środa, 27 czerwca 2012

Dzień dobry, panie Tyrmand - po raz drugi...

Liczba stron: 538
W kilku słowach: Dziennik ciekawych rozmów

Ile trzeba mieć w sobie odwagi, by opowiedzieć całemu światu historię nie tylko życia, ale też własnych myśli?  Leopold Tyrmand w książce „Dziennik 1954” pokazuje i udowadnia, że całkiem sporo. Autor „Złego”, a także „Opowiadań wszystkich”, zainspirowany lekturą Pepysa, skorzystał z najbardziej  prywatnych refleksji, by stworzyć tekst, który z czasem stał się ogólnie cenionym i najpopularniejszym elementem jego twórczości...

Dzieło Tyrmanda to dziennik ciekawych rozmów – tych toczonych ze samym sobą, ludźmi znanymi nam jako twórcy literatury polskiej, kochankami autora i wreszcie przypadkowo spotkanymi osobami. Jak twierdzi sam pisarz, miało to być świadectwo wystawione życiu, pragnieniom oraz epoce. W swoim dziele chciał zawrzeć możliwie znaczny kęs własnej epoki i społeczeństwa, ze sobą samym, wmontowanym w tę opowieść.

„Dziennik 1954” jest więc tworem dziennikarza, który ocenia z własnej perspektywy czasy, w jakich przyszło mu żyć, ale też człowieka opowiadającego o swoich radościach, słabościach i troskach życia codziennego. Tyrmand pisze o totalitarnym państwie, w którym jednostka jest przedmiotem gry zorganizowanych sił politycznych, jednocześnie ubolewa nad brakiem możliwości rozwoju twórczego i wspomina o swoim życiu uczuciowym.

Właśnie autor jest głównym bohaterem tej historii. Sławny i popularny dziennikarz, publicysta, przyjaciel, kochanek i zwykły człowiek. Nazywa człowieka kłębowiskiem sprzeczności i udowadnia na własnym przykładzie, że rzeczywiście można go określić tym terminem. Jest człowiekiem, który postanowił ruszyć do walki… – za pomocą dziennika chce udowodnić coś samemu sobie i wytłumaczyć się przed innymi.

W trakcie przeglądania książki warto zwrócić uwagę nie tylko na tekst, ale też dołączone do niego zdjęcia oraz fragmenty artykułów. Starannie przygotowana szata graficzna zdecydowanie wpływa na pozytywny odbiór lektury.

Zanim „Dziennik 1954” został wydany w wersji książkowej, jego fragmenty były publikowane przez londyńskie „Wiadomości”. Autorowi zarzucano wtedy, że nie stworzył tekstu w kraju, ale poza jego granicami i w późniejszym czasie (przy użyciu własnych notatek). Najnowsza edycja dziennika posiada podtytuł: „wersja oryginalna” na potwierdzenie faktu, że Tyrmand pisał go pomiędzy 1 stycznia a 2 kwietnia roku 1954, gdy przebywał w Polsce.

Chociaż dziennik został uznany za najlepsze dzieło autora, on sam najprawdopodobniej wcale nie nazwałby go w ten sposób. Tyrmand pisze:

"Ten dziennik jest namiastką. Namiastką twórczości. Jest moim usprawiedliwieniem wobec samego siebie, a nie czymś oryginalnym konstruktywnym, czymś, z czego mógłbym być dumny. I to wcale nie jestem ja. Ja mógłbym siebie wyrazić albo w dziele, albo w działalności. I jedno, i drugie jest mi teraz odmówione."

Człowiek ten nie tylko poświęcał swojemu dziennikowi mnóstwo czasu, co często zauważali wszyscy wokół, ale też prowadził go w sposób niesamowicie szczery. Chociaż nie ze wszystkimi jego słowami słowami mogłabym się zgodzić, moim zdaniem to właśnie odwaga, z jaką zapisywał kolejne słowa, zasługuje na największą pochwałę.

