czwartek, 16 lutego 2012

Biografie
Liczba stron: 272
Ocena recenzenta: 7/10 (bardzo dobra!)

Gdyby żył, obchodziłby w tym roku 85 rocznicę urodzin. Zbigniew Cybulski - polski aktor teatralny i filmowy - czterdzieści pięć lat po śmierci przedstawia nam, czytelnikom, historię swojego życia. Za pomocą listów i prywatnych zapisków opowiada o szkole, przyjaciołach i kinie. Poznajemy go takim, jakim widział samego siebie, a wszystko to dzięki kobiecie zafascynowanej pracą aktorską jednego z najpopularniejszych aktorów powojennej Polski - Marioli Pryzwan, autorce książki: "Cybulski o sobie".

Najpierw rzucamy okiem na okładkę (fot. z filmu: "Jutro Meksyk"), śledzimy wzrokiem raczej nieczytelne notatki na pomarańczowym tle, przeglądamy zdjęcia rodziców i małego Zbyszka, dopiero potem możemy zgłębić się w lekturze. Już pierwsze zdanie jest zapowiedzią niesamowitej przygody, jaką przeżyjemy z tą książką w ręku:
  
"Miałem dwanaście lat, gdy zostałem sam. Moich rodziców aresztowano. Okupację przeżyłem w Warszawie. Jak było? Żyłem tak, jak setki bezdomnych, osieroconych wówczas dzieci."

Książka jest uporządkowanym zbiorem notatek i tekstów stworzonych przez Zbigniewa
Cybulskiego. Życie aktora zostaje podzielone na etapy: najpierw nauka - szkoła, a przede wszystkim opinie naszego bohatera na temat systemu edukacji i opowieści o jego działalności w teatrzyku studenckim Bim-Bom. Potem praca aktorska, czyli jak wyglądało tworzenie filmów od kuchni. Cybulski wspomina między innymi o swojej najsłynniejszej roli:

"Najbardziej jestem przywiązany do postaci Maćka Chełmickiego w Popiele i diamencie. W ogóle przywiązuję się do postaci, które gram, chociaż kiedy film jest już gotowy, oglądam go innymi oczami; zapominam jakby, że sam gram tę rolę."

To, co powinniśmy nazwać biografią, jest raczej historią myśli i poglądów pana Zbigniewa na sprawy ważne i te zupełnie błahe. Za pomocą jednej książki czytelnik dociera do bardzo prywatnych tekstów aktora. Poznaje zarówno jego życie prywatne (czyta listy do żony i przyjaciół) oraz zawodowe. Kiedy zaglądamy do umysłu Cybulskiego, nie mamy już wątpliwości, że dla niego gra aktorska była wszystkim - źródłem szczęścia, sposobem na nieustanny rozwój i niesamowitą pasją!
  
"Choć może brzmi to paradoksalnie, prawdy szukamy nie w sukcesach, lecz właśnie w swoich potknięciach."

Niezwykłość książki: "Cybulski o sobie" polega przede wszystkim na tym, że to sam aktor zostaje dopuszczony do głosu. Mówi on własnymi słowami i robi to w sobie właściwy sposób, jak nikt inny. Co więcej - Cybulski zapewne nigdy nie przypuszczał, że jego notatki i listy zostaną użyte przy tworzeniu biografii, a dzięki tej nieświadomości pisał szczerze, naturalnie... prawdziwie. Każde kolejne zdanie odkrywa przed nami coraz bardziej człowieka zafascynowanego kinem i teatrem. Jego miłość do gry aktorskiej widać już na pierwszy rzut oka, ale nie brakuje jej też na dnie serca. Nie sposób czytać o pasji, która pochłania człowieka, bez uśmiechu na ustach, nie można go też nie podziwiać za poświęcenie i nieustanną walkę o rozwój - nie tylko siebie, ale też kina w całości. Polecam wam tę książkę jeśli znacie przynajmniej jedną z kreacji aktorskich pana Zbigniewa. Jestem pewna, że (tak jak ja) oderwiecie się od lektury dopiero gdy przeczytacie ostatnią stronę! Tym zaś, którzy jeszcze nie widzieli Cybulskiego na ekranie radzę, by jak najszybciej nadrobili zaległości!

