Kategoria: Literatura obyczajowa
Liczba stron: 336
Ocena recenzenta: 6+/10 (dobra+)
Książka jest jednym z tomów "Zatoki Cedrów".
Gdy za oknem szaro-buro, zapach gorącej czekolady i książki o magicznych tytułach przyciągają czytelników ze zdwojoną siłą. Jeśli macie ochotę na wciągającą powieść obyczajową, odwiedźcie razem ze mną "Wiktoriańską herbaciarnię", by przekonać się, czy pokochacie zapachy unoszące się w powietrzu...
"(...) czyż nie na tym polega miłość, że dobro tych, których kochamy, stawiamy na pierwszym miejscu?"
Witajcie w Cedar Cove - niewielkim miasteczku, którego duszą są mieszkańcy, a sercem - panująca wszędzie atmosfera przyjaźni i miłości! Jeśli jesteście tu nowi, musicie koniecznie poznać wszystkich po kolei. Najpierw Justine i Seth... Wybaczcie im te ponure miny, przechodzą bardzo ciężki okres w swoim życiu. Restauracja, której poświęcali się bez reszty, spłonęła. Jak to zwykle bywa, pożar nie tylko zapoczątkował problemy finansowe, ale też stał się powodem kłotni małżeńskich. Dalej Jon i jego żona, która jest już w bardzo zaawansowanej ciąży. Oczywiście są też Linette, Grace i Cal. A Teri? Jak zwykle w podróży, tym razem poleciała chyba z Bobby'm do Nowego Yorku. Brakuje tylko Aarona. Jego zniknięcie w noc po pożarze restauracji utwierdziło mieszkańców miasteczka w przekonaniu, że to właśnie on jest winny podpaleniu... wszystkich prócz zakochanej w nim dziewczyny, Allison. Macie ochotę poznać tych ludzi? Z pewnością chętnie przyjmą was do swojego grona. Usiądźcie i częstujcie się... 'Wiktoriańską herbaciarnią'!
"Wiktoriańska herbaciarnia" to nie tylko magiczny tytuł i równie piękna okładka, ale przede wszystkim powieść obyczajowa wprost idealna na zimowy wieczór. Przeczytałam ją w ciągu jednego dnia, co ostatnio nie zdarza się zbyt często, a to głownie ze względu na doskwierający wszystkim brak czasu. Nie potrafiłam odłożyć jej na bok nawet w środku nocy, kiedy mój wzrok zaczął odmawiać posłuszeństwa, a powieki stawały się coraz cięższe...
Książka, choć zdecydowanie można ją zakwalifikować do kategorii lekkich lektur, wymaga od czytelnika pełnego skupienia, głównie ze względu na bohaterów, których jest po prostu mnóstwo! Momentami było mi naprawdę ciężko przypomnieć sobie kto jest kim, ale dzięki temu akcja powieści jest niesamowicie szybka, a my czytamy kolejne strony z radością. Skoro już mowa o bohaterach, tych można tylko wychwalać. Nie są wolni od wad, nikt też nie może narzekać na brak problemów, dzięki temu świat przedstawiony przez Debbie Macomber jest jakby bardziej realny. W trakcie lektury można mieć wrażenie, że ludzie, o których czytamy w "Wiktoriańskiej herbaciarni" są prawdziwi, mieszkają gdzieś na końcu świata - w niewielkim miasteczku o magicznej nazwie Cedar Cove (Zatoka Cedrów). Każda para - bo przecież książka opowiada głównie o miłości - zdobywa naszą sympatię w inny sposób. Seth i Justine, których poznajemy na początku, borykają się z wieloma problemami. Nie potrafią znaleźć wspólnego języka, a czytelnik (trafiając w sam środek konfliktu) kibicuje w duchu ich miłości lub rozstaniu. Anson i Allison uczą nas, czym jest wzajemne zaufanie i jak ważną odgrywa ono rolę w związku. Z kolei Teri i Bobby to para rodem z harlequinu. Czytamy o nich z uśmiechem na twarzy, bo przecież nawet ich pierwsze spotkanie było dość niezwykłe.
Jeśli miałabym zarzucić coś "Wiktoriańskiej herbaciarni" to jedynie pierwsze wrażenie, jakie może wywrzeć na czytelniku. Akcja książki ma bowiem niewiele wspólnego z jej tytułem. Szczerze mówiąc liczyłam na to, że będzie się ona toczyła właśnie w herbaciarni, gdzie ludzie rozmawiają na przeróżne tematy, tymczasem wcale tak nie jest. Początkowy zawód mija jednak bardzo szybko, a my bez przeszkód możemy cieszyć się dalszą lekturą!
"Wiktoriańska herbaciarnia" to jedna z książek, które możecie wygrać w konkursie organizowanym przez wydawnictwo Mira & Harlequin. Czasu jest niewiele - trzeba jeszcze w tym tygodniu (do 18.12) napisać list do Mikołaja, w którym przekonacie swojego ulubionego świętego, że zasłużyliście na książkowy prezent ;) Szczegóły tutaj.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Alcott L.M.
(1)
Arthur Keri
(1)
Austen Jane
(1)
Baccalario P.D.
(1)
Baricco Alessandro
(1)
Bronte Charlotte
(1)
Carr Robyn
(1)
Christie Agata
(1)
D'Avenia Alessandro
(1)
Dostojewski Fiodor
(1)
Dołęga-Mostowicz Tadeusz
(1)
Dumas Aleksander
(1)
Fielding Helen
(1)
Flagg Fannie
(2)
Gatti A.
(1)
Heugten Antoinette
(1)
Horowitz Anthony
(1)
Jennings Maureen
(1)
Kain Dawid
(1)
King Stephen
(1)
Kozlowsky M.P.
(1)
Lewis C.S.
(4)
Macomber Debbie
(2)
Michalak Katarzyna
(1)
Murakami Haruki
(1)
Oliver Lauren
(1)
Orwell George
(1)
Orwellsky Victor
(1)
Pagnol Marcel
(2)
Posteguillo Santiago
(1)
Pryzwan Mariola
(1)
Pötzsch Oliver
(1)
Randall Cecilia
(1)
Salinger Jerome David
(1)
Schmandt Piotr
(1)
Schmitt E.E.
(2)
Snyder M. V.
(1)
Spindler Erica
(1)
Szolc Izabela
(1)
Woods Sherryl
(1)
Zafon C.R.
(1)









26 komentarze:
Nie przekonuje mnie ta książka :D
Czytałam tę książkę, ale muszę przyznać, że trochę mnie drażniła swą wielowątkowością.
Tytuł brzmi czarująco. Jeśli wnętrze jest też takie, to chętnie sięgnę po tą pozycję. Pozdrawiam.
Rzadko sięgam po takie powieści, ale kto wie :) Możliwe, że kiedyś się skuszę. W końcu każdy potrzebuje odskoczni od codzienności i przeniesienia się w przytulne i emanujące pozytywną energią miejsce - a mam wrażenie, że ta książka właśnie coś takiego może sprawić :)
Książka już za mną i pamiętam, że lekko i przyjemnie mi się ją czytało:))
Pozdrawiam!!
Fajna okładka.
Nazwisko autorki jest mi znane, pisze dość ciekawie. Może przeczytam za jakiś czas.
Pozdrawiam.
Niezła rekomendacja - przeczytać w ciągu jednego dnia;)) Ehh, ja też cierpię na brak czasu :(
Recenzja bardzo mi się podoba, ale książka raczej nie z mojej bajki...
W takim razie muszę jej poszukać ;)
tez tak czasem mam, ze ksiazka mnie wciagnie, ale obecnie brak czasu ;c lez wydaje sie byc fajna :)
Przy czytaniu tej książki pewnie byłby miły relaks :)
Wydaje się dosyć przyjemna,jak ją gdzieś spotkam,to przeczytam;)
Książka która spędza sen z powiek musi być arcydziełem :). Jak nic , przeczytam :)
Rzadko czytam tego typu książki, w ogóle rzadko czytam, jak już to kryminały ;) ale wyjątki od reguły robić można :D Pozdrawiam i zapraszam do mnie na nową notkę ;)
Książka wydaje się ciekawa, idealna na teraz. O, i muszę napisać, że spodobała mi się Twoja recenzja.
bardzo ciekawy sposób na pisanie bloga mało jest takich chyba takich :)
Zapraszam
haha no tak , na pewno nie bede sie nudzila ^^
Jak dla mnie za bardzo harlequinowata ta książka
Ech... Nie moje klimaty, raczej nie skorzystam...
okładka piękna, recenzja ciekawa, ale nie wiem czy tak do końca przekonuje mnie ta książka :)
Okładka mi się bardzo podoba ale to nie wystarcza. Na razie książce podziękuję ,ale może kiedyś najdzie mnie na nią ochota. ^^
Bardziej podoba mi się polska okładka :)
A co do powieści, to kolejna pozytywna recenzja, więc może w końcu się na nią skuszę, zwłaszcza, że w święta trochę wolnego będzie :)
List do Mikołaja jest bardzo dobrym pomysłem!:)
Ja pierwszy raz go oglądałam paręNAŚCIE lat temu, ale zachwyt nadal ten sam :)
;) to mamy podobnie :)
Konkurs przegapiłam, ale znając siebie prędzej niż później i tak przeczytam tę książkę ;-)
Prześlij komentarz