Trylogia Twierdza Magów
Liczba stron: 380Ocena recenzenta: niezła!
Mogłoby się wydawać, że przy tworzeniu książki z dziedziny fantastyki dobry autor skupia najwięcej uwagi wykreowaniu oryginalnego miejsca akcji i obdarowaniu bohaterów niezwykłymi mocami, reszta fabuły jest już tylko kwestią dopracowania szczegółów. Maria V. Snyder udowadnia jednak w książce Siła trucizny że nadprzyrodzone zdolności mogą być tylko ciekawym dodatkiem do całości, którą tworzy silna osobowość głównego bohatera.
"Kobieta i jej magiczna moc. Potężniejsza niż siły natury."
Pierwsza księga trylogii Twierdza Magów przenosi nas do świata smaków i zapachów, gdzie słodycz przyjaźni i miłości miesza się z niebezpieczeństwem utraty życia - nie tylko podczas walki, z ręki silnego przeciwnika, ale też każdego dnia, przy każdym kęsie...
Główną bohaterką książki jest Yelena, dziewczyna dźwigająca na swoich barkach ciężar nieszczęśliwego dzieciństwa, nieoczekiwanej zdrady i czekająca w celi na wypełnienie wyroku śmierci. Przewrotny los sprawia jednak, że tuż przed egzekucją otrzymuje propozycję zostania testerką żywności generała. Jej nowa praca wiąże się z nieustannym ryzykiem utraty nie tylko zdrowia. Yelena żyje na granicy życia i śmierci - wiele osób uważa ją za morderczynię, grozi jej niebezpieczeństwo ze strony ojca człowieka, którego zamordowała, by chronić siebie i najbliższych, w każdej chwili może zjeść zatrute danie i wreszcie - polują na nią magowie...
Już pierwsze strony lektury przenoszą nas do miejsca, które przypomina starożytną krainę rządzoną w myśl zasady: "Oko za oko, ząb za ząb". Tutaj racje stron nie mają znaczenia, za morderstwo człowiek jest karany śmiercią. Czy zgodnie z tą regułą wymierzać sprawiedliwość? Twarde prawo, ale prawo - mówi łacińska sentencja i być może moglibyśmy przyznać jej rację, gdybyśmy nie poznali historii dziewczyny, która zabiła swojego prześladowcę chcąc chronić nie tylko własne życie. Dlaczego jeszcze opis miejsca akcji sprawił, że w myślach przeniosłam się w czasy historyczne, nie całkiem abstrakcyjne? Powód jest bardzo prosty - bohaterowie spędzają większość czasu w zamku.
Książka ma mnóstwo zalet. Przede wszystkim gatunek i okładka sugerują, że bohaterowie będą mieć do czynienia z magią, ale w swojej narracji Yelena nie wspomina zbyt wiele o zdolnościach, których jeszcze sama do końca nie poznała. Czytamy kolejne strony zastanawiając się, jakim darem dysponuje ta dziewczyna. I chociaż do samego końca nie wiemy zbyt wiele, poznajemy przesłanie, na którym powinna opierać się fabuła każdej dobrej książki z dziedziny fantastyki: magia wiąże się z odpowiedzialnością. Jeśli nie potrafisz nad nią zapanować, stanowisz zagrożenie. Najmocniejszą stroną lektury jest oczywiście główna bohaterka - poraniona przez życie, ale wciąż silna. Nie można też nie wspomnieć o wątku miłosnym. Lekki, subtelny, dodaje smaku całości!
Główną bohaterką książki jest Yelena, dziewczyna dźwigająca na swoich barkach ciężar nieszczęśliwego dzieciństwa, nieoczekiwanej zdrady i czekająca w celi na wypełnienie wyroku śmierci. Przewrotny los sprawia jednak, że tuż przed egzekucją otrzymuje propozycję zostania testerką żywności generała. Jej nowa praca wiąże się z nieustannym ryzykiem utraty nie tylko zdrowia. Yelena żyje na granicy życia i śmierci - wiele osób uważa ją za morderczynię, grozi jej niebezpieczeństwo ze strony ojca człowieka, którego zamordowała, by chronić siebie i najbliższych, w każdej chwili może zjeść zatrute danie i wreszcie - polują na nią magowie...
