"Sherlock Holmes powraca!" - Jakie emocje może wywołać to krótkie zdanie w osobie, która nie zetknęła się dotąd z twórczością Arthura Doyle'a? Przede wszystkim ciekawość, ale też z pewnością sceptycyzm, bo przecież twórcą "Domu jedwabnego" nie jest człowiek, który wykreował postać najsłynniejszego na świecie detektywa. Która z nich powinna przeważyć? Oczywiście ta pierwsza!
"Pokażcie Holmesowi kroplę wody, a wydedukuje istnienie Atlantyku. Pokażcie ją mnie, a zacznę szukać kranu."
"Dom jedwabny" to przede wszystkim starannie nakreślony portret dwóch przyjaciół, o których świat usłyszał po raz pierwszy ponad sto lat temu. Pierwszym z nich jest Doktor Watson spełniający w powieści rolę narratora. Człowiek ten nie tylko towarzyszy Sherlockowi Holmesowi w trakcie jego pracy, ale też spisuje przygody jednego z najsłynniejszych detektywów. Jest on przewodnikiem po fikcyjnym świecie akcji, a jednocześnie pomaga zrozumieć geniusz mężczyzny, z którym współpracuje. Drugim jest oczywiście wspomniany już pan Holmes, człowiek wysoki i niezwykle chudy, starannie dobierający swój ubiór, kojarzony przede wszystkim z lupą i charakterystyczną czapką z daszkiem.
Edmund Carstairs odwiedza Holmesa w jego własnym mieszkaniu, by opowiedzieć słynnemu detektywowi o człowieku, który go prześladuje. Mężczyzną tym jest najprawdopodobniej Keelan O'Donoghue, członek amerykańskiego gangu, pragnący zemścić się za śmierć brata. Detektyw odnajduje podejrzanego w hotelu i - choć mogłoby się zdawać, że to już koniec tej historii - właśnie wtedy rozpoczyna się przygoda, która ściąga na naszych bohaterów niewyobrażalne niebezpieczeństwo. Trafiają oni na ślad ogromnej afery. Siadają do stołu by zagrać w grę, w której zwycięzca bierze wszystko...
"Zdarzają się, jak sądzę, takie chwile, kiedy człowiek wie, że dotarł do końca długiej podróży, gdy świadom jest - choć jeszcze nie widzi ostatecznego celu - że wystarczy mu skręcić za najbliższy róg, że kres drogi jest tuż-tuż."
Czerwona czcionka na szaro-czarnym tle informuje czytelnika, że za sprawą "Domu jedwabnego" pozna on nowe przygody Sherlocka Holmesa. Jeśli to zapewnienie nie jest wystarczającą zachętą do przeczytania książki, pozostaje jeszcze zwrócić uwagę na nazwisko autora. Anthony Horowitz jest twórcą "Księg pięciorga", które goszczą na moich półkach od wielu lat. Choć nie jestem w stanie określić, o czym myślałabym czytając je dzisiaj, mogę was zapewnić, że wciąż jeszcze pamiętam ciekawość i ukłucia strachu, jakie towarzyszyły mi w trakcie śledzenia przygód Matta i jego przyjaciół. Co więcej, ten mający pięćdziesiąt pięć lat człowiek stworzył serię o Alex Riderze (której jedna część została zekranizowana) czy "Upiorną szkołę".
Przyznam szczerze, że jeszcze przed lekturą byłam bardzo pozytywnie nastawiona do tej książki, a to za sprawą jej autora, którego bardzo cenię. Jak przyznał sam Horowitz, dzieła Arthura Doyle'a były dla niego inspiracją do rozpoczęcia pracy twórczej, z pewnością więc zdawał on sobie sprawę, jak trudnego podjął się zadania, decydując się ożywić na moment Sherlocka Holmesa i doktora Watsona. Czy podołał wyzwaniu? Zdecydowanie tak! "Dom jedwabny" to lektura, którą można przeczytać na jednym wdechu. Z każdą kolejną stroną coraz bardziej ciekawi i intryguje. Na pochwałę zasługuje niesamowite zakończenie, które jednocześnie zaskakuje i logicznie tłumaczy kolejne niewiadome, a przede wszystkim łączy dwie sprawy, które co prawda przeplatały się ze sobą przez całą książkę, ale nie miały niemal nic wspólnego. Choć mogłabym opowiedzieć o tej książce znacznie więcej, nie napiszę już ani słowa, by nie zepsuć wam radości czytania. Dodam jedynie, że po prostu musicie to przeczytać!
"Dzieciństwo jest wszakże pierwszą wartościową monetą, z jakiej ubóstwo okrada dziecko."
Po śmierci Sherlocka doktor Watson był jedyną osobą, która mogła opowiedzieć historię Domu Jedwabnego. Po stu latach, wyjęta z sejfu, ujrzała ona światło dzienne.... Gra rozpoczęta, czytelniku. Czy podejmiesz wyzwanie rozwiązania ostatniej zagadki?
Za możliwość napisania recenzji dziękuję wydawnictwu Rebis :)







24 komentarze:
Zapowiada się bardzo ciekawie zwłaszcza, że bardzo lubię przygody Scherlocka Holmesa.;)
Mam ją w planach. Jestem strasznie ciekawa tej książki.
Przyznam się bez bicia, że nie czytałam nigdy przygód Sherloka :/ Raczej znam go z telewizji... Mam sporo do nadrobienia, wiem...
Przeczytałabym z wielką chęcią.
Zaciekawiłaś mnie i to bardzo i choć do tej pory nie miałam przyjemności poznać przygód Sherloka, to jednak teraz chce to zmienić.
Do Sherlocka Holmesa jestem nieco uprzedzona, ale może kiedyś przeczytam. Czemu nie;)
Pozdrawiam!!
Książka wciąż przede mną, ale mam nadzieję ją w końcu przeczytać :)
A ja Sherlocka kocham ale w wydaniu Doyle'a dlatego sama nie wiem co mam sądzić o tej książeczce ;)
Nie wierzę, że mogłam przegapić tę książkę! Właściwie nie jestem fanką Holmesa, ale będzie to wyśmienity prezent dla brata! Tym bardziej, że polecasz ;-)
Cóż ja mogę napisać. Uwielbiam tę książkę, klimat doskonały, a Sherlock jak zwykle bezkonkurencyjny :)
Kurczę faktycznie brzmi jak świetna książka, którą koniecznie powinnam przeczytać! Ajć, zazdroszczę Ci:))
Czytałam kiedyś książki tego autora i mi się podobały,więc myślę,że i ta mogłaby mi się spodobać. Postaram się przeczytać.
Dobra. Napiszę coś strasznego. W życiu swoim nie skończyłam czytać nic Doyle'a... Obejrzałam za to tony