Zbigniew Cybulski (po lewej)

Cybulski był dla mnie zawsze człowiekiem ze zdjęcia (dokładnie tego, które zdobi okładkę książki). Ciemne okulary, papieros w dłoni i nieustanne spoglądanie daleko przed siebie - pewny siebie marzyciel! Właśnie takim oglądamy go w "Popiole i diamencie", gdzie gra młodego człowieka, który otrzymuje rozkaz zabicia sekretarza Komitetu Wojewódzkiego. Choć nie jestem wielbicielką obrazów filmowych Andrzeja Wajdy, a sam "Popiół..." raczej mnie nie zachwycił, rola pana Cybulskiego przypadła mi do gustu na tyle, że postanowiłam obejrzeć inne filmy z jego udziałem. W "Ósmym dniu tygodnia" znów go spotykamy - młody, przystojny, w charakterystycznych okularach. Tym razem nie ma dachu nad głową i tak jak wszyscy czeka na niedzielę. Jeśli macie ochotę obejrzeć tylko jeden film z udziałem tego pana, polecam właśnie "Ósmy dzień..."! Nie zapomnijcie też o "Do widzenia, do jutra" - świetny debiut reżyserski Morgensterna. Opowieść o wielkiej miłości, która została zainspirowana biografią samego Cybulskiego.
  
"Raz minęło mnie na ulicy dwóch oficerów WOP-u, mówiąc: - Popatrz, znów jakiś idiota udaje Cybulskiego! - Ogromnie się ucieszyłem, bo to znaczy, że sprawy, które staram się reprezentować, przechodzą do ludzi."

Co dała mi ta książka? Przede wszystkim poznałam bliżej naprawdę ciekawego człowieka, spojrzałam na jego zawód z zupełnie innej perspektywy i dowiedziałam się o istnieniu jeszcze kilku filmów, które powinnam zobaczyć! Jestem pewna, że jeszcze nie raz do niej wrócę - choćby po obejrzeniu: "Lalki", czy "Jak być kochanym"...


Za możliwość napisania recenzji dziękuję wydawnictwu MG!

14 komentarzy:

  1. Od dawna mam ochotę na biografię. Po takiej recenzji na pewno sięgnę ;)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Książkę mam w planach i z chęcią ją przeczytam:)
    Pozdrawiam!!

    OdpowiedzUsuń
  3. Ciekawy człowiek, w zasadzie ikona. Książka warta uwagi, przykuwa okładką i tym charakterystycznym zdjęciem...

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo powierzchownie znam biografię Cybulskiego, więc chętnie dowiem się czegoś więcej o tym interesującym człowieku.

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie dla mnie. Biografie lubię średnio czytać, postać musi mnie naprawdę fascynować,żebym chciała zgłębiać jej życie.

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo lubię biografie. Osoba również jest ciekawa, więc bardzo chętnie sięgnę.

    OdpowiedzUsuń
  7. Ta książka raczej mnie nie interesuje (pomimo, iż lubię czytać biografie), ale wiem, komu mogę ją polecić ;)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  8. Książki w planach nie miałam, ale zachęciłaś mnie swoją recenzją. :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Szczerze to jakoś nie czuję pociągu do tej pozycji... Jeszcze się zastanowię, ale wątpię, bym po nią sięgnęła.

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja nie przepadam za tego typu książkami, tak więc sobie daruję.

    OdpowiedzUsuń
  11. Cybulski na okładce przywodzi mi na myśl Cortazara.

    OdpowiedzUsuń
  12. Niestety nie znam Cybulskiego zbyt dobrze, może właśnie dlatego powinnam tę książkę przeczytać :)

    OdpowiedzUsuń
  13. To ja tak jak Tetis, ale recenzja bardzo zachęcająca do zapoznania się z książką i poznania bliżej postaci Cybulskiego ;)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  14. Nie czytam biografii, a pana Cybulskiego jakoś nie uwielbiam... Odpuszczę sobie

    OdpowiedzUsuń