Ads 468x60px

.

wtorek, 27 grudnia 2011

Juniper Berry i tajemnicze drzewo - M.P. Kozlowsky

Liczba stron: 280
Ocena recenzenta: 7/10 (bardzo dobra)

Najpiękniejsze wspomnienia z dzieciństwa często wiążą się z książkami - rodzice czytający do snu, bajki opowiadane tak często, że potrafiliśmy odtworzyć je z pamięci i wreszcie pierwsze samodzielnie przeczytane teksty. Już sam rzut okiem na półkę: Literatura dziecięca wywołuje uśmiech na twarzy, a każdy powrót do tego typu książek rozpala w nas iskierkę radości. Chyba właśnie dlatego miałam ogromną nadzieję, że historia Juniper Berry przypadnie mi do gustu...

"Dom był pałacem, jezioro było basenem, Kicia była psem, a Juniper Berry - jedenastoletnią dziewczynką."
Sława i bogactwo nie gwarantują szczęścia... Przecież nawet dzieci wiedzą, że najważniejsza w życiu jest miłość. Tylko dlaczego ci, którzy nazywają siebie dorosłymi, zapominają o tym najczęściej?
Czy życie córki gwiazd filmowych może być ciekawe? Tak - odpowie niemal każdy, kto nie jest w jej skórze. Jednak Juniper nie nazwałaby siebie szczęśliwą, ale raczej samotną. Jedenastoletnia dziewczynka, która została bez ostrzeżenia okradziona z rodzicielskiej miłości czy choćby najmniejszej uwagi, zamknięta w złotej klatce ("Dom był pałacem..."), postanawia dowiedzieć się, dlaczego mama i tata z najwspanialszych ludzi na świecie zmienili się w maszyny do zarabiania pieniędzy. Razem z nowopoznanym przyjacielem - Gilesem - wyrusza na poszukiwania magicznego drzewa, które skrywa w sobie wiele tajemnic...
Marzenia bywają niebezpieczne - ostrzega Juniper i pewnie ma rację. Nie zawsze to, czego chcemy, jest dla nas dobre. Czasem szukamy szczęścia patrząc w niewłaściwym kierunku, a odwracając się plecami do tego, co jest na wyciągnięcie ręki. W myślach idealne, obrócone w rzeczywistość może rozczarować nas samych i zranić innych.

"To dziwne, pomyślała, on chce uciec ze świata, a ja chcę się tam dostać. Czy jest coś pośrodku?"

Dziecko nie będzie chwalić książki ze sztucznym uśmiechem na ustach, nie wybaczy nudnej fabuły, nie przymknie oka na niedoskonałości. Mały czytelnik oczekuje, że autor oczaruje go swoją wyobraźnią, uchyli drzwi do magicznego świata i pozwoli zostać w nim na dłużej razem z ciekawymi bohaterami. Być może właśnie dlatego stworzenie dobrej książki dla dzieci jest jednym z największych wyzwań stojących przed dorosłym już pisarzem...
Juniper Berry to jak najbardziej obiecujący debiut pana Kozlowsky'ego. Stworzona przez niego historia - choć oparta na dość często spotykanym motywie poszukiwania rodzicielskiej miłości - została wypełniona prawdziwie magicznymi miejscami i postaciami. Autorowi należą się brawa za bardzo oryginalne wykorzystanie balonów na potrzeby fabuły.

Nie sposób nie polubić głównej bohaterki, tym bardziej ciężko odłożyć tę książkę na półkę. Jestem pewna, że jeszcze kiedyś do niej wrócę, a was zachęcam nie tylko do przeczytania historii magicznego drzewa, ale też obejrzenia ilustracji, które zostały wykonane przez Erwina Madrid (autora grafik do filmów: Madagaskar i Shrek 2). Nie zapomnijcie też obejrzeć filmiku reklamującego książkę (pod tekstem), jest on po prostu niesamowity!

Czym byłaby książka dla dzieci bez wartościowego morału? Jedenastoletnia dziewczynka - Juniper Berry - swoją opowieścią uczy nas nie jednej, a kilku prawd - przede wszystkim pokazuje, że sława i pieniądze nie dają szczęścia, ale też udowadnia, że nasze marzenia nie zawsze są dla nas dobre...


Za możliwość napisania recenzji dziękuję wydawnictwu Esprit :)

33 komentarze:

Luna pisze...

Już znalazłam idealny prezent urodzinowy! Serdeczne dzięki za recenzję ;).

Pozdrawiam :)

Gabrielle_ pisze...

Choć już dawno zamknęłam rozdział w swoim życiu gdzie takie właśnie książki królowały, to gdyby przyszło mi je wyrzucić (nie daj boże!) czy oddać je komuś to nie byłabym w stanie. O książce przez ciebie opisywanej słyszałam naprawdę wiele dobrego. Z chęcią ją przeczytam, może i we mnie wzbudzi trochę jakże potrzebnej w tych czasach dziecięcej radości ;)

Taki jest świat pisze...

Ciekawa pozycja :)

tetiisheri pisze...

Kupię tą książkę i niedługo będę czytać swojemu maleństwu :))

kasandra_85 pisze...

To chyba coś dla mnie. I ta grafika... Muszę przeczytać:))

cyrysia pisze...

To prawda, że jak książka zawiera w sobie morał, to podnosi na jej wartości. Zaciekawiłaś mnie i chętnie w wolnej chwili zapoznam się z tą książką.

Scathach pisze...

