Ocena recenzenta: 6/10 (dobra)
Moja przygoda z bohaterami Zatoki cedrów rozpoczęła się dość nietypowo, bo od końca - najpierw przeczytałam Wiktoriańską herbaciarnię, potem przyszedł czas na Spokojną przystań. To zupełnie tak, jakbym poznawała przyjaciela - najpierw spotykam go w konkretnym miejscu i czasie, potem (dzięki opowieściom) dowiaduję się czegoś o jego przeszłości...
"- Miłość to kiepski pomysł, \Nate.
- A ja uważam, że świetny."
Latarnia Morska jest dzisiaj wypełniona ludźmi. Przy pierwszym stoliku detektyw Roy McAfee z żoną. Przyszli, chociaż ostatnio nie mają lekkiego życia i z pewnością nie dopisują im apetyty. Ktoś za pomocą anonimowych liścików najwyraźniej próbuje wyprowadzić ich z równowagi. Razem z nimi dorosła już córka, która jeszcze nie wie o problemach rodziców. Nie chcieli jej martwić - przecież ma swoje zmartwienia. Jej serce zostało rozerwane na dwie części. Pierwsza wyrywa się do kolegi z pracy, druga jest już własnością nowo poznanego chłopaka, Cala. Kilka kroków dalej usiadły dwie kobiety, które oczekują narodzin swoich dzieci. Wiecznie samotne - Cecilia dlatego, że jej mąż przez większą część w roku jest na morzu, Maryellen natomiast nie cieszy się szczęściem rodzinnym, bo problemy finansowe sprawiły, że Jon musi teraz dużo więcej pracować. Jest jeszcze Rachel, ona również ma swoje powody do zmartwień. Okazało się, że ojciec mężczyzny, w którym jest zakochana, to powszechnie znany polityk. Czy rodzina Nate'a zaakceptuje jego związek z fryzjerką? Inni bohaterowie ukryli się w kątach, pewnie liczą na trochę prywatności. Zostawmy ich na chwilę samych, przecież i tak poznamy ich problemy i radości czytając Spokojną przystań.
Największą zaletą całej serii opowieści znad Zatoki Cedrów jest wielowątkowość. Każdy człowiek to inna historia - inne marzenia i uczucia. Wszyscy w niewielkim stopniu przypominają nas samych, a to dlatego, że ich życie jest całkiem zwyczajne. Autorka nie pozwala nam się nudzić. Zasypuje nas górą wątków, które są bardzo dopracowane. Skupić się na lekturze - to nie problem, znacznie gorzej jest odłożyć ją na bok!
Powieści obyczajowe przypominają lody czekoladowe - są po prostu idealne na kiepski humor, ale też nie można z nimi przesadzać, bo po pewnym czasie zaczynają mdlić. Zachowanie odpowiednich proporcji jest konieczne nie tylko przy czytaniu - również autor (gdy tworzy książkę) podejmuje się zadania wywarzenia właściwej dawki humoru i radości, ale też smutków i problemów. Gdy wszystkie zasady zostają spełnione, powstaje książka podobna do tej stworzonej przez Debbie Macomber. Spokojna przystań jest dokładnie taka, jak wskazuje tytuł - lekka i przyjemna, ale też życiowa. Czytając ją zapominamy o całym świecie, zupełnie jakbyśmy spędzali wakacje ze starymi znajomymi w malowniczej Zatoce Cedrów. Jednych bohaterów lubimy bardziej, innych mniej, co nie zmienia faktu, że z przyjemnością śledzimy losy wszystkich ludzi - przecież przeplatają się one nawzajem.
Gdziekolwiek jesteś, Debbie zabierze Cię do domu! - przekonują twórcy strony internetowej poświęconej autorce Spokojnej przystani. Z pewnością to zdanie ma w sobie ziarenko prawdy. Wiecznie uśmiechnięta pani Macomber tworzy historie pełne życia. Główni bohaterowie to nie tylko fikcyjne postacie, a Zatoka Cedrów istnieje naprawdę - w naszej wyobraźni i na dnie serca!
Za możliwość napisania recenzji dziękuję Mira&Harlequin :)








25 komentarze:
Wspaniała rekomendacja, taki miły weekend z książką:) Też uwielbiam coś takiego! :)
Uwielbiam takie książki z pewnością przeczytam ;)
Czytałam ,,Spokojną przystań'' i również podzielam twoje pozytywne zdanie o tej książce.
Widzę, że same powieść zbiera same plusy :)) Będę musiała się z nią zaznajomić. Pozdrawiam serdecznie.
Bardzo fajna recenzja, ale ja jakoś na razie nie mam ochoty na takie książki. Może kiedyś się skuszę, ale na tę chwilę podziękuję. Pozdrawiam :)
Mnie lody czekoladowe nigdy nie mdlą, mogę pochłonąć ich całe litry i nic, twarda ze mnie sztuka :D
Co do książki, to nie wiem czy jej wielowątkowość jest taka fajna, problem tu, problem tam... Z drugiej strony, skoro piszesz, że to książka ciepła i pełna humoru, to dlaczego nie, sympatycznych i lekkich książek też nam trzeba :)
O autorce dużo słyszałam, mam w planach jakąś jej powieść :).
Pozdrawiam!
Nie przepadam raczej za tego typu książkami i na dodatek nie wydaje się jakaś zachwycająca.. Więc raczej sobie daruję. I tak mam teraz mnóstwo książek do czytania.
Masz całkowitą rację co do powieści obyczajowych. Lepiej powoli dawkować, bo zaczynają nudzić... Ale jeżeli już czytać, to dobre! Przy najbliższej okazji sięgnę ;)
Pozdrawiam :)
Twoja recenzja zdecydowanie zachęca :). Chętnie się skuszę.
Zrobiło mi się ciepło od lektury samej recenzji, a co dopiero, gdy sięgnę po książkę :)
Idealna książka na relaks:)). Czemu nie. Pozdrawiam!!
nigdy o niej nie słyszałam, ale widzę, że będę musiała nadrobić braki. zapowiada się ciekawa lektura.
Muszę ją przeczytać! Słyszałam o niej wiele dobrego, do tego twoja świetna rekomendacja i śliczna okładka. Połączenie idealne ;)
Może się skuszę...
Klimacik sielski, ale raczej się nie skuszę
Jaka uśmiechnięta ta Debbie :)
Przyznam, że taka książka byłaby teraz dla mnie idealna. Odstresowałabym się. Jednak minusem jest zbliżająca się sesja i brak czasu :(
Może kiedyś przeczytam, teraz za dużo książek piętrzy mi się na biurku i półkach :).
Pozdrawiam!
Kiedyś przeczytam, gdyż widziałam ja w bibliotece
Nowy numer White Weasel zapraszam :)
Chyba nie dla mnie :) Tym razem muszę sobie odpuścić :)
Recenzja świetna, natomiast książka nie dla mnie. Fabuła jakoś mnie nie zaintrygowała.
http://ksiazkinallii.blogspot.com/
Zobaczy się. ; )
Brzmi bardzo przyjemnie więc może w przyszłości skuszę się i poszukam.
Spoko, spiny nie ma, ale chciałoby się zdać wszystko w pierwszym terminie, żeby chociaż trochę skorzystać z ferii ;)
Ty lepiej pochwal się, jak było na studniówce! :D
Brzmi zachęcająco. Kiedyś się może pokuszę. Świetna recenzja.
Prześlij komentarz