sobota, 2 czerwca 2012


Po drugiej stronie bloga to cykl luźnych rozmów z ludźmi, którzy prowadzą blogi - głównie te książkowe. Jak dobrze znasz tych, do których zaglądasz codziennie? Ile nowych znajomości jeszcze przed tobą? 
W tym tygodniu miałam okazję porozmawiać Cinnamon
- autorką bloga Cynamonowe dni


Którego z bohaterów literackich przypominasz?
Nie jestem tak oczywistą osobą, jakby się mogło wydawać, dlatego też trudno jest mi wskazać jedną postać literacką, którą najbardziej przypominam. Można nawet powiedzieć, że składam się z samych sprzeczności: raz spokojna, cicha, a w następnej chwili żywiołowa, głośna. Z pewnością mogę powiedzieć, że jestem połączeniem Idy Borejko oraz Jane Eyre.

Cynamonowe dni, czyli jakie? Te leniwe i książkowe, a może słoneczne, zabiegane, spędzone z przyjaciółmi?
I takie, i takie, ale na pewno – błogie :) Kiedy czuję zapach cynamonu odpręża się moje ciało, a dusza osiąga pełnię błogostanu. Nie wiem, dlaczego tak się dzieje, ale tak jest :) W podobny sposób reaguję w trakcie i po lekturze książki, która już na zawsze staje się moją ulubioną.

Prowadzisz swojego bloga już prawie od roku. Co daje ci ten „recenzyjny świat”, a co odbiera?
Ten recenzyjny świat daje mi wiele satysfakcji z tego, że mogę dzielić się z innymi moimi przemyśleniami na temat książek. To jest miejsce, gdzie nie tylko mogę popuścić wodze moim myślom – to także możliwość egzystowania z bratnimi duszami, które tak jak ja kochają książki. Co mi odbiera? Hm, chyba nic, jak na razie wciąż daje ;)

Cynamonowy blog
Gdzie ta przygoda ma swój początek: Jak to się stało, że założyłaś własnego bloga?
Blog „Cynamonowe dni” powstał 9-go czerwca 2011 roku, kiedy od dwóch tygodni byłam wolną od egzaminów maturzystką. Pamiętam, było upalne popołudnie, niedawno skończyłam czytać „Hotel słodko-gorzkich wspomnień” Jamiego Forda i już zaczynałam „Pokój” Emmy Donodhue, i bardzo chciałam podzielić się z kimś moimi wrażeniami po lekturze. Pragnę zaznaczyć, że moi znajomi raczej nie są molami książkowymi… Surfowałam po sieci, przez przypadek trafiłam na jednego z wielu blogów książkowych i pomyślałam:  to świetna przygoda! Tym bardziej, że byłam w trakcie najdłuższych wakacji w moim życiu. Byłam pewna, że długo nie zabawię – w swojej karierze miałam już dwa inne blogi, które po pół roku bytności samoistnie umierały, a tu niedługo obchodzę pierwszą rocznicę, z czego jestem naprawdę dumna :)

Czy pamiętasz lekturę i osobę, dzięki którym rozpoczęła się twoja przygoda z czytaniem?
Mogłabym powiedzieć najprościej: to moja Mama zaszczepiła we mnie tę potrzebę sięgania po słowo pisane. Czytała mi w każdej chwili: w wannie, w łóżeczku, na spacerze… Kiedy była ze mną w ciąży pochłaniała bardzo duże ilości książek, wskutek czego teraz ja zaczytuję się bez pamięci ;) Ale kiedy i dzięki komu tak naprawdę (i świadomie) zainteresowałam się czytelnictwem? Nie wiem kto, ale wiem co: „Kwiat kalafiora”! Ach, piękne czasy podstawówki… 

Jakie miejsce – książkowe lub to istniejące w rzeczywistości – nazywasz swoim domem?
Moim domem jest każde miejsce, w którym jestem wraz z moimi najbliższymi. Żadne inne miejsce, choćby najpiękniejsze, najbogatsze, nawet wypełnione od podłogi aż po sufit książkami nie może nazywać się moim domem, skoro nie mogę cieszyć się życiem wraz z kochaną rodziną. Chociaż… Dom nad morzem, w którym mieszkałabym z rodziną i dużą ilością zwierząt – to jest spełnienie marzeń ;)

