środa, 29 sierpnia 2012

Literatura faktu


Najmłodsi stykają się z jego twórczością w wieku kilku, czasem kilkunastu lat. Czytając po raz pierwszy o przygodach Kajtusia, który chciał zostać czarodziejem lub Króla Maciusia najczęściej jeszcze nie wiedzą, że Janusz Korczak (właściwie Henryk Goldszmit) był żyjącym w czasach II wojny światowej lekarzem żydowskiego pochodzenia. Ta świadomość przychodzi po latach, a razem z nią ciekawość – jak Stary Doktór, który dawał dzieciom cukierki i opowiadał przepiękne bajki, radził sobie z życiem w getcie?  

Książka Janusza Korczaka, Pamiętnik i inne pisma z getta, jest zbiorem tekstów tworzonych od maja do sierpnia roku 1942 przez człowieka, którego można opisać trzema słowami:

Wychowawca: jego pierwsza i najważniejsza rola. Całe dorosłe życie poświęcił jednej pasji i powołaniu. Prowadził Dom Sierot dla dzieci żydowskich w Warszawie, który został przeniesiony do getta, gdzie zmieniła się jego rola – stał się przytuliskiem. Korczak opuścił tę placówkę po trzydziestu latach pracy i objął stanowisko wychowawcy w Głównym Domu Schronienia. W swojej książce autobiograficznej on sam najpiękniej podsumował to, co spotkało go na ziemi:

"Życie moje było trudne, ale ciekawe. O takie właśnie prosiłem Boga w młodości.
- Daj mi, Boże, ciężkie życie, ale piękne, bogate, górne."

Uczeń: będąc nauczycielem dla innych, nie przestawał słuchać tego, co mieli do powiedzenia i być może właśnie na tym polegała tajemnica jego sukcesu. Patrząc na chłopca, który dał zmarłemu porcję jedzenia,  układał w głowie definicję uczciwości. Z zainteresowaniem przyglądał się dziecku twierdzącemu, że chce być czarodziejem – nawet jeśli wie, że to niemożliwe. To właśnie od najmłodszych mógł się czegoś nauczyć i doskonale zdawał sobie z tego sprawę. Niestety widział wśród nich też to, czym dotknięci byli dorośli: obojętność:

"Leży na chodniku zmarły chłopak. Obok trzej chłopcy poprawiają sznurkiem lejce. - W pewnym momencie spojrzeli na leżącego - odsunęli się kilka kroków, nie przerwali zabawy."

Człowiek: dokładnie taki, jak tysiące innych. Marzyciel, idealista, który codziennie patrzył na wszechobecne cierpienie. Pisał o chłodzie, głodzie, zarazach szerzących się wśród jego podopiecznych – tych najbardziej niewinnych dusz. W jego świecie śmierć w porównaniu z życiem była czymś łatwym. Niepewność i strach towarzyszące ludziom w trakcie wojny nie pozwalały o sobie zapomnieć nawet przy wykonywaniu najprostszych czynności:

"Podlewam kwiaty. Moja łysina w oknie - taki dobry cel? Ma karabin. - Dlaczego stoi i patrzy spokojnie?"

Jego książka została podzielona na dwie części – pamiętnik, a także inne pisma. Pierwsza z nich jest autobiografią opowiadającą nie tylko o miesiącach spędzonych w getcie, ale całym życiu autora, jego poglądach i wielkich marzeniach. Druga z kolei ukazuje Korczaka w roli reportera. Tworzył on sprawozdania z działalności Głównego Domu Schronienia przy ulicy Dzielnej, gdzie trafiały małe dzieci. Obserwował cierpienie najmłodszych, przyglądał się sytuacji lekarskiej czy gospodarczej i – chociaż nie mógł się z tym pogodzić – musiał ją zaakceptować.

Pamiętnik nie został ukończony, ale czytelnik zna historię, która nie została w nim spisana. Korczak, podobnie jak znaczna część innych wychowawców, pozostał z podopiecznymi do końca, nie skorzystał z możliwości ucieczki. Zmarł w obozie w Treblince.

W Korczaku jest coś z dziecka. Opowiada, jakby chciał wspomnieć o tysiącu rzeczy w minutę. Myśli są urywane, wątki przeplatają się wzajemnie. Jedną zastępuje kolejna…  - Właśnie pod tym względem pamiętnik Starego Doktora z pewnością nie jest typową autobiografią. Jest w nim coś szczególnego, nieuchwytnego. To niezwykłe świadectwo życia człowieka, który walczył o szczęście swoich podopiecznych, chociaż doskonale zdawał sobie sprawę z tego, że to on jest w tej potyczce Don Kichotem. Patrzył na cierpienie najbardziej niewinnych istot, a jednak to go nie złamało. Zasłużył na szacunek i podziw. Jego dzieła zaś - zarówno pamiętnik, jak i te tworzone z myślą od najmłodszych - powinny być wciąż na nowo odkrywane.

