poniedziałek, 6 sierpnia 2012



Pani Elżbieta Cherezińska, autorka (między innymi) "Gry w kości", "Dzienników Etki Daum" i wydanej ostatnio "Korony śniegu i krwi" zgodziła się odpowiedzieć na kilka pytań związanych z jej życiem, pasją pisania, a przede wszystkim powieścią przybliżającą czytelnikom postać Przemysła II, władcy z dynastii Piastów...

Jakie miejsce na ziemi nazywa Pani domem? Czy jet w nim coś niezwykłego?

Nic nadzwyczajnego. Poza kilkorgiem ludzi, którzy pasują do siebie. Dwoje się odnalazło w tłumie  i dwoje urodziło. Miejsce niezłe. Wczesną wiosną żurawie na łące naprzeciwko, zimą dziki. I jeszcze sarny, które wyjadają mi rośliny z ogrodu a omijają paśnik, który im robię. Pewnie nie znam się na gotowaniu dla saren. Świetni sąsiedzi. Morze bardzo blisko. Dużo wiatru.

Którego ze swoich bohaterów literackich przypomina Pani najbardziej?

Każdego, niestety. I żadnego, na szczęście.

I
le jest w pisaniu z natchnienia, a ile z ciężkiej pracy?

Nie wiem, jak robią to inni. Dla mnie pisanie to praca. Natchnienie jest prezentem, który mogę dostać, ale nie muszę. Żeby zaś książka była gotowa na czas, muszę pracować systematycznie, niezależnie od tego, jak się czuję. Ale są sceny, które zawsze będę pamiętała poprzez emocje, jakie towarzyszyły ich powstawaniu.

Pisanie o historii to odpowiedzialność połączona z koniecznością spędzenia wielu godzin na przygotowaniach, zdobywaniu wiedzy w temacie. Która część jest bardziej zajmująca – czytanie czy pisanie o Piastach?

To nie do rozdzielenia. Pilnuję się, by nie przesadzić z przygotowaniami do pisania, bo to przypomina mechanizm z wieloma zapadniami. Każda przeczytana książka uświadamia mi, ile jeszcze powinnam się dowiedzieć. A na końcu i tak najważniejsza jest  opowieść. A jej już nigdzie nie wyczytam. Muszę ją stworzyć i wiedza mi w tym przypadku tak samo pomaga, jak przeszkadza.

Do kogo chciałaby Pani trafiać swoimi książkami – do historycznych zapaleńców, czy może także i tych, którym z historią nie po drodze?

Jestem zachłanna, więc do jednych i drugich. Chcę zadowolić tych, którzy dobrze znają historię, a przynajmniej ich nie rozczarować. Ale tak samo zależy mi na wciągnięciu w opowieść ludzi, którzy się nią nie pasjonują, którzy są obok.  Wiem, że wielu Czytelników mojego nordyckiego cyklu, „Północnej dogi”, to ludzie, którzy sięgnęli po niego nie dla historii Europy czy Skandynawii, ale dla opowieści o ludziach. Paradoksalnie, w przypadku powieści piastowskich, sytuacja jest trudniejsza. Wielu boi się, że to książki historyczne i mogą im nie przypaść do gustu. Mówię wtedy: czytajcie i nie zastanawiajcie się nad tym, że to polska historia. Po prostu słuchajcie opowieści.

Jak wytłumaczyłaby Pani tytuł swojej książki czytelnikowi, który nie miał jeszcze z nią styczności?

Korona zimą, na śniegu, we krwi – czyli zbrodnia rogozińska, porwanie zakończone królobójstwem. A wcześniej, na drodze do tej korony, najważniejsze z wydarzeń - przekazanie przez Mściwoja księstwa pomorskiego Przemysłowi. To odbyło się w pewnym sensie dwukrotnie, zimą. Chyba tyle, reszta symboliki wynika z konstrukcji poszczególnych scen. Przy okazji – na spotkaniu premierowym jeden z Czytelników zapytał o to samo, tyle, że stwierdzając fakt. To było zaskakujące, bo oczywiście nie czytał wcześniej książki. W takich chwilach jestem dumna – z Czytelników.


Wydawcy nazywają „Koronę śniegu i krwi” polską wersją „Gry o tron”. Czy zgadza się Pani z tym porównaniem?

To pewna przewrotność. Martin napisał doskonały cykl fantasy, któremu nadał anturaż powieści historycznej. Ja zrobiłam odwrotnie: napisałam powieść historyczną, która posiada pewne elementy rodem z fantasy. Ale to „moje fantasy” w Koronie śniegu i krwi jest także mocno historyczne, tzn. osadzone w kolorycie średniowiecza. Święci, cuda na ziemi, bestiariusz herbowy na żywo, pogańska magia etc. – to wszystko nie jest zmyślone, jest tylko dosłownym potraktowaniem wierzeń rodem z czasów moich bohaterów. No i na końcu fabuła – Korona śniegu i krwi jest faktycznie grą o polski tron. Stąd te przewrotne porównania.


Dlaczego wybrała Pani akurat Przemysła II i jeden z najmniej popularnych okresów w historii?

