracą Filipa, ale dzięki niej młody chłopak żyje na wyższym poziomie niż znaczna część społeczeństwa: nie brakuje mu jedzenia, ma czas na odpoczynek i nie martwi się bez przerwy wojną. Powieść opisuje jego zupełnie zwyczajne (i właśnie dlatego tak niezwykłe) losy, zawierane znajomości i wreszcie miłość... Tylko co w epoce Filipa znaczy słowo "kocham"?

Nietrudno jest dopatrzyć się podobieństw pomiędzy życiem głównego bohatera i samego autora, co oczywiście nie znaczy jeszcze, że Filip jest powieścią autobiograficzną. Niemniej jednak Tyrmand również pracował (między innymi) jako kelner w III Rzeszy, gdzie zgłosił się na roboty. Co więcej, polski pisarz przez pewien czas posługiwał się dokumentami na nazwisko obywatela francuskiego, czy wreszcie - podobnie jak Filip - lubił jazz. Znający jego biografię czytelnik z pewnością wyłapie nie tylko te podobieństwa, jest ich bowiem znacznie więcej.

Autor książki, Leopold Tyrmand

Książka ma dwie bardzo mocne strony: po pierwsze lekką i wciągającą narrację, po drugie bardzo ciekawą fabułę - opowiada o wojnie z zupełnie innej perspektywy niż większość lektur na ten temat, bo nie stawia jej na pierwszym planie. Dla Filipa śmierć i głód nie są codziennością, ale czymś, o czym bez przerwy dyskutuje się w kuchni. W jego życiu ważniejszą rolę odgrywa praca, znajomi czy dziewczyna.

Moim zdaniem książka jest po prostu rewelacyjna: trochę dlatego, że jej akcja toczy się w hotelu, a one zawsze przyciągają mnie jak magnez, ale głównie ze względu na styl, jakim posługuje się autor, czy wreszcie samą fabułę. Nie wiem, czy uznałabym Filipa za najlepszą z dotychczas przeczytanych powieści Tyrmanda, ale zdecydowanie jest ona tą, którą skończyłam najszybciej, a każdą kolejną stronę przewracałam z coraz większą ciekawością. Momentami nie lubiłam głównego bohatera za jego podejście do życia, potem znowu zgadzałam się z nim i rozumiałam decyzje, jakie podejmował. Bez wątpienia Filip nie jest bezbarwną postacią - również ten fakt wpływa na pozytywny odbiór lektury.

Filip zajął miejsce wśród dwudziestu jeden szczególnie polecanych przeze mnie tytułów. Stanowią one niecałe sześć procent książek, z którymi miałam okazję się zetknąć i uważam, że każda z nich jest naprawdę świetna. Myślę, że to dzieło Tyrmanda będzie odpowiednie zarówno dla osób znających jego twórczość, jak i po raz pierwszy stykających się z nazwiskiem pisarza. Zdecydowanie warto spróbować - przecież polska literatura nie gryzie :)

18 komentarzy:

  1. Ale zachęcasz :)
    Właśnie ostatnio myślałam nad Tyrmandem. Ten autor jest bardzo chwalony i to taka polska literatura "wysokich lotów", a ostatnio mam na taką ochotę. Jednak trochę się boję, że nie podołam temu wyzwaniu i twórczość tego pana okaże się nieodpowiednia dla mnie. Hmm, sama nie wiem.
    Myślisz, że ta książka podejdzie szesnastolatce, która całkiem niedawno wzięła się (i pokochała) klasykę? ;)

    Pozdrawiam serdecznie

    PS. Tak na marginesie, mam pytanie. Z projektu Rozmawiajmy miały być rozlosowane książki Lewisa (dwie osoby wzięły udział i miały być dwie książki...). Czy to nadal jest aktualne? Tak się tylko przypominam. ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja właśnie mam na tapecie "Opowiadania" tego autora i smakuję je z wielka chęcią:) "Filipa" zapisuję koniecznie:) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. Kiedyś widziałam ją w Matrasie i miałam zamiar kupić, a po Twojej recenzji właśnie zaczynam tego żałować:D

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie znam twórczości Tyrmanda, więc myślę, że ta książka będzie dobrym wyborem na początek. Jestem do niej pozytywnie nastawiona, więc to już połowa sukcesu :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Na podstawie swoich doswiadczen na pewno o wiele lepiej sie pisze. Mozna sie duzo mocniej wczuc i decydowanie realistyczniej napisac to, co ma sie do przekazania.

    OdpowiedzUsuń
  6. uu ;) zastanawiałam się wielokrotnie, czy warto, a teraz widzę, że owszem ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Jeszcze nie czytałam żadnej książki tego autora. Poszukam jego dzieł w bibliotece

    OdpowiedzUsuń
  8. Mogę z czystym sumieniem zaliczyć Tyrmanda do niewielkiego grona moich ulubionych pisarzy. "Filip" jeszcze przede mną, ale mam na oku tę pozycję. Twoja recenzja jest potwierdzeniem tego, że nie powinnam dłużej zwlekać z jej przeczytaniem.
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  9. Twoja lista książek szczególnie polecanych bardzo mi się podoba:) Cieszę się, że niektóre tytuły znam:)

    OdpowiedzUsuń
  10. A mnie do książek tego pana, nie ciągnie...

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie znam twórczości Tyrmanda, ale ostatnimi czasy bardzo często natykam się na blogach na recenzje jego powieści czy też biografii i czuję, jakbym była jego fanką od dawien dawna ;) Najbardziej ciągnie mnie do jego dzienników i dopiero po ich przeczytaniu chciałabym się rozejrzeć za jakąś powieścią. A skoro szczególnie polecasz "Filipa", to najprawdopodobniej sięgnę po niego :)
    A co do Twojej listy szczególnie polecanych, to znam osiem pozycji i mam nadzieję, że poznam także pozostałe ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Nie miałam jeszcze styczności z żadną z powieści Tyrmanda, mam jednak na nie ogromną ochotę i z pewnością to kiedyś nadrobię. Nie wiem czy zacznę akurat od "Filipa", ale tylko utwierdziłaś mnie w przekonaniu, że warto i po tę powieść sięgnąć :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Niestety, raczej nie moja tematyka. Nie odnajduję się dobrze w tego typu książkach :(.

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  14. Ja również chyba spasuję w tym wypadku.. nie wiem czy warto :D

    OdpowiedzUsuń
  15. Tyrmand. Świetna recenzja, autor ten po prostu mnie zauroczył, Filipa jeszcze nie czytałam, ale koniecznie sięgnę:)

    OdpowiedzUsuń
  16. Chyba nie mam wyjścia - muszę nareszcie poznać twórczość Tyrmanda! Zrobię to już niedługo :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Miałam przyjemność czytać "Dziennik Tyrmanda" i teraz mam ochotę poznać całą jego twórczość, dlatego chętnie sięgnę po "Filipa" :)

    OdpowiedzUsuń