Niesamowity człowiek, niesamowita książka.


Liczba stron: 304
Wydawnictwo: W.A.B.
Premiera: sierpień 2012
Seria: z drzewem
Ocena: 8

24 komentarze:

  1. to jest coś, co po prostu trzeba przeczytać.

    OdpowiedzUsuń
  2. Moje pierwsze spotkanie z prozą Korczaka to "Józki, Jaśki i Franki" w dzieciństwie - wtedy jeszcze nie wiedziałam, jaki to Człowiek i jaki okrutny los spotkał jego samego i jego podopiecznych.
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  3. Chodziłam do podstawówki im. Korczaka, więc chętnie się dowiem więcej o tym życiu tego człowieka. Co prawda, w szkole były konkursy z wiedzy o nim, ale wtedy byłam młodsza i wszystko wyleciało mi z głowy:p

    OdpowiedzUsuń
  4. Lektura wrecz idealna dla osob, ktore fascyuja sie tematyką wojenną. I nie tylko :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Mam ogromną ochotę przeczytać tę książkę! Ale niestety cierpię ostatnio na brak czasu więc chyba powinnam odłożyć swój zamiar na później...

    OdpowiedzUsuń
  6. W tym roku wypadałoby oddac hołd temu wielkiemu człowiekowi chociaż w taki sposób - przeczytac tę książkę...

    OdpowiedzUsuń
  7. Widzę, że kolejna książka u Ciebie, związana z tematyką wojenną. Widać, że lubisz tę tematykę :) Ja mam nadal straszną ochotę na "Sprawiedliwość w Dachau" i jakąś biografię Hitlera. Postać Korczaka mnie nie interesuje zbytnio.

    OdpowiedzUsuń
  8. Być może kiedyś przeczytam, choć mam już parę książek o Korczaku, które czekają na swoją kolej. :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Niech no tylko wypłata przyjdzie:D

    OdpowiedzUsuń
  10. Książka obowiązkowo ląduje na mojej liście. Obok takiej pozycji nie mogę przejść obojętnie!

    OdpowiedzUsuń
  11. Koniecznie będę musiała zapoznać się z tą książką.

    OdpowiedzUsuń
  12. Zgadzam się z Twoim ostatnim zdaniem. Człowiek, którego wspomnienia trzeba znać. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Korczak był niesamowitym człowiekiem. Podobnie zresztą, jak niesamowita była jego decyzja o pozostaniu ze swoimi małymi podopiecznymi do końca. Mam do niego wielki szacunek, aczkolwiek... kiedyś przeczytałam jakąś jego biografię (nie pamiętam autorki) i strasznie się męczyłam. Nic mi się w tej książce nie podobało i niestety trochę się zraziłam do kolejnych biografii Korczaka.

    OdpowiedzUsuń
  14. Ekranizacja autobiografii Pagnola może być dobrym doświadczeniem. Często takie filmy są nieudane, zobaczę jak tym razem :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Ja strasznie się cieszę, że ta książka - uzupełniona o inne pisma, została wydana, i to tak pięknie. To ważna i warte rozpowszechniania!

    OdpowiedzUsuń
  16. Książka warta przeczytania i zapamiętania

    OdpowiedzUsuń
  17. Nie fascynują mnie takie tematy, jednak widzę, że muszę tę książkę przeczytać. I uczynię to z miłą chęcią :).

    OdpowiedzUsuń
  18. Sama nie wiem czemu mnie jakoś Korczak ominął. A tu taka wspaniała ksiązka... I tyle do nadrobienia!

    OdpowiedzUsuń
  19. Tak jak napisałaś, Janusz Korczak to był niesamowity człowiek, dlatego z całą pewnością warto poznać jego pamiętniki.

    OdpowiedzUsuń
  20. Wszystkie książki poruszające tematykę getta wydają mi się bardzo interesujące, pouczające i warte przeczytania. Jak będę miała okazję z chęcią zapoznam się z powieścią pana Korczaka :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Jak bardzo zostanę potępiona przez polskich czytelników, kiedy przyznam się do faktu, że nie znam żadnego dzieła Janusza Korczaka? Niestety, to jest ponura prawda... Obiecywałam sobie, że z okazji "jego roku" przybliżę sobie życiorys Doktora, ale jak do tej pory nie miałam okazji... No nic, będę musiała jeszcze trochę pożyć z tym piętnem niewiedzy, ale mam nadzieję, że wkrótce to nadrobię.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Trudno będzie mi odmówić sobie lektury książki takiego autora..

    OdpowiedzUsuń
  23. W zeszłym roku mieliśmy w szkole apel poświęcony tej postaci.
    Niesamowity człowiek - lepiej nie dałoby się tego ująć w słowa.

    Książkę chętnie przeczytam, jeżeli kiedyś wpadnie mi w ręce.

    OdpowiedzUsuń
  24. Pozycja obowiązkowa! Będę jej wypatrywać w bibliotece :)

    OdpowiedzUsuń