Oskar i Pani Róża, Małe zbrodnie małżeńskie, Pan Ibrahim
Ostatnio zauważyłam, że na moich półkach z książkami zrobiło się bardzo kolorowo... Wystarczy rzut okiem w kierunku ulubionych lektur i humor od razu się poprawia ;)
Dzisiaj kilka zdań o trzech książkach - pierwszą przeczytałam w ramach nadrabiania zaległości, drugą i trzecią - idąc za ciosem. Cały tydzień upłynął mi pod znakiem literatury francuskiej. Na pierwszym planie pan Schmitt...
Oskar i Pani Róża
Liczba stron: 88
"- A po co miałbym pisać do Pana Boga?
- Może poczułbyś się mniej samotny?
- Mniej samotny z kimś, kto nie istnieje?
- Spraw, żeby istniał."
Nigdy nie zwracam większej uwagi na okładkę książki, ale w tym przypadku muszę zrobić wyjątek. Prosta, całkiem zwyczajna, niesamowicie piękna. Idealnie wpasowuje się w klimat opowieści o chłopcu, który musiał dorosnąć znacznie szybciej niż jego rówieśnicy. Jestem pewna, że znacie "Oskara i Panią Różę" - jeśli nie z doświadczenia, może chociaż kojarzycie tytuł, w końcu jest to bardzo popularna książka. Wcale nie żałuję, że czekałam na nią tak długo. Ciężko było zmobilizować się do przeczytania dzieła pana Schmitta, ale teraz - kiedy już się to udało - mogę wreszcie śmiało powiedzieć, że warto, a nawet trzeba - przeczytać, oczywiście!
Małe zbrodnie małżeńskie
Liczba stron: 100
"Kochajmy się dopóki mamy złudzenia, kiedy je stracimy, lepiej się rozstańmy."
Obiecałam sobie, że nie zdradzę ani słowa na temat fabuły - a to dlatego, że aby docenić pomysłowość autora, trzeba poznać historię małżeństwa z "Małych zbrodni..." od początku do samego końca! Pan Schmitt pokazuje, że kryminały nie mają przed nim tajemnic, a jednocześnie bawi i uczy - co to właściwie znaczy kochać i jak skrajne emocje wywołuje w nas to uczucie? Lektura niesamowicie wciąga. Do świata bohaterów wkraczamy tylko na chwilę, ale jak wiele może ona w nas zmienić!
Liczba stron: 64
"To, co dajesz, Momo, pozostaje twoje na zawsze, to, co zachowujesz, jest na zawsze stracone!"
O historii 'Pana Ibrahima..." postanowiłam wspomnieć na samym końcu, bo właściwie najmniej przypadła mi do gustu - co nie znaczy, że nie warto jej znać! Opowieść o chłopcu, który w dojrzałość wkracza z ciężkim bagażem uczuć (odrzucenia, niezrozumienia, braku samoakceptacji) ma swoje wady i zalety. Jedno jest pewne - przeczytanie jej zajmuje mniej czasu niż liczenie do tysiąca :)










29 komentarze:
Wszystkie książki ciekawe i warte przeczytania :)
"Oskar i pani Róża" bardzo mi się podobał. "Małe zbrodnie małżeńskie" również. Ale najlepsza według mnie książka tego autora to "Tektonika uczuć". "Pan Ibrahim i kwiaty Koranu" też mi się podobało najmniej. A opowiadań "Marzycielka z Ostendy" nie dałam rady przeczytać. Czyli pisarz ma swoje lepsze i gorsze utwory. Ale te pierwsze naprawdę warto znać :-).
Oczywiście czytałam "Oskara i Panią Różę", piękna i mądra książka, spodobała mi się :) Tę drugą za to chętnie bym poznała ;)
Wszystkie przeczytałam i wszystkie mogę polecić z czystym sumieniem:)
Nie znam, ale dzięki tobie mam nadzieję, że szybko się to zmieni.
