środa, 12 września 2012

Literatura faktu


Istnieje kilka powodów, dla których Chinki były i są porzucane lub zabijane zaraz po urodzeniu. Podstawowy ma swój początek w starożytności. Społeczeństwa rolnicze Wschodu traktowały narodziny dziewczynki jak wielkie nieszczęście. Wiązały się one z koniecznością wyżywienia dodatkowej osoby, która nie będzie w stanie na siebie zapracować, a ponadto nie otrzyma przydziału ziemi. Drugi problem jest ogólnie znany, dotyczy on polityki jednego dziecka, która miała być sposobem na zahamowanie wzrostu liczby ludności. Ostatnia z głównych przyczyn jest spotykana nie tylko na Dalekim Wschodzie. To zderzenie ignorancji, braku odpowiedniej edukacji ze swobodą seksualną (panującą zwłaszcza wśród młodych).

Połączone, stanowią przyczynę zaburzenia proporcji pomiędzy liczbą kobiet i mężczyzn, ale są też powodem przeprowadzanych aborcji, dokonywanych zabójstw i wpływają na przepełnienie sierocińców. Dla wielu dzieci – przeważnie dziewczynek – międzynarodowa adopcja to jedyna szansa na normalne życie. Chociaż zadbane, kochane i szczęśliwe, Chinki oddane w obce ręce już do końca życia zadają sobie pytanie: „Dlaczego moja biologiczna matka mnie zostawiła?”. W odpowiedzi na nie powstała książka Xinran...

Podrzucały dzieci pod bramy sierocińców z nadzieją, że państwo się nimi zaopiekuje. Patrzyły na śmierć istot, które mogłyby z dumą nazywać córkami. Zostawiały kilkuletnie dzieci na dworcach kolejowych bez opieki, by nie popaść w konflikt z surowym prawem. Czy brakowało im miłości, instynktu macierzyńskiego… człowieczeństwa? One po prostu zostały uwięzione pomiędzy polityką jednego dziecka, a koniecznością urodzenia syna, który przedłużyłby linię rodu. Niektóre stawiały kraj, partię lub karierę ponad szczęście rodzinne, inne zwalczały głęboką miłość pytaniem: „Czy nie lepiej było wiedzieć, że córka ma dobre życie, niż cierpieć, widząc jej ciężki los?”. Wiedziały, że w ich kraju dziewczynki rodzą się po to, by cierpieć. Poświęcały się bezgranicznie i z nadzieją. Wierzyły, że będzie dobrze – co innego mogły zrobić, gdy nie było ich stać na utrzymanie siebie i maleństwa?

Jak na książkę z dziedziny literatury faktu przystało, Wiadomości od nieznanej chińskiej matki łączą w sobie opowieści o systemie politycznym, obyczajach i prawie panującym w Chinach z historiami jednostek, które próbowały odnaleźć się w tym kraju. Bardziej niż na faktach, pani Xinran skupiła się na emocjach, a dzięki temu jej książka ma szanse przypaść do gustu nie tylko miłośnikom reportażu, ale wszystkim, którzy interesują się Dalekim Wschodem. Wierzę, że ci, którzy chcą poznać kulturę tego rejonu, powinni skupić się nie tylko na (najpopularniejszej) literaturze pięknej i obyczajowej, ale także zwrócić uwagę na wspomnienia i historie niosące ze sobą prawdę.

Czytając tę powieść naprawdę ciężko jest uwierzyć, że to wszystko dzieje się właściwie na naszych oczach – w świecie, który nazywamy cywilizowanym. Zwierzenia bohaterek reportażu łamią serce, bo prezentują miejsce, gdzie zabójstwo nowo narodzonego dziecka nie jest traktowane jak zbrodnia, a dziewczynki i kobiety pod żadnym względem nie dorównują mężczyznom. To wszystko szokuje, wywołuje współczucie, ale też oburzenie.

(źródło zdjęcia)
Wiadomości od nieznanej chińskiej matki są zbiorem przeróżnych historii – przede wszystkim kobiet, które porzuciły swoje dzieci, ale też akuszerek, opiekunek w sierocińcach czy wreszcie samej autorki. Mimo wszystko wydaje mi się, że ta książka jest zdecydowanie za krótka – nie wiem, czy uznałabym to za jej wadę, czy zaletę, ale pozostawiła po sobie niedosyt. Z pewnością zdecydowanie więcej historii zasługuje na to, by je w niej opisać.

Bardzo żałuję, że książka została przetłumaczona na język polski z angielskiego. Po dwukrotnej obróbce, która w takich przypadkach jest nieunikniona, niesamowicie ciężko jest ocenić styl autorki. Mam jednak małą uwagę jeśli chodzi o sposób, w jaki prowadziła ona narrację. Moim zdaniem opowieści rozmówczyń Xinran powinny być napisane w formie trzecioosobowej dla odróżnienia od jej własnych wspomnień. Zwłaszcza na początku brak takiego rozróżnienia może przeszkadzać i dezorientować.

Znalazłam książkę, która łączy w sobie to, co lubię najbardziej w reportażach (informuje, dokształca) i literaturze pięknej (bardzo, bardzo wpływa na emocje). Myślę więc, że mogę ją polecić każdemu, kto interesuje się kulturą Dalekiego Wschodu - ale nie tylko, bo mi na co dzień do Chin jest raczej nie po drodze, a jednak dałam się wciągnąć!