Tadeusz Zysk, mój Wydawca, zwrócił moją uwagę na „poznańskiego księcia”. Ja chciałam pisać o innym piastowskim bohaterze.  Czyli, oboje chcieliśmy opowieści piastowskiej, wiedzieliśmy, jakiej książki chcemy, pozostał wybór punktu historii.  Przemysł II był idealny – 
mało znany książę i jeden z najmniej znanych polskich władców. Zapomniany, choć zupełnie niesłusznie. I wreszcie, dramatyczna historia finału jego panowania.

Jeśli miałaby Pani wyobrazić sobie ekranizację „Korony 

śniegu i krwi”, jak powinna ona wyglądać? Ma Pani swoje typy idealnego reżysera, aktorów?

Wśród recenzji książki często pojawia się ironiczne „oby nie zrobili tego Polacy”. Smutne, ale wszyscy rozumiemy o co chodzi. Trudno znaleźć polski film historyczny, który odpowiadałby wymaganiom współczesnych widzów, zwłaszcza, że mamy odniesienia do kinematografii światowej i świetnych seriali, produkowanych przez HBO czy Canal +. To oczywiście kwestia pieniędzy, ale przecież nie tylko.  Jednego jestem pewna – Przemysła II mógłby zagrać Marcin Dorociński. Szczerze mówiąc, mógłby zagrać i Michała Zarembę, i Herzoga Heinricha i  Ottona Długiego  i nawet Karła. 

Co dalej - pracuje Pani nad kolejną książką, tworzy jej zarys w głowie, czy może odpoczywa po ciężkiej pracy?


Przez miesiąc odpoczywałam w Skandynawii. I tam też pisałam kolejną część Północnej Drogi. Jeszcze kilka zdań i zamknę cykl, który stał się moją drugą linią życia.


Pozostaje mi tylko podziękować pani Elżbiecie za udzielenie odpowiedzi na pytania, a wszystkich tych, którzy jeszcze nie czytali "Korony śniegu i krwi" po raz kolejny zachęcić do nadrobienia zaległości!

22 komentarze:

  1. Świetny wywiad, miło się czytało odpowiedzi pani Elżbiety i teraz jestem ogromnie ciekawa jej twórczości! ;)
    Ale aktor chyba miał być Dorociński, nie Dobrociński. Literówka :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam coraz większą ochotę na tę książkę, poza tym gratuluję sympatycznego wywiadu, jak widzę, w razie czego Marcin Dorociński ma już załatwioną rolę w ekranizacji :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetny wywiad, najlepszy post na jaki ostatnio trafiłam:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Wywiad przeczytałam z przyjemnością i jestem jeszcze bardziej zainteresowana "Koroną śniegu i krwi".

    Fajny pomysł ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo ciekawy wywiad. Gratuluję!!

    OdpowiedzUsuń
  6. fantastyczny wywiad. Podobają mi się bardzo Twoje pytania i odpowiedzi autorki. Wnioskuję, że jest niesamowitą osobą. Pozdrawiam. :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Już niedługo będę miała okazję zapoznać się z "Koroną śniegu i krwi" - nie mogę się doczekać :) A wywiad z Autorką jest bardzo ciekawy, dziękuję Ci za ten dodatek do lektury ;)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  8. Ogromnie interesujący wywiad. Po "Koronę śniegu i krwi" sięgnę na pewno. Jest na mojej liście od kiedy o niej usłyszałam :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Spodobał mi się ten wywiad, a "Koronę śniegu i krwi" mam w planach. :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ksiązka jest rewelacyjna! Dawno już lektura nie sprawiła mi takiej przyjemności. I do niczego nie mogę się doczepić:)

    OdpowiedzUsuń
  11. Wywiad świetny, a na książkę mam wielką ochotę:):)

    OdpowiedzUsuń
  12. Ciekawy wywiad, zastanawiam się, czy książka jeszcze lepsza...;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Bardzo ciekawy i mądry wywiad. Wcześniej nie zamierzałam sięgnąć po książki tej Pani, ale teraz, chyba zmieniłam zdanie. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  14. Nie znam niestety tej autorki, ani żadnej z jej książek. Wywiad jednak bardzo interesujący :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Tej ksiązki jeszcze nie czytałem, ale po tym wywiadzie muszę to jak najszybciej nadrobić!:)

    OdpowiedzUsuń
  16. Książki autorstwa tej Pani jeszcze nie czytałam, jednak wywiad bardzo ciekawy :-)

    OdpowiedzUsuń
  17. Świetny wywiad! A książką już mnie zaciekawiłaś wcześniej :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Bardzo ciekawy wywiad. „Korona śniegu i krwi” jest na mojej liście "must-read" :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Ojj.. Dorociński jako Przemysł II, ja też bym się nie obraziła! Bardzo się cieszę, że zostawiłaś mi link na moim blogu, bo po przeczytaniu "Korony.." autorka bardzo mnie zaintrygowała, może dlatego, że to była pierwsza książka Elżbiety Cherezińskiej, która czytałam. A dla mnie "Korona..." jest spektakularna! Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń