niedziela, 23 września 2012

Adaptacja książki "Smażone zielone pomidory" - F. Flagg

Czas trwania: 2 godziny 10 minut
Premiera: 31 grudnia 1991 (Polska)
Reżyseria: Jon Avnet

Smażone zielone pomidory to jedna z najpopularniejszych książek obyczajowych autorstwa Fannie Flagg, która wielokrotnie opisywała codzienne losy (przede wszystkim) kobiet żyjących w niewielkich miasteczkach i należących do klasy średniej. Wielowątkowość i słodko-gorzka fabuła powieści uczyniła z niej idealny materiał na film lekko kulinarny, ale przede wszystkim bardzo familijny...

Różniły się pod niemal każdym względem: Idgie była niesforną dziewczyną o żywiołowym usposobieniu, Ruth – spokojną duszą, skromną i ułożoną perfekcjonistką. Podczas gdy jedna walczyła z całym światem i stereotypowym traktowaniem, druga próbowała sprostać wymaganiom, zadowolić wszystkich. Połączyło je jedno: miłość do Buddy’ego. Gdy odszedł na zawsze, one zostały – z bólem, pytaniami, samotnością…  

Idgie oraz Ruth (a także ich rodzina i przyjaciele) nie są jedynymi bohaterkami filmu. Ich tocząca się w latach trzydziestych historia przeplata się z bliższą teraźniejszości opowieścią o dwóch kobietach, z których jedna żyje przeszłością, a druga mierzy się z problemem powolnego rozkładu małżeństwa. Spotykają się przypadkiem w domu starców, gdzie na nowo ożywiają Whistle Stop Cafe i wspominają smak smażonych zielonych pomidorów - znajomy Ninnie, ale zupełnie obcy dla Evelyn. 

Pod względem fabularnym produkcja bardzo przypomina treść książki. Film oraz lektura nie są oczywiście identyczne, ale zgadzają się w najważniejszych kwestiach (być może przyczyną jest fakt, że rolę jednego ze scenarzystów przejęła sama autorka Smażonych zielonych pomidorów). Opowiadają o codziennych problemach: małżeńskich (Ruth, Evelyn), tych związanych z samoakceptacją (Evelyn) czy samotnością ludzi starszych (Ninny). Fannie Flagg nie szczędziła swoich bohaterów - postawiła na ich drodze śmierć w wyniku wypadku, kalectwo, a nawet zabójstwo. Wszystkie te wątki znalazły się także w filmie.

Dodatkowym atutem Smażonych... jest z pewnością dość wyraźne ukazanie problemu dyskryminacji na tle rasowym. Łączy się z nim jednak proces, na który niestety można patrzeć z uczuciem, że coś jest nie tak. Oskarżyciel rzucający własnymi wersjami wydarzeń jak z rękawa? Niekończące się krzyki i deptanie zasady in dubio pro reo? Duchowny kłamiący w żywe oczy? Po prostu ciężko jest się w tym wszystkim połapać.

Lekka, urokliwa, ale też dramatyczna historia, jakich wiele. Nie bez wad, ale też z zaletami, które pozwalają traktować ją jak sposób na spędzenie leniwej niedzieli. Polecam przede wszystkim kobietom - i to tym zaczytanym w powieściach obyczajowych. Znajdziecie w niej niecodzienne problemy, ale też zwyczajne zmartwienia. Trochę uśmiechu, kilka łez i po wszystkim...

27 komentarzy:

  1. Film oglądałam parę lat temu i podobał mi się :) Zachęcona sięgnęłam po książkę i... znasz moje zakończenie. Dlatego jest mi wstyd, kiedy widzę kolejne pochwalne recenzje na temat powieści, której za pierwszym razem nie potrafiłam docenić. Za pierwszym razem? Owszem! Już niedługo drugie podejście - mam nadzieję, że owocne ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzom lubię i film i książkę. Również kojarzy mi się z leniwą niedzielą :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Hm... Ja próbowałam przeczytać książkę i bardzo mi się nie podobała. Potem przeczytałam inną autorstwa tej pisarki i nie podobała mi się jeszcze bardziej:P Ale to nie oznacza, że po film nie sięgnę, bo to zupełnie inna sprawa:D

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie oglądałam, ale książka bardzo mi się podobała ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Jestem po lekturze książki i mi akurat całkiem się podobała. Może nie powaliła na kolana, ale miała w sobie tyle ciepła:) Teraz, przyznaję, trochę się boję, jak to będzie, gdy całą historię przeniosą na ekran... Nie wyobrażam tego sobie...

