środa, 23 maja 2012

Czytam klasykę
Liczba stron: 528
W kilku słowach: Doczekałam się!

Powieść, która wpisała się w kanon literatury angielskiej i często jest nazywana dziewiętnastowiecznym manifestem feminizmu. Dopiero teraz - ponad sto pięćdziesiąt lat po publikacji - została przetłumaczona na język polski i trafiła do naszych księgarń. Co prawda (z wiadomych przyczyn) nie czekałam na nią od roku 1848, ale okres ten trwał wystarczająco długo, by moja cierpliwość i ciekawość zostały wystawione na próbę. Dzisiaj, kiedy wreszcie mogę powiedzieć, że już znam historię Lokatorki Wildfell Hall, dodam jeszcze, że naprawdę warto było czekać!

"Nasamprzód przyjrzyj się jego wnętrzu i kochaj dopiero wtedy, gdy spodoba ci się to, co widzisz." (s. 147)

Nowa lokatorka Wildfell Hall już samym pojawieniem się w okolicy wywołała sensację wśród mieszkańców hrabstwa. Tajemnicza kobieta jest wdową samotnie wychowującą syna i zarabiającą na utrzymanie przy użyciu pędzla. Stara się nie udzielać zbyt często w towarzystwie, a ponadto dba o to, by nie zostać odnalezioną przez danych znajomych - to tajemnicze zachowanie staje się podstawą niezliczonych plotek i pomówień. Helen, której bardzo zależało, by nie zwracać na siebie uwagi, ma teraz wiele powodów do zmartwień...

Książka ma warstwowy charakter - najpierw opowieść przybiera formę listu kierowanego do przyjaciela narratora, w którym Gilbert Markham przedstawia historię wyjętą ze swojego życia. Potem jednak oddaje on głos tytułowej lokatorce Wildfell Hall i pozwala jej wyjawić - za pomocą pisanego w przeszłości dziennika - tajemnice miłości, która ukształtowała jej charakter i sytuację materialną.

Tajemnice domu na wzgórzu (1996)
Na samym początku trudno jest skupić myśli na toczącej się w powieści akcji, gdyż właściwie stoi ona w miejscu, a narrator zasypuje czytelnika informacjami na temat osób, których ten jeszcze nie zna. Każda kolejna strona przyciąga jednak z większą siłą niż poprzednia. Poznajemy więc Gilberta, człowieka obdarzonego przez Anne Bronte cechami, które dają podstawę do tego, by oskarżyć mężczyzn o brak stałości w uczuciach. Pan Markham niemal z dnia na dzień znajduje nowy obiekt zainteresowań, a przy tym podchodzi do uczucia - raczej fascynacji niż miłości - z niebywałą lekkością. Dopiero po pewnym czasie zmienia swoje nastawienie i pozwala nam spojrzeć na kobietę z perspektywy człowieka zaślepionego emocjami. 

To właśnie one - odczucia i emocje - odgrywają w tej książce najważniejszą rolę. Mają one moc pozbawiania dziecięcej niewinności, nadziei i złudzeń, a jednocześnie przypominają, że bez nich człowiek właściwie nie istnieje. Nawet zranieni, odrzuceni... wciąż kochamy.

Tytułowa bohaterka jest bardzo szczególną postacią. Z jednej strony denerwuje naiwnością, z drugiej zmusza (zwłaszcza czytelniczki) do myślenia o tym, czy na jej miejscu nie mielibyśmy podobnie dużej wiary w moc miłości. Tym, co polubiłam u niej najbardziej, jest niezależność, silna wola i niesamowicie mocna wiara w Boga. Myślę, że Helen zyskałaby sympatię każdego mola książkowego swoimi opowieściami o bibliotece. Jest ona dla niej miejscem, gdzie znajduje spokój i do którego ucieka, gdy chce schować się przed całym światem.

 Bez zastanowienia mogłabym nazwać "Lokatorkę Wildfell Hall" najlepszą spośród tegorocznych nowości wydawniczych, jakie miałam okazję przeczytać i – być może – moją ulubioną z książek sióstr Bronte. Nie byłam w stanie oderwać się od niej nawet na chwilę, głównie za sprawą niezwykłej atmosfery tajemniczości panującej w tej lekturze. Anne tworząc "Lokatorkę..." nie tylko wykazała się ogromną odwagą, ale też udowodniła, że naprawdę potrafi pisać! Szczerze polecam wam tę książkę i jednocześnie mam nadzieję, że w przyszłości zostanie przetłumaczone na język polski także inne jej dzieło - Agnes Grey.