Polityka jednego dziecka - Plakat (źródło)
W dniu premiery
Ocena: 7
Liczba stron: 272
Wydawnictwo:  Świat Książki

25 komentarzy:

  1. dziękuję Ci za tę recenzję, będę tej książki szukać.

    OdpowiedzUsuń
  2. Chętnie tę książkę przeczytam, ostatnio zainteresowały mnie reportaże, a jeśli w tej publikacji czuć emocje to tym bardziej jestem jej ciekawa. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. O tak, nie czytałam, ale czuję, że zdecydowanie warto...
    Takie książki nie są łatwe, ale napewno warto...

    OdpowiedzUsuń
  4. Oto literatura faktu, jaką lubię i cenię. Z wielką chęcią przeczytam, i nie są to czcze słowa.
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  5. I ja muszę dorwać tę książkę!

    OdpowiedzUsuń
  6. Zaintrygowałaś mnie. Ciężki temat ale z chęcią poznam się z nim bliżej. Z pewnością będę miała tą książkę na oku.

    OdpowiedzUsuń
  7. Ciekawa. Kraje Azji mnie zwsze fasynowały, tym chetniej p nia siegne.

    OdpowiedzUsuń
  8. Czytałam już co nieco na temat losów chińskich dziewczynek - ludzi z Zachodu takie historie zawsze będą szokować... Dziękuję Ci za recenzję tej książki, bez niej pewnie nie dowiedziałabym się, ze wydano tak dobrą pozycję.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Hm..bardzo trudny temat. Zetknęłam się już z nim, ale nie bezpośrednio - w powieściach Lisy See. Chyba warto poznać też historie tych ludzi w reportażu..

    OdpowiedzUsuń
  10. Po przeczytaniu powieści Lisy See, zapragnęłam się więcej dowiedzieć o chińskich obyczajach i kulturze, dlatego bardzo mnie zainteresowała ta książka - tym bardziej, że to literatura faktu. Przeczytam na pewno.

    OdpowiedzUsuń
  11. Kilka lat temu oglądałam program dokumentalny opowiadający o domach dziecka w Chinach. Obraz ten był przerażający, wzruszający i gotujący krew. Nie wyobrażam sobie życia w tym kraju, jego polityka jest dla mnie absurdalna i nie do przeżycia.
    Pomimo tego, że bolało mnie serce po obejrzeniu tego reportażu to z chęcią porwałabym się na książkę.

    OdpowiedzUsuń
  12. mnie do Chin też raczej nie jest po drodze, ale tematyka mnie zaintrygowała i na pewno przeczytam tę książkę :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Po "Zakazanych Wrotach" mam ochotę na kontynuowanie znajomości z Chinami :D Tak więc po pozycję z pewnością sięgnę
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  14. Lubię takie książki. Zdecydowanie muszę i po tę sięgnąć, bo widzę, że warto.

    OdpowiedzUsuń
  15. Chiny zupełnie mnie nie interesują, więc książkę chyba sobie odpuszczę.

    OdpowiedzUsuń
  16. Czytałam kilka książek o Chinkach, które są warte mniej niż bydło czy miska ryżu ... Z tą być może również się zaznajomię ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. całkiem zachęcająco się zapowiada, więc czemu by nie :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Nie przepadam za tym krajem, ale nad książką jeszcze się zastanowię :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Domyślam się, jak bardzo szokująca musi być ta książka. Ja sama czytając o Turcji byłam wstrząśnięta. W wiele rzeczy ciężko uwierzyć...

    OdpowiedzUsuń
  20. Chociaż nie lubię zbiorów opowiadań, to po ten bym sięgnęła. Chiny są fascynującym krajem i to co dzieje się tam bardzo mnie interesuje.

    OdpowiedzUsuń
  21. Uwielbiam literaturę azjatycką, jest tak różna od europejskiej. Jeśli uda mi się zdobyć tę książkę to na pewno si nie zawaham przed jej lekturą. Skutecznie mnie do niej zachęciłaś.

    Śliczny nagłówek zrobiłaś ze zdjęciem okładki tej książki :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Nie lubię książek z Dalekiego Wschodu, a i do opowiadań nie jestem przekonana. Tym razem podziękuję :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Jak sama napisałaś, do Chin mi nie po drodze. Ale co ma być to będzie, książkę muszę przeczytać. Nie raz słyszałam o takim procederze, więc tym bardziej ciekawym doświadczeniem byłoby przeczytanie kilku historii z różnych perspektyw. Zdobędę książkę, na pewno. ;)

    OdpowiedzUsuń
  24. Appreciating the hard work you put into your site and detailed information you offer.
    It's awesome to come across a blog every once in a while that isn't the same old rehashed
    material. Great read! I've bookmarked your
    site and I'm adding your RSS feeds to my Google account.


    Check out my weblog; The simpsons tapped out cheats

    OdpowiedzUsuń
  25. This seerms tto Ьe responsible ffor at leaѕt
    some of the alleged weight loss properties. Modern advents іn technology have gіven the use օf machines that track
    everү measurable aspect οf our workouts fгom the amߋunt of calories
    wе Һave burned, to thee distance աe hаve covered ߋn an aerobic machine, to the
    anabolic rate variances tɦat occur ɑs we eercise and
    put ouг metabolism into action. Precisely ԝhy do
    we gеt starved in the fiurst place.

    Here іs my web page: เมนูลดความอ้วน

    OdpowiedzUsuń