Uwielbiam Schmitta. A "Oskara i Panią Różę" w szczególności :)
Czytałam zarówno Oskara jak i Małe zbrodnie małżeńskie i obie książki (chociaż chyba jednak odrobinę bardziej Oskar) bardzo mi się podobały :)
W Zbrodniach wszystko tak szybko się zmieniało, że poczułam się naprawdę zagmatwana :)
Ja właśnie przeczytałam "Oskara i panią Różę", bo jakoś kiedyś się za to brałam, ale jakoś nie przypadła mi do gustu, a teraz się wręcz w niej zakochalam :)
Wszystkie mi dobrze znane i bliskie sercu. Bardzo sobie cenie Schmitta. A tektonike uczuć miałaś przyjemność wrzucić na ząb? Albo Odette? Jeśli nie polecam tym mocniej
Małe zbrodnie mam w planach :)
Wstyd się przyznać, że nic nie czytałam tego autora.
Pozdrawiam
Jakoś nie ciągnie mnie do książek tego pisarza, czytałam tylko "Oscara..." i na więcej nie mam ochoty.
Cenię Schmitta i z przyjemnością poznam kolejne jego książki:)
Pozdrawiam!!
No tak, to takie maleństwa na jedno połknięcie, choć nie bez uroku. Ten pisarz to mistrz krótkiej formy:) Czytałam Pana Ibrahima, Oskara i Panią Różę, a niedawno także Trucicielkę:) Też polecam!
Teraz jest nowa książka tego autora Przypadek Adolfa H. Z opisu ciekawie się zapowiada.
Znam tylko Oskara, ale koniecznie też przeczytam inne wymienione książki. Pozdrawiam.
"Oskara" czytałam dawno dawno, doprowadził mnie do łez. Potem w radiowej trójce wieczorami czytali fragmenty, to też słuchałam. "Małe zbrodnie..." polecała mi też koleżanka z roku, a do "Ibrahima..." mnie nie ciągnie ani trochę :p
Nie czytałam żadnej książki tego autora, ale muszę to nadrobić
Wszystkie książki Schmitta, które kiedyś czytałam były na jeden wieczór. Właściwie to głównie z tym mi się kojarzy :)
Niestety nie jestem w temacie... nie znam prac tego autora, ale koniecznie muszę to zmienić.
Może i masz rację, ale nie wyobrażałam sobie, że gościu będzie z przyszłości zesłany, to mnie trochę zdziwiło ;)
z książek tego autora czytałam tylko Oskara i Panią Różę, ale mam wielką ochotę na Małe zbrodnie :)
Ach, Schmitt... Naprawdę przepadam za jego książkami :) A to wszystko dzięki mojemu przyjacielowi, który namawiał mnie, bym sięgnęła po powieści tego autora. Jak na razie przeczytałam tylko trzy pozycje, ale mam nadzieję, że wkrótce nadrobię braki.
Pozdrawiam :))
Uwielbiam książki Schmitt'a, "Oskara i Panią Różę" skończyłam, a inne bardzo chcę przeczytać ;D
"Oscara i Pani Róży" nie dokończyłam. Nie wiem dlaczego, chyba zapomniałam i zabrałam się za inną książkę. A "Pana Ibrahima" nie miałam jeszcze okazji przeczytać, także może kiedyś.
O "Małych zbrodniach małżeńskich" nie słyszałam, ale brzmią ciekawie :)
Uwielbiam Schmitta, choć przeczytałam tylko trzy jego ksiązki. Wiem jednak, że będę czytać dalej, bo pisze w piękny, naprawdę nieziemski sposób :)
Ja do tej pory czytałam tylko jedną książkę tego autora- "Dziecko Noego". Spodobał mi się jego styl,tak więc muszę koniecznie sięgnąć i po te.
Zapraszam Cię do zabawy - nasze ulubione seriale: http://kulturalnymisz-masz.blogspot.com/2012/01/nasze-ulubione-seriale.html
Schmitta czytałam "Oskara i Panią Różę", oraz "Pana Ibrahima i kwiaty Koranu". Obie książki mi się podobały, jednak trzeba przyznać, że Oskarowi mało co potrafi dorównać.
Prześlij komentarz