niedziela, 14 października 2012

Grease (1978)

W klimacie lat siedemdziesiątych
Czas trwania: 1 godzina 50 minut
Premiera: 13 czerwca 1978
Reżyseria: Randal Kleiser

Charakterystyczny sposób chodzenia, lakier we włosach i kpiący uśmieszek na ustach - kiedyś były wyznacznikiem stylu, krzykiem mody, a dziś? Mogą rozbawić niejednego widza. Coś jednak w nich zostało: ta magia lat siedemdziesiątych, która wciąż przyciąga przed ekran, a w połączeniu z odpowiednią obsadą i rewelacyjną muzyką tworzy film uznawany wręcz za klasyk - Grease.

On jest typem faceta, który lubi popisywać się przed znajomymi. Ją można by nazwać dziewczyną z dobrego domu. Poznali się na wakacjach, ale wtedy wszystko wyglądało zupełnie inaczej: przy zachodzie słońca pojawił się romantyzm i dużo słodyczy. Ciepłe letnie dni zamieniły się jednak w chłodniejsze, jesienne. Trzeba było wracać do własnych światów, a przynajmniej tak im się wtedy wydawało. Los zadecydował inaczej, spotkali się ponownie. Czar wakacji przeminął, zmieniło się otoczenie - to duże wyzwanie dla Danny'ego. Czy chłopak zaryzykuje własną reputację i pozwoli sobie na miłość na oczach kumpli? Jak długo Sandy będzie na niego czekać?

Zły on, dobra ona - oto scenariusz, którego użyto do stworzenia setek, jeśli nie tysięcy filmów, książek, seriali... dlaczego więc Grease? Co sprawiło, że właśnie ta produkcja znalazła się na trzecim miejscu wśród filmów, do których najchętniej wracają kobiety (rok 2007), a także zajęła 20 miejsce na liście 25 najlepszych musicali wszech czasów (według AFI)? Niektórzy odpowiedzieliby pewnie, że powodem był John Travolta, w końcu to jedna z jego najsłynniejszych ról (obok Pulp Fiction oczywiście). Najprawdopodobniej jednak sukces Grease nie ma nic wspólnego z nieskomplikowaną fabułą czy obsadą, tutaj chodzi przede wszystkim o muzykę, czyli niezapomniane piosenki z Summer nights i You're the one that I want na czele.

Chociaż film jest mocno przerysowany, zawiera w sobie trochę prawdy o nastolatkach i ich dążeniu do zyskania akceptacji w grupie oraz ogólnego szacunku. W Grease najważniejsza jest przyjaźń, ale nie jest to uczucie idealne. Ta "przyjaźń" wymaga, ocenia, podporządkowuje. Tworzy schemat, według którego należy żyć, wyznacza sztuczne granice. Wreszcie niszczy osobowość i staje na drodze do szczęścia (dla Danny'ego zamykało się ono w jednym słowie: Sandy). Na szczęście każda przyjaźń może się jeszcze zmienić, dorosnąć...

Grease to propozycja dla ludzi, którzy lubią klimat lat siedemdziesiątych: stroje, sposób zachowania czy muzykę. Jego najmocniejszą stroną są piosenki - bez nich z pewnością straciłby na wartości - a jednak bohaterowie też mają coś do powiedzenia, nie chodzą i nie śpiewają bez żadnego celu. Ich historia opowiada o odnajdywaniu siebie w świecie, który sporo od nas wymaga. Znalazło się w niej też miejsce na miłość, przyjaźń, szkolne życie i oczywiście konkurs taneczny...


26 komentarzy:

  1. Uwielbiam ten musical! Oglądałam go jakieś milion razy, ale piosenek można słuchać w kółko!

    OdpowiedzUsuń
  2. Kocham ten film! A muzyka? Genialna:))))

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo mi się ten film podobał. Oglądałam go chyba ze 3 razy. A muzyka rzeczywiście jest rewelacyjna.