    OdpowiedzUsuń
  6. Hmmm nie widzialam filmu, ani nie czytalam ksiazki. ale tematyka ważna. moze sie skusze ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Czytałam książkę, a potem zasiadłam przed ekranem i niespiesznie obejrzałam ekranizację. To czarująca i bardzo prawdziwa historia, którą będę pamiętać już zawsze.

    OdpowiedzUsuń
  8. Książkę mam na stosiku i mam nadzieję, ze jak najszybciej zabiorę się za czytanie.

    OdpowiedzUsuń
  9. czytałam książkę i mam ją na półce
    oglądałam film i mam go na półce
    całą historię uwielbiam :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Książkę czytałam dawno temu i bardzo mi się podobała. Jedna z moich ulubionych książek właśnie ze względu na tematy, które zostały poruszone. Dyskryminacja, rasizm, kalectwo no i miłość! Filmu niestety nie miałam okazji obejrzeć, choć bardzo żałuję. Może kiedyś nadejdzie ku temu okazja. ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Oglądałam i bardzo mi się podobał.

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja jestem bardzo zainteresowana samą książką ;) Jeżeli ona mi się spodoba, to wtedy prawdopodobnie obejrzę też ekranizację :D

    OdpowiedzUsuń
  13. Aż mi wstyd, bo ani nie czytałam ani nie oglądałam XD Cóż zawsze sobie mówię nadrobię ! Ale różnie z tym bywa ..

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  14. Świetny film, mam nawet na dvd :) jedna z tych historii, które można oglądać i kilka razy, a i tak się nie nudzą. Książkę mam w planach :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Oglądałam ten film w szkole i bardzo mi się spodobał, ale nie znalazłam jeszcze czasu na przeczytanie książki.

    OdpowiedzUsuń
  16. Słyszałam o samej książce.. hmm przeczytam albo obejrzę :D

    OdpowiedzUsuń
  17. Czytałam książkę dawno temu i byłam zadowolona. Myślę, że film też kiedyś obejrzę, ale ja ogólnie rzadko oglądam filmy :-)

    OdpowiedzUsuń
  18. Ja na książkę mam ogromną ochotę, a jak mi się spodoba to i na film się skuszę :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Nie czytałam, także najpierw muszę sięgnąć po książkę, zwłaszcza, że wszyscy o niej ostatnio mówią :) a dopiero potem obejrzę film.

    OdpowiedzUsuń
  20. Jakoś nigdy nie mogę trafić na ten film w telewizji. Może kiedyś mi się w końcu uda go obejrzeć.

    OdpowiedzUsuń
  21. Jak byłam w LO to oglądałam go co chwilę :) Ogromnie lubię tę ekranizację! :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Czytałam tylko książkę, właściwie na odświeżenie pamięci film byłby dobry :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Film bardzo mi się podobał, na książkę też poluję, ale w mojej bibliotece dostać ją to jak wygrać na loterii.

    OdpowiedzUsuń
  24. Nie miałam jeszcze okazji przeczytać książki ,,Smażone zielone pomidory'', więc nie znam jej historii. Zastanawiam się zatem, czy jest sens ją czytać, bo może lepiej obejrzeć film, ale to pomyślę jeszcze nad tym.

    OdpowiedzUsuń
  25. Film jeszcze przede mną. Wydaje mi się idealny na długi jesienny wieczór:)

    OdpowiedzUsuń
  26. Oglądałam daaaaaawno temu :)

    OdpowiedzUsuń
  27. Hej, muszę Cię powiadomić o wynikach konkursu na nagłówek, w którym wzięłaś udział.

    http://fashhiion.blogspot.com/2012/09/wyniki.html
    Wyślij swój baner na mój e-mail :)

    OdpowiedzUsuń