Już pierwsze strony lektury przenoszą nas do miejsca, które przypomina starożytną krainę rządzoną w myśl zasady: "Oko za oko, ząb za ząb". Tutaj racje stron nie mają znaczenia, za morderstwo człowiek jest karany śmiercią. Czy zgodnie z tą regułą wymierzać sprawiedliwość? Twarde prawo, ale prawo - mówi łacińska sentencja i być może moglibyśmy przyznać jej rację, gdybyśmy nie poznali historii dziewczyny, która zabiła swojego prześladowcę chcąc chronić nie tylko własne życie. Dlaczego jeszcze opis miejsca akcji sprawił, że w myślach przeniosłam się w czasy historyczne, nie całkiem abstrakcyjne? Powód jest bardzo prosty - bohaterowie spędzają większość czasu w zamku.
Książka ma mnóstwo zalet. Przede wszystkim gatunek i okładka sugerują, że bohaterowie będą mieć do czynienia z magią, ale w swojej narracji Yelena nie wspomina zbyt wiele o zdolnościach, których jeszcze sama do końca nie poznała. Czytamy kolejne strony zastanawiając się, jakim darem dysponuje ta dziewczyna. I chociaż do samego końca nie wiemy zbyt wiele, poznajemy przesłanie, na którym powinna opierać się fabuła każdej dobrej książki z dziedziny fantastyki: magia wiąże się z odpowiedzialnością. Jeśli nie potrafisz nad nią zapanować, stanowisz zagrożenie. Najmocniejszą stroną lektury jest oczywiście główna bohaterka - poraniona przez życie, ale wciąż silna. Nie można też nie wspomnieć o wątku miłosnym. Lekki, subtelny, dodaje smaku całości!
Myśl na podsumowanie po zakończeniu lektury? Smak trucizny to książka idealna dla osób lubiących czekoladę - słodką i poprawiającą nastrój, ale tylko wtedy, gdy jest spożywana w odpowiednich ilościach. Z pewnością spędzicie z nią miły wieczór, chociaż będziecie zdawać sobie sprawę z tego, że ta lektura jest przyjemnością nie niosącą z sobą większych wartości.
Za możliwość napisania recenzji dziękuję Mira&Harlequin :)






20 komentarze:
Książka bardzo przypadła mi do gustu i ze zniecierpliwieniem czekam na kolejne tomy serii. Zwyciężczyniom serdecznie gratuluję :)
Z wielką chęcią ją przeczytam :)
Chętnie przeczytam, gdy nadarzy się okazja. W sumie trochę się zdziwiłam,że to Mira jest wydawcą. Jakoś zawsze to wydawnictwo kojarzyło mi się raczej z powieściami dla kobiet w stylu romance.
Książka wydaje się ciekawa :)
brzmi...smakowicie ;)
Już za dzień lub dwa biorę się za czytani tej książki. Tylko skończę "Wariant" :))
Przeczytałam dzisiaj w nocy i uważam, że jest genialna :-)
Pozdrawiam, Klaudia.
Tyle osób zachwala tę książkę, że już nie mogę się doczekać, kiedy i ja będę ją czytać.
Nie do końca ta powieść to moje klimaty, ale czuję się oczarowana Twoją smakowitą recenzją i kto wie czy nie przeczytam :).
Gratuluję szczęściarom :)
O kurczę! Ty już masz za sobą lekturę tej książki :) Ja jeszcze przed... ale cieszę się, że przypadła Ci do gustu. Recenzję przeczytałam tylko pobieżnie żeby przypadkiem nie dowiedzieć się czegoś, czego nie muszę :D!
Brzmi bardzo zachęcająca :)
Raczej nie przepadam za fantastyką, ale ostatni akapit mnie do niej zobowiązuje - uwielbiam czekoladę, więc pewnie będę musiała zapoznać się ze "Smakiem trucizny"? ;)
Pozdrawiam!
Ja mam obsesję na punkcie czekolady:D Z ciekawością sięgnę po tę książkę. Czasem przydaje się taka lekka lektura:)
Pozdrawiam:)
Bardzo kusząca książka, zupełnie jak czekolada. Jakie proste, a genialne porównanie ;) (jakie proste i tandetne lizusostwo, nie? xD)
Czekoladę lubię, że hej! Więc nie uchylę się;))
"Siła trucizny" to książka jak najbardziej w moich klimatach. Z chęcią ją przeczytam. Poza tym bardzo się cieszę z wygranej książki, aż nie mogę w to uwierzyć. Pierwszy raz udało mi się coś wygrać.
Książkę mam na półce i czeka na swoją kolej. :)
Fantastyka nie jest moim ulubionym gatunkiem, ale ta książka wydaje się ciekawa, więc jak tylko znajdę trochę wolnego czasu, przeczytam.
Lubię fantastykę i twarde bohaterki :D Myślę, że jak trafi w moje ręce to przeczytam na pewno.
Nie wypada się nie zgodzić ;D Popieram wszystko co napisałaś ;)
Prześlij komentarz