    OdpowiedzUsuń
  4. Hehe, pamiętam własny niesmak, kiedy skonfrontowałam opinię, że to klasyk, te wszystkie ochy i achy, scenografie nawet z... językiem, jakim posługiwali się bohaterowie filmu. Rany, to był szok! xD
    Nie przepadam za tym filmem, a słowa piosenki w tłumaczeniu... powalają xD
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie pamiętam już ile razy oglądałam Grease. Zakochałam się w nim będąc nastolatką i do teraz co jakiś czas do niego wracam. Muzyka jest świetna. Ale i Travolta robi swoje ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Lubię musicale, ale...ten jakoś zawsze omijałam.
    Nie przepadam za Travoltą. Piosenki oczywiście znam i lubię i myślę podobnie jak Ty, że to one są kluczem do sukcesu Grease. Isadora napisała ciekawą rzecz o języku, bo jak sie tak wsłuchać... :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Grease to hicior, marzyłam, żeby wyglądać jak główna bohaterka i mieć chłopaka jak John Travolta :)
    Film arcydziełem nie jest, jednak ma coś w sobie, zawsze z wielka przyjemnością oglądam tę produkcję, tym bardzie, że muzyka z tamtych lat jest niesamowita, no i ten klimat - rewelacyjny :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Z dużą przyjemnością przypomniałam sobie przy okazji Twojego postu ten film. Każdą powtórkę oglądałam. 70 lata to moja młodość.
    Jeszcze dzisiaj potańczyłabym przy tych utworach.
    Nie zestarzały się nic a nic. Po prostu są rewelacyjne )

    OdpowiedzUsuń
  9. Film bardzo lubię, oglądałam ze 3 może 4 razy, jednak tak jak napisałaś - kluczem do sukcesu jest tutaj muzyka. Obydwie piosenki wręcz uwielbiam we wszelkich wykonaniach (nie tylko tych Olivii i Johna;))

    OdpowiedzUsuń
  10. Klimatem to mysle, ze by mi podpasowal. :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Fabuła "Grease" jakoś szczególnie mnie nie porwała, ale piosenki uwielbiam! Stale goszczą na mojej mp3 i lubię do nich wracać. Także klimat lat 70. i 80. podoba mi się i lubię popatrzeć na filmy czy teledyski tamtych czasów.

    OdpowiedzUsuń
  12. Bardzo lubię te piosenki, tak lekkie i zapadające w ucho:):) Coś wspaniałego. Sam film to bardzo sympatyczna rozrywka:)

    OdpowiedzUsuń
  13. Jak ja kocham ten film! Widziałam chyba ze 100 razy:) A scenę z You're the one that I want najbardziej lubię!

    OdpowiedzUsuń
  14. Kurcze, wychodzi moja ignorancja dla tematu- nie znam filmu ;x

    OdpowiedzUsuń
  15. O uwielbiam ten film :D
    Chyba sobie aż go włączę za chwilkę.. dziękuję za przypomnienie 1

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  16. OMG! Jak ja chciałabym mieć taki szablon bloga... Świetnie tutaj!

    OdpowiedzUsuń
  17. Przyznam się, że o filmie nie słyszałam, lecz drugą piosenkę skądś kojarzę =3

    OdpowiedzUsuń
  18. Uwielbiam ten film, jak i jego kontynuację. Nie wiem ile razy oglądałam już go, ale z pewnością jeszcze nie raz to powtórzę. A piosenki są świetne i szybko zapadają w pamięci ;)

    OdpowiedzUsuń
  19. Kocham, kocham, koooocham ten film! :D A ścieżka dźwiękowa niesamowicie wpada w ucho. Coś pięknego :).

    OdpowiedzUsuń
  20. Niestety jeszcze tego filmu nie oglądała, ale z pewnością obejrzę.

    OdpowiedzUsuń
  21. Kultowy - to jedno określenie nasuwa mi się na myśl, gdy słyszę "Grease". To nie jest mój ulubiony film z tego okresu, ale klimat oddaje rewelacyjnie.

    OdpowiedzUsuń
  22. Ach, kultowy "Greace" - piosenki z filmu znam (prawie że) na pamięć, ale... Cóż, zawsze musi być jakieś "ale" ;) Tym razem nie ma się czym chwalić, ponieważ... filmu do tej pory nie obejrzałam! Piosenki znam tylko dzięki kuzynce, która swego czasu - dniami i nocami - "katowała" mnie nimi. Mam nadzieję, że w końcu nadejdzie taki dzień, w którym poznam i film ;)

    OdpowiedzUsuń
  23. Pomyłka, pomyłka!
    Nie żaden "Greace", tylko oczywiście "Grease" :))

    OdpowiedzUsuń
  24. Super film, muzyka jeszcze lepsza. Nigdy mi się nie znudzą :)

    OdpowiedzUsuń