sobota, 27 października 2012

Spotkanie z autorem "Dzienników kołymskich", "Białej gorączki", "W rajskiej dolinie wśród zielska".

"To podróż jest ważna, a nie jej cel."

Zorganizowane w ramach cyklu: "Europejczyku otwórz oczy" krakowskie spotkanie z polskim reporterem, Jackiem Hugo-Baderem, to dwie godziny opowieści o Rosji i krajach byłego ZSRR przede wszystkim, ale też krótki przewodnik po innych kulturach i wreszcie historia tworzenia tekstów w pigułce. Za mikrofonem człowiek, który zobaczył w życiu naprawdę sporo i uwielbia o tym opowiadać, a w tle zdjęcia z różnych zakątków świata.

Opowiedz mi swoją historię
Człowiek żyjący teraźniejszością i obserwacjami przyznaje, że jego zdaniem najważniejsza jest rozmowa, tylko ona się liczy. Nic więc dziwnego, że mówiąc (i pisząc) potrafi trafiać do ludzi w różnym wieku. Jest poważny i zabawny, rzeczowy, ale nie zawsze - i bardzo rozgadany. W jego towarzystwie tematów po prostu nie może zabraknąć, a to dlatego, że zobaczył mnóstwo niezwykłych miejsc i spisał wiele historii wartych uwagi. Jego życie to nie tylko dom, rodzina, Polska, to także Rosja i inne kraje, w których Jacek Hugo-Bader się specjalizuje. To jurty z panelami słonecznymi, afgański narkobiznes i kobieta tańcząca bez powodu na środku mostu. To wreszcie książki z dziedziny literatury faktu, po które sięgają wszyscy miłośnicy reportaży: Dzienniki kołymskie, Biała gorączka, W rajskiej dolinie wśród zielska.

Nosiciel wirusa
Po przybliżeniu historii poszukiwań pieniędzy na wyjazd na Kołymę, pan Jacek zadaje pytanie: „Co jest najbardziej zaraźliwe?i po chwili odpowiada: „Entuzjazm”. Potwierdzeniem jego teorii niech będą błyski, które pojawiały się w oczach każdego słuchacza, gdy reporter z zapałem relacjonował swoje kolejne podróże. Ten rodzaj zachwytu czy zaangażowania chyba naprawdę ma w sobie ogromną moc – rozprzestrzeniają się, a także motywują do działania. To wyznaczniki prawdziwej pasji, nie sposób zauważyć ich u każdego.

Jacek Hugo-Bader (źródło zdjęcia)

Gdy człowiek staje się reporterem
Jego podróże nie polegają wyłącznie na zwiedzaniu, to ciężka praca wymagająca dobrego przygotowania. Z racji, że jednym z ulubionych tematów rozmów pisarza jest warsztat reportera, nie mogło zabraknąć go w trakcie spotkania. Pan Jacek wspomniał o zbieraniu informacji, nagrywaniu rozmów na dyktafon a następnie spisywaniu ich. Przedstawił więc po kolei cały proces tworzenia książki, który w jego przypadku rozpoczyna się dopiero po powrocie do domu z wędrówki. Ciężka, wymagająca i satysfakcjonująca praca - właśnie tak można ją (w dużym skrócie) opisać.

Upodabniamy się do siebie 
Podsumowaniem całego spotkania niech będzie myśl, którą reporter podzielił się z uczestnikami niemal na samym początku. Wspominał on o powolnym zanikaniu różnic kulturowych i ubolewał nad tym, że coraz bardziej upodabniamy się do siebie. Jest to oczywiście zjawisko naturalne, a jednak powinniśmy chyba mieć nadzieję, że nasza "cywilizacja" nie zdominuje innych - przecież najpiękniejsze jest to, co nas od siebie różni! 

Rozmowa zakończyła się po dwóch godzinach, które trwały dosłownie chwilę i zostawiła po sobie mały niedosyt. Teraz pozostaje tylko przeczytać pozostałe książki pana Jacka Hugo-Badera, by móc jeszcze lepiej poznać cały ten świat..

Książki J. Hugo-Badera
Tym, którzy nie dotarli na spotkanie, a wybierają się na Targi Książki w Krakowie, przypominam, że pan Jacek podpisuje dzisiaj swoje książki w godz. 14.00-15.00 na stoisku Wydawnictwa Czarnego (B72).

11 komentarzy:

  1. Z pewnością ciekawe spotkanie i bardzo rozwijające ;)) Buziaki, zapraszam na nowy wpis ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo bym chciała spotkac autora. Do Krakowa nie dotre ale może na targach warszawskich też się pojawi

    OdpowiedzUsuń
  3. Ajj... Szkoda, że nie będzie mnie na targach:((

    OdpowiedzUsuń
  4. Miałam przyjemność uczestniczyć w jednym ze spotkań z panem Jackiem i przyznaję, że to jedna z najciekawszych imprez tego typu, w jakiej brałam udział. Autor jest niesamowitym gadułą z pasją. :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Wierzę, że to było bardzo udane i interesujące spotkanie :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Właśnie tego zazdroszczę dużym miastom.

    OdpowiedzUsuń
  7. Wprawdzie nie mam do Krakowa daleko, ale niestety tak czy siak z uczelni bym się nie wyrobiła. Zazdroszczę wszystkim tym, którzy mieli okazję spotkać się osobiście z autorem :)

    OdpowiedzUsuń
  8. ale gapa ze mnie, przegapiłam to podpisywanie :) wiedziałam ze o czyms zapomnialam

    OdpowiedzUsuń
  9. Widzisz, szkoda że się jakoś wcześniej nie zgadałyśmy, jeśli chodzi o targi książki. Byłam tam przez trzy dni, myślę że mogłyśmy się gdzieś minąć;) Czekam na Twoją relację z targów;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Pieczątka,którą przybijał w książce była rewelacyjna! ja już miałam swoje egzemplarze z autografem, więc zostały w domu, ale koleżanka załapała się na "Dzienniki kołymskie" właśnie na pieczątkę z przesłaniem :D

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja nie mieszkam w Krakowie..... (zła, smutna ja)

    OdpowiedzUsuń