Masz jakieś szczególnie książkowe marzenie? Planujesz napisać powieść, zostać bibliotekarką, wydawcą, krytykiem?
Tak się jakoś złożyło, że studiuję  bibliotekoznawstwo, więc zawód bibliotekarki jest mi pisany ;) A było tak od podstawówki, kiedy to ochotniczo „pracowałam” w szkolnej bibliotece. Zostało mi tak do dziś :) Kiedyś miałam marzenie, żeby napisać książkę, ale nawet jeżeli tak by się stało, to nikt nigdy by jej nie przeczytał – strasznie wstydzę się swoich „wypocin”, dlatego wszystko, co napiszę, ląduje głęboko w szufladzie… Bądź od razu w koszu.

Jaki tytuł nosi najbardziej wartościowa spośród książek, które przeczytałaś w tym roku?
Myślę, że każda pozycja jakoś na nas wpływa, nie pozostaje bez reakcji. Hm… Na tę chwilę będzie to książka Jodi Picoult „Tam gdzie ty”.

Podaj tytuły trzech książek, które twoim zdaniem każdy powinien przeczytać w swoim życiu.
Sagę o Wiedźminie znać powinien każdy! Polecam ją wszystkim tym, którzy jeszcze nie mieli z nią do czynienia ;) A tak poza tym tradycyjnie typuję „Jane Eyre” Charlotty Bronte, a także „Pokój” Emmy Donoghue.

Zapomnijmy na chwilę o książkach, porozmawiajmy o filmach. W czym - twoim zdaniem - tkwi magia czarno-białego kina? Za co lubisz Charliego Chaplina?
 Przeczuwałam, że padnie takie pytanie ;)
Magia niemego kina będzie na pewno nie do ogarnięcia przez osoby, które zostały zawładnięte światem współczesnym. Bardzo lubię historię i wszelkie związane z nią aspekty, dlatego nieuniknione było to, że w końcu zainteresuję się początkami kina. Od razu zauważyłam różnicę w porównaniu do współczesnych produkcji! W dawnych czasach aktorom nie potrzebne były słowa czy udziwniona fabuła akcji. Koncepcja była prosta, produkcje krótkie i rzeczowe, a przede wszystkim doskonale zagrane. Aktorzy nie mogli czarować widzów swoim głosem, dlatego tak ważna była kontrola nad własnym ciałem i doskonałe posługiwanie się mimiką. Wiem, że nie jest tak we wszystkich przypadkach, ale współcześnie wystarczy nauczyć się roli na pamięć, trochę pomarszczyć czoło, pięknie wymodelować głos i już jest się gwiazdą.
Swoją przygodę z niemym kinem rozpoczęłam produkcjami największej rozpoznawalnej ikony kina – Charlesem Spencerem Chaplinem. Jego niewymuszona gracja, prześmieszne gagi, urocza mimika twarzy oraz niezaprzeczalny talent na gruncie aktorskim, reżyserskim i kompozytorskim – to wszystko, za co go uwielbiam! Charlie jest też doskonałym przykładem tego, że każde marzenia można zrealizować, wystarczy upór, talent i chęci. Zresztą, co ja będę Was przekonywać: obejrzyjcie jakąkolwiek jego produkcję, a od razu poczujecie, jaki jest ;)


Dziękuję Cinnamon za to, że odważyła się odpowiedzieć na moje pytania i zapraszam już za dwa tygodnie na kolejną rozmowę z cyklu "Po drugiej stronie bloga".

31 komentarzy:

  1. Bardzo fajny wywiad, no i sam pomysł niezwykle interesujący:)
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo ciekawy wywiad. Postaram się kiedyś przeczytać Sapkowskiego. Próbowałam 3 lata temu, nie udało mi się. Mam nadzieję, że to nadrobię. ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Dobry pomysł i świetnie realizowany.
    Nie zgodziłabym się jednak z Twoja rozmówczynią, że każdy powinien przeczytać Sapkowskiego.
    Jak przeglądam blogi to stwierdzam,że brak w nich prawdziwej , wielkiej literatury.Recenzowanie sprawia, że przybliżane są książki współczesne i to nie zawsze te , które warto przeczytać.