Czeka już na półce;) Gdybym miala możliwość czytania kilku jednocześnie,to zaczęłabym ją jeszcze dziś;)

Avo_lusion pisze...

Cudowne zdjęcia i okładka. Mistrzostwo! Na pewno sięgnęłabym po nią w księgarni, ta magia przyciąga :)

Gosiarella pisze...

Z początku pomyślałam, że to nie dla mnie, jednak stopniowo, w trakcie czytania twojej recenzji zmieniałam zdanie. W końcu każdemu przyda się czasami miła książka, która będzie otulona magią i ciepłem. Z pewnością przeczytam :)

Catalina pisze...

Ilustracje naprawdę przepiękne :) Mimo że nie do końca mieszczę się w grupie wiekowej charakterystycznej dla odbioru tej książki, po Twojej recenzji bardzo chętnie bym ją przeczytała :D

Caroline Ratliff pisze...

Ooo, może się skuszę! :D

Jarka pisze...

Grafika, cudowna recenzja ŚWIETNA :) POznałam juz jednak kilka innych opinii i odniosłam wrażenie że jest to książka bardziej skierowana do młodszego czytelnika ;)

Querida (Sammie) pisze...

Grafika jest naprawdę świetna. Chętnie zapoznam się z tą pozycją i podejrzewam, że będzie ona dobrym prezentem dla mojego młodszego brata. ;)

Ola123 pisze...

Wow! Czytałam już kilka pochlebnych recenzji. Nie pozostaje mi nic innego jak po prostu przeczytanie owej książki ^^ Pozdrawiam

HappyHolic pisze...

Ahh ja też muszę zdobyć Murakamiego, mam pierwsze 2 części i aż się prosi o przeczytanie trzeciej :P

Dosiak pisze...

Mam ochotę poznać tę książkę, bo dawno nie czytałam niczego tym stylu. Mam nadzieję, że się nie rozczaruję :)

Irytacja pisze...

Przeczytałabym z wielką chęcią.

Dusia pisze...

Podobne do "Koraliny", która jakoś mi się nie podobała... Może dlatego, że sięgnęłam po film animowany a nie po klasyczną, wypróbowaną książkę...

Ania pisze...

Czasami warto powrócić do czasów dzieciństwa...
Po twojej recenzji chyba się skuszę;)

Deline pisze...

Czasem mam ochotę na takie bajkowe książki :)

Natula pisze...

Uwielbiam bajki, jestem takim dużym, dużym dzieckiem, więc nie przepuszczę możliwości przeczytania tej książki :)

Catherine pisze...

o, zapowiada się ciekawie ;)

Mery pisze...

Uwielbiam takie książki. Na pewno sięgnę.

Nyx pisze...

Po zobaczeniu okładki i trailera wiedziała od razu, którą książkę wybiorę sobie od wydawnictwa Esprit. Już do mnie przyszła i zaraz zabieram się za czytanie. Historia przypomina mi "Koralinę" - oczywiście to tylko takie luźne spostrzeżenie, zobaczę po lekturze, czy miałam rację ;)

Lull pisze...

Bardzo dawno rozstałam się z książkami dla dzieci, ale tak teraz patrząc na niektóre pozycje, to z chęcią bym do nich powróciła. Takie historie niosą ze sobą jakiś przekaz, przez co stają się dobrą lekturą również dla starszych.

miqaisonfire pisze...

O żesz TY :D!
Mimo, że już jestem stara (żarcik) to zdecydowanie chciałabym przeczytać tę książkę. Uwielbiam taki styl rysowania, także te obrazki, które dodałaś całkowicie mnie oczarowały! Mam nadzieję, że będę miała okazję przeczytać tę książeczkę, bardzooo bym chciała!

miqaisonfire pisze...

I Świetny ten trailer do książki, naprawdę jestem poruszona :D! Bardzo mnie zaciekawiłaś, piąteczka!

Miravelle pisze...

Tej książki jestem od dawna bardzo ciekawa,więc recenzja mnie ucieszyła;)
Bardzo lubię czasami wracać do literatury dziecięcej i myślę,że z tego nigdy nie wyrosnę. Rzeczywiście, motyw poszukiwania rodzicielskiej miłości bardzo znany,ale mimo to go bardzo lubię. Filmik zachęcający do lektury,tak samo jak i Twoja recenzja.
Koniecznie muszę przeczytać!

She pisze...

To musi być niesamowita książka. To się czuje z tej świetnej recenzji i między jej linijkami :) Sama dla siebie kupie, choć ze mnie stara kobyłka :))

miqaisonfire pisze...

Giffins, a słyszałaś o tym, że podobno Agatha Christie to mężczyzna :D?

miqaisonfire pisze...

Wygląda na to, że chyba sama muszę rozegrać mój prywatny kryminał, w którym zabiję mojego kolegę z liceum, który oświecił mnie tym jakże cudownym stwierdzeniem i podważył kobiecość Christie... no zabiję go, naprawdę :D
Cieszę się, że mnie naprostowałaś!

finkaa pisze...

Masz rację, że wspomnienia z dzieciństwa w dużej mierze opierają się na literaturze. Chyba dlatego właśnie ciągle mam słabość do dobrych książek dla dzieci. Myślę, że tą, którą tutaj przedstawiłaś można śmiało do takich zaliczyć.

Bujaczek pisze...

Mam ją w planach na nowy rok. Odrazu jak ją zobaczyłam wiedziałam, że muszę przeczytać ;)

Prześlij komentarz