Na przykładzie „Dziennika 1954” można śmiało stwierdzić, że literatura polska kryje w sobie perełki, które warto wciąż odkrywać na nowo. Książka nie porusza problemów współczesnego czytelnika, ale właśnie dlatego zasługuje na uwagę. Jest ona adresowana przede wszystkim do osób, które miały już do czynienia z twórczością Tyrmanda, ale myślę, że spodoba się także tym, którzy słyszą o nim po raz pierwszy. W moim przypadku to „Opowiadania wszystkie” są nadal tymi najbardziej interesującymi i ciekawymi z worka z książkami tego pana, ale również „Dziennik 1954” potrafi zjednać sobie sympatię oraz przyciąga uwagę na długie godziny. Pozwala spojrzeć na lata pięćdziesiąte z perspektywy pojedynczej, zbuntowanej jednostki...


Bardzo dziękuję Wydawnictwu MG za możliwość przeczytania tej książki!
PS. Tutaj można znaleźć recenzję "Opowiadań wszystkich", tego autora.

21 komentarzy:

  1. Z pewnoscia odwaga jest do tego wymagana... No, chyba ze sie poukrywa niektore fakty ;) Buziaki, zapraszam na konkurs, do wygrania m.in bony na zakupy! ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Z tego co piszesz jest to ciekawa pozycja, wydaje mi się jednak, że nie do końca w moim guście.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja raczej spasuję, takie klimaty to nie dla mnie...
    Ale piosenkę uwielbiam!

    OdpowiedzUsuń
  4. Chętnie sięgnę, zwłaszcza, że już czytałam Tyrmanda

    OdpowiedzUsuń
  5. Od pewnego czasu tego typu książki bardzo mnie przyciągają. Niewiele wiem o Leopoldzie Tyrmandzie i choć, póki co, ta niewiedza nie spędza mi snu z powiek - gdy będę chciała zgłębić swoją wiedzę, na pewno będę pamiętała o recenzowanej przez Ciebie książce;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie czytałem książęk tego autor i widzę, że muszę to zmienić. :)

    OdpowiedzUsuń
  7. to niezupełnie moja tematyka, zatem zmuszona jestem odpuścić lekturę
    pozdrawiam Cię serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  8. Lubię dzienniki i biografie, ale postać Leopolda Tyrmanda nie interesuje mnie na tyle, żebym chciała poznać go jakoś bliżej, więc myślę, że w tym wypadku spasuję. :) Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  9. Interesujące, lubię Tyrmanda i na pewno sięgnę po Dziennik 1954:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Zdecydowanie chętniej przeczytałabym "Opowiadania wszystkie", aniżeli "Dziennik". Dzienniki i biografie czytam tylko osób, które mnie fascynują, najczęściej są to postaci historyczne.

    Jeszcze raz dziękuję za baner;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Intrygująca pozycja. W domu mam "Złego" więc może najpierw go przeczytam, żeby oswoić się ze stylem i językiem autora.

    OdpowiedzUsuń
  12. Nie czytałam żadnej książki tego autora. Koniecznie muszę to zmienić:)

    OdpowiedzUsuń
  13. Widzę kolejną ciekawą pozycję ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Masz rację, do napisania podobnej książki potrzebna jest spora odwaga. Osobiście nie przepadam za tego typu pozycjami więc sobie ją podaruję :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Ja jestem z tych, co nigdy nie mieli do czynienia z twórczością tego pana, ale po Twojej recenzji mam ochotę to zmienić. :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Brzmi intrygująco, chętnie sięgnę ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. To prawdopodobnie jeden z najciekawszych polskich autorów ;) A pozycja czeka na półce na swoją kolej ;)

    OdpowiedzUsuń
  18. Jak na razie czytam "Opowiadania wszystkie" i zgadzam się w zupełności - cudo! Więc, "Dziennik" jak i inne pozycje są tylko kwestią czasu.

    OdpowiedzUsuń