"- Czy jest pani tak szczęśliwa, jak by sobie tego życzyła?
- Po tej stronie wieczności nikt nie może być doskonale szczęśliwy." (s. 363)

Za możliwość przeczytania książki dziękuję wydawnictwu MG! :)

30 komentarzy:

  1. Naprawdę genialna powieść, ubóstwiam ją!

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja się nie mogę doczekać tej książki. Mam już zarezerwowaną w bibliotece, powinnam ją dostać niedługo :-).
    Cieszę się więc, że powieść Ci się podobała. Ja uwielbiam powieści sióstr Bronte i liczę, że ta też mi się spodoba!

    OdpowiedzUsuń
  3. Mam straszliwy apetyt na tę książkę!
    Pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Uwielbiam tórczość jej siostry Charlotte, dlatego z Anną też muszę się zapoznać!

    OdpowiedzUsuń
  5. Mam tą książkę na półce, a kupiłam ją z czystej ciekawości. Kocham siostry Bronte, więc jak tylko zobaczyłam tę nowość, stwierdziłam, że muszę przeczytać :D Teraz widzę, że bardzo dobrze zrobiłam i bezzwłocznie się za nią zabiorę :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Piękna i niesamowita książka :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Mam nadzieję, że w końcu i ja doczekam się swojej chwili z "Lokatorką Wildfell Hall". Ach, zazdroszczę Ci, zazdroszczę! ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ach, jakbym chciała przeczytać tę książkę. Muszę się za nią rozejrzeć, bo słyszałam i czytałam tyle pochlebnych opinii, że to lektura obowiązkowa :) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  9. A ja od jakiegoś czasu przymierzam się do sióstr i już nawet czekają na mnie "Dziwne losy Jane Eyre", ale ciągle wchodzi mi w paradę jakiś inny tytuł. "Lokatorkę..." przeczytam jednak na pewno:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Aaa... Muszę ją dopaść. Już ostrzę sobie pazurki na tę książkę:))

    OdpowiedzUsuń
  11. Przeczytałam kilka dni temu. Też mi się bardzo podobała :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Nie da się ukryć, z premierą zwlekali bardzo długo :D

    OdpowiedzUsuń
  13. I znowu siostry Bronte! One mnie chyba prześladują:)

    OdpowiedzUsuń
  14. Wiele o niej dobrego słyszałam, więc przeczytam

    OdpowiedzUsuń
  15. No z klasyką się muszę w końcu zapoznać! Siostry Bronte idą na pierwszy ogień ;D

    OdpowiedzUsuń
  16. Muszę koniecznie się z nią zapoznać:)

    OdpowiedzUsuń
  17. Uwielbiam literaturą angielską, kocham obie siostry Bronte i marzę o tej książce, a po Twojej recenzji to chyba w ogóle zwariuję, jeżeli w najbliższym czasie jej nie dorwę :D

    OdpowiedzUsuń
  18. Lubię książki Charlotte i Emily, lubię literaturę angielską tamtego okresu. Miałabym odpuścić sobie książkę Anne? Mowy nie ma! :) Tym bardziej bo tak dobrej recenzji.

    OdpowiedzUsuń
  19. Planuję się w końcu zabrać za klasykę angielskiej literatury, a ta konkretna książka bardzo mnie interesuje :)

    OdpowiedzUsuń
  20. No, skoro może to być Twoja ulubiona z książek sióstr Bronte, to chyba rzeczywiście musi być świetna! Ja uwielbiam i Wichrowe wzgórza, jak i Dziwne losy Jane Eyre, więc i tą powieść bardzo chciałabym przeczytać...

    OdpowiedzUsuń
  21. Nie mogę się doczekać lektury! "Jane Eyre" bardzo mi się podobała, mam nadzieję, że "Lokatorka" będzie równie dobra.

    OdpowiedzUsuń
  22. Wczoraj skończyłam i jestem oczarowana (jak za każdym razem powieścią siostry Bronte). Nie powiem, że wolę Anne od Charlotte, ale uwielbiam obydwie:)

    OdpowiedzUsuń
  23. Oj, bardzo chciałabym przeczytać :) Także cieszę się, że tak Ci się podobała.

    OdpowiedzUsuń
  24. Chętnie przeczytam obie książki, gdyż znam tylko książki Charlotte.

    OdpowiedzUsuń
  25. Przeczytałam nareszcie! I bardzo mi się spodobała. Taka prawdziwa, ze spokojnym biegiem akcji, a jednak wciągająca i to baaardzo. Klasyka sióstr Bronte - czyli coś, co tygryski lubią najbardziej. Zgadzam się z Twoją oceną książki i głównej bohaterki, chociaż chyba nie nazwałabym jej przywiązania naiwnością, raczej niesamowicie mocną wiarą w człowieka. Po przeczytaniu "Lokatorki..." odnoszę wrażenie, że Anna Bronte nie ma zbyt dobrego zdania o mężczyznach, ale żeby się o tym do końca upewnić chyba muszę poczekać na Agnes Grey.... :)

    OdpowiedzUsuń