Ads 468x60px

.

niedziela, 26 lutego 2012

Punkt wyjścia - Dawid Kain

Wracamy do punktu wyjścia. Czytamy pierwsze zdanie kolejnej książki z nadzieją, że pochłonie nas ona bez reszty. Wkraczamy do świata, który wcale by nie istniał gdyby nie wyobraźnia jednego człowieka - Dawida Kaina, autora książek Prawy, lewy, złamany i Gęba w niebie. Gdzie zabierze nas tym razem?

"- Idę - mówię sobie. - Idę, gdzie mnie słowa poniosą."

Damian jest pisarzem, który twierdzi, że aby jak najlepiej opisać ludzi, trzeba się od nich całkowicie odciąć. Poznajemy go jako człowieka zamkniętego w swoim świecie, nie tyle szukającego sensu życia, co przekonanego, że jest niczym. Kiedy otrzymuje podpowiedź, na czym powinna opierać się fabuła jego książki, wyrusza w świat w poszukiwaniu białej chaty...
Rafał przypadkiem poznaje dziewczynę, która wprowadzi dodatkowy zamęt w jego bardzo nieuporządkowane życie. Wizyty w podejrzanych klubach wypełnią cały ich wspólnie spędzony czas, a być może zmienią też spojrzenie na świat, w którym żyją.
Obydwaj - Damian i Rafał - mają ze sobą znacznie więcej wspólnego, niż mogłoby się wydawać.

Wdech. To chyba właściwy moment, żeby wspomnieć o pierwszych wrażeniach. Jak odebrałam tę książkę na samym początku? Najodpowiedniej byłoby nazwać Punkt wyjścia nietuzinkowym, to przecież tak ładnie brzmi, ale na usta ciśnie się raczej określenie dziwny i to w jak najbardziej pozytywnym tego słowa znaczeniu. Pierwszy rozdział dosłownie mnie pochłonął i zachwycił - klimatem, opisami, wszystkim!

"To trwa nieraz całymi godzinami. Najpierw jakby powolne opadanie wgłąb siebie, a później gdy już poczujemy jakiekolwiek dno pod stopami, zaczyna się wędrówka. Droga przez podświadomość jest niewypowiedzianie kręta."

I wydech. Potem nadszedł czas na rozdział drugi i to uczucie, jakbym przeniosła się do zupełnie innej powieści.  Zmienia się bohater, miejsce akcji i przede wszystkim język. Każde zdanie jest przesiąknięte wulgaryzmami i slangiem. I co dalej? Czy reszta rozdziałów jest pisana na wdechu, czy może raczej wydechu? Miałam cichą nadzieję na to pierwsze...

Tymczasem dostałam coś po środku. Cała lektura składa się z kilkunastu oddechów. Miejsca akcji zmieniają się bez przerwy, a czytelnik wiruje pomiędzy światem niespełnionego pisarza i człowieka, który nadużywa słowa dżiiiz (zapisanego w dokładnie takiej formie). Na końcu dwie całkiem różne przestrzenie łączą się w całość w sposób raczej zaskakujący. Gdzie w tym wszystkim miejsce na ocenę? Chyba na środku. Z jednej strony pochwały zwłaszcza za początkowe opisy psychiki bohatera pogrążonego w nicości, z drugiej mieszane uczucia w stosunku do mocno naciąganych, a czasami wręcz niesmacznych fragmentów. Chyba po raz pierwszy naprawdę nie wiem, czy powinnam tę książkę polecać, czy raczej odradzać. Wiem jedno - jeśli jeszcze kiedyś usłyszę o tym autorze, z pewnością dam mu szansę, bo myślę, że jest w stanie stworzyć coś naprawdę niesamowitego.

Za możliwość napisania recenzji dziękuję wydawnictwu Oficynka ;)

21 komentarze:

kasandra_85 pisze...

Z ciekawości z chęcią przeczytam:)
Pozdrawiam!!

Marcepankowa pisze...

Brzmi, jak to ładnie ujęłaś, dziwnie...

Bezimienna pisze...

Z chęcią przeczytam!

miqaisonfire pisze...

Zacznę od tego, że podoba mi się ta mroczna okładka. Jest intrygująca. Potem dodam, że lubię takie klimaty i z wielką chęcią przeczytałabym tę książkę :D (wprawdzie troszkę przeraża mnie taka częsta zmiana miejsca akcji, ale myślę, że podołam)

P.S. Widzę, że teraz czytasz "Smutek" jestem ciekawa jak ta książka przypadnie Ci do gustu :)

Beatriz pisze...

Nie dla mnie. Polscy pisarze często za bardzo się silą na oryginalność, przez co nie da się ich czytać.

Taki jest świat pisze...

Intrygująca recenzja :)

Avo_lusion pisze...

Mieszane odczucia też mogą być poleceniem, w końcu książka wzbudziła w tobie wiele emocji. I tak powinno w sumie być:)

Dosiak pisze...

Raczej nie dla mnie ta książka, chociaż czasami lubię poczytać takie nieco udziwnione opowieści. Tym razem jednak podziękuję :)

Jędrzej44 pisze...

Trochę dziwna okładka. Co to jest? Jakieś korzenie?
Jakoś ta ksiązka nie przemówiła do mnie.[http://z-nosem-wsrod-ksiazek.blogspot.com/]

cyrysia pisze...

Rewelacyjna recenzja i skutecznie mnie nią zachęciłaś do poznania tej książki. Okładka także jest znakomita i wierzę, że treść również budzi niesamowite wrażenia.

Natula pisze...

Wahasz się... ja też, teoretycznie książka mnie intryguje, ale obawiam się, że jej czytanie może mnie przerosnąć. Okładka rewelacyjna.
Miłego dni :).

Kornelia pisze...

Z chęcią zapoznałabym się z tą pozycją :)

Ola123 pisze...

Książka całkowicie nie w moim guście dlatego odpuszczę ją sobie.. Pozdrawiam serdecznie

Irytacja pisze...

Przeczytałabym z wielką chęcią. :)

Yui Tamashi pisze...

Ja z chęcią po nią sięgnę, choćby dla samej okładki :)

Mery pisze...

Bardzo chętnie po nią sięgnę. Takie nietypowe powieści są najciekawsze! Co prawda szkoda, że wszystkie rozdziały nie są pisane na wdechu, ale może przeboleję.

Dusia pisze...

Hmm, jakoś nie mam ochoty. Może kiedyś...

Cinnamon pisze...

Ooo, zapowiada się nietuzinkowa powieść - chętnie się z nią zapoznam :)
Pozdrawiam!

Ania pisze...

Ksiązka raczej nie w moim guście, więc raczej sobie odpuszczę;)

Nati pisze...

Przeczytam z ogromną chęcią. :) Zapowiada się rewelacyjna lektura, która trafi w mój gust i zaspokoi czytelnicze żądze. Pozdrawiam. :)

Karolka pisze...

Hmm recenzja intrygująca. Jak mi wpadnie w oko to pewnie się skuszę. Pozdrawiam:)

Prześlij komentarz