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetny wywiad :) A Sapkowski to mój must have!

    OdpowiedzUsuń
  5. Zgadzam się z moimi przedmówczyniami. Sapkowskiego muszę przeczytać!

    OdpowiedzUsuń
  6. Super sprawa z tymi wywiadami, jak to się stało, że wcześniej a nie nie trafiłam?:)Dobrze powiedziane blogowy świat "ciągle daje" - zgadzam się

    OdpowiedzUsuń
  7. Świetny cykl:) Bardzo mi się podoba:) Również wywiad bardzo ciekawy:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Świetny wywiad :D I cudowny cykl :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Świetny wywiad! :) moja przyjaciolka jest wielka fanka Wiedźmina ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Czytałam Wiedźmina. Ciekawy wywiad

    OdpowiedzUsuń
  11. Rewelacyjny wywiad. Brawa dla ciebie i Cinnamon.

    OdpowiedzUsuń
  12. Czekałam na następny wywiad i się doczekałam! Jest super! ;-)

    OdpowiedzUsuń
  13. O! Ciekawy wywiad. Z chęcią mi się go czytało:)))

    OdpowiedzUsuń
  14. No to teraz czekamy na kolejny ;)
    Coraz bardziej podoba mi się Twoja inicjatywa ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Kolejny świetny wywiad:) Podoba mi się nie tylko pomysł, ale także znakomita rozmówczyni!

    OdpowiedzUsuń
  16. bardzo fajny wywiad i w ogóle ciekawa akcja :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Andrzeja Sapkowskiego mam na mojej gigantycznej liście, ale nie uważam, ze każdy powinien to przeczytać.


    Świetny wywiad i cały pomysł z tym związany również.

    OdpowiedzUsuń
  18. Jeszcze raz dziękuję Ci za zaproszenie mnie do zabawy :))

    OdpowiedzUsuń
  19. Super, że robisz taki cykl wywiadów :D Ten również, tak jak poprzedni bardzo mi się podoba :D

    OdpowiedzUsuń
  20. aproposito naszej dyskusji u mnie na blogu...

    No może i coś w tym jest. Chociaż ciekawa jestem czy wyroby drugiego mistrza - Blahnika - też są niewygodne, bo to co wyprawiała w nich Sarah Jessica Parker wskazywałoby, że jednak but na obcasie nadaje się do biegania ;) No ale skąd tu wziąć oryginalne sandałki od Manolo... no skąd? ;)))

    OdpowiedzUsuń
  21. Super, że do wywiadu zaprosiłaś Cinnamon, bardzo lubię jej teksty i mogłam dowiedzieć się nieco więcej o autorce :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Rewelacyjny cykl. Nie mogę się doczekać kolejnych odsłon. Cinnamone w ogóle nie znałam, a mimo to świetnie czytało się wywiad z nią. Będę czekać na kolejne odsłony.

    OdpowiedzUsuń
  23. Bardzo fajny wywiad. Nie dość, że dobrze się czyta, to jeszcze Cinnamon przekonała mnie, by sięgnąc po jakiś film z Chaplinem ;)

    OdpowiedzUsuń
  24. Ciekawy wywiad :) Będę wpadał częściej (i komentował), ale mam jakieś problemy z netem i mi YouTube i blogi blokuje, ale czytam Twojego bloga przez Czytnik Google :)

    Pozdrawiam i już czekam na kolejny wywiad :)

    dp

    OdpowiedzUsuń
  25. Bardzo fajny pomysł z tym cyklem, a wywiad świetny :)

    OdpowiedzUsuń
  26. Wywiad super, szkoda, że nie ukazują się częściej :)

    OdpowiedzUsuń
  27. Fajna notka. Liczę na dodanie bloga do obserwowanych.

    OdpowiedzUsuń