Ads 468x60px

.

poniedziałek, 26 grudnia 2011

Smak marzeń - Sherryl Woods

Seria: Kroniki portowe (tom 1)
Liczba stron: 336
Ocena recenzenta: 6+/10 (dobra+)

Dla mnie marzenia zawsze miały smak i zapach powietrza. Wypełniają każdy nowy dzień, a my czasem nawet nie zdajemy sobie z tego sprawy. Są lekkie, bo kiedy o nich myślimy, uśmiech nie schodzi nam z ust i jak motyle unoszą się do nieba - przecież jest tam ktoś, kto pomaga nam je realizować. O jakim Smaku marzeń opowiada Sherryl Woods w pierwszej części Kronik portowych?

"- Nie chcę, by wszyscy w mieście wzięli nas na języki.
- Wobec tego powinniśmy chyba usiąść przy osobnych stolikach - zasugerował żartobliwie.
- Gotowa jestem tak zrobić!"

Małżeństwo Micka O'Brien i Megan rozpada się - ona odchodzi od męża i dzieci, on rzuca się w wir pracy. Ich najstarsza córka, Abby, razem z ukochaną babcią bierze na siebie obowiązek zaopiekowania się rodzeństwem. Piętnaście lat później ta sama dziewczyna jest kobietą sukcesu samotnie wychowującą dwie córki. Na prośbę siostry wraca do  rodzinnej miejscowości, by pomóc Jess w przygotowaniach do otwarcia pensjonatu. Nieoczekiwanie musi stanąć twarzą w twarz z dawną miłością i odpowiedzieć sobie na pytanie, co jest dla niej najważniejsze...

Smak marzeń to przede wszystkim baśń o przebaczaniu.

To historia opowiadana już wcześniej na milion sposobów, niezbyt wymagająca i całkowicie przewidywalna, ale dzięki temu idealnie wpasowująca się w klimat zimowego wieczoru - poprawi humor i przeniesie nas na kilka chwil do świata, gdzie wszystko jest możliwe. Właściwie można chyba pokusić się o nazwanie jej bajką dla dorosłych - przecież "Smak marzeń" to opowieść o miłości, która musiała przejść długą drogę nim zakończyła się szczęśliwie. I tu pojawia się pytanie: Czy warto czytać takie lektury? Chyba każdy musi sam na nie odpowiedzieć. Niektórzy twierdzą, że życie jest zbyt krótkie, by zadowalać się dobrymi książkami (trzeba sięgać tylko po te najlepsze), ale jak zrozumieć dzieło sztuki bez przyjrzenia się kształtom na obrazie? Jak zachwycać się klasyką, gdy nie znamy emocji, jakie wzbudza w czytelniku lektura książek opowiadających o uczuciach towarzyszących nam każdego dnia? 

Lektura urzekła mnie w równym stopniu, co jej okładka. Znalazłam w niej trochę humoru, sporo miłości, ale nie zabrakło też chmur - smutku i problemów z przeszłości. Już od pierwszych stron polubiłam głównych bohaterów, którzy przez dwa popołudnia byli nie tylko fikcyjnymi postaciami, ale prawdziwymi ludźmi żyjącymi w mojej wyobraźni. Choć akcja skupia się głównie wokół Abby i Trace'a, czytamy nie tylko o ich miłości, poznajemy też rodzinę dziewczyny - babcię, która jest dobrym duchem całej opowieści, czy roztargnioną Jess, która pragnie zrealizować marzenie swojego życia. Wszyscy oni tworzą niezwykłą atmosferę... Mało tego - zapraszają nas do Chesapeake Shores i otwierają przed nami serca. Gdybym była lekarzem, podawałabym Smak marzeń jako lek na depresję, zły humor i zgubioną radość życia.

Sherryl Woods jest autorką ponad trzydziestu książek wydanych w Polsce. To wręcz niesamowite - jak stworzyć tak wiele unikalnych historii? Czy rzeczywiście każda z jej książek jest inna, oryginalna? Tego jeszcze nie wiem, bo Smak marzeń to moje pierwsze spotkanie z twórczością tej pisarki, ale mam nadzieję, że kiedyś będę mogła przekonać się na własnej skórze, jak potoczyły się dalsze losy bohaterów książki, o której opowiadałam wam dzisiaj! 

Za możliwość napisania recenzji dziękuję Mira&Harlequin :)

14 komentarze:

Edyta pisze...

Lubię takie historie.
Jeszcze raz świątecznie pozdrawiam!

kasandra_85 pisze...

Może, może... Recenzja brzmi nader ciekawie, więc niewykluczone, że sięgnę:)
Pozdrawiam!!

Gabrielle_ pisze...

Bardzo lubię tego typu książki, nie zraża mnie nawet jej przewidywalność. Bardzo chętnie spędzę przy niej któryś zimowy wieczór,no ale najpierw muszę ją gdzieś dopaść ;) Pozdrawiam!

Miravelle pisze...

Nie wydaje się jakaś zachwycająca,więc z tego względu,że i tak mam bardzo dużo książek do czytania,odpuszczę sobie;) Może kiedyś.

Caroline Ratliff pisze...

Słyszałam o tej autorce kilka miłych słów i z pewnością kiedyś się zapoznam z jej twórczością :).

Pozdrawiam!

Avo_lusion pisze...

Hm, skoro książka tak dobrze robi, to warto o niej pomyśleć ;) Sporo czytam w te święta, więc wracam już do książki, genialnej - "Służące".

Taki jest świat pisze...

Czytałam i też polecam :)

miqaisonfire pisze...

A ja nie słyszałam o tej książce, jednak napisałaś pozytywną recenzję dlatego jestem zachęcona ! :))

cyrysia pisze...

Czytałam ,,Smak marzeń'' i bardzo mi się podoba ta książka. Widzę, że ty także masz po tej lekturze pozytywne odczucia. Pozdrawiam.

Bujaczek pisze...

Jeszcze dziś lub jutro biorę się za nią na dobre. Czytałam tylko trzeci tom, a teraz mam okazję przeczytać pozostałe dwie.

Jarka pisze...

Lubię tego typu powieści i Mira zdecydowanie trafia swoimi pozycjami w mój gust, dodatkowo Twoja pozytywna recenzja = pewnie po nią sięgnę :)

Dusia pisze...

Raczej nie moje klimaty, zbyt cukierkowo. Przynajmniej tak mi się wydaje

tetiisheri pisze...

Zapowiada się miła lektura. Chętnie przeczytam.

Zuza pisze...

Fajny blog zapraszam do mnie + obserwuje.

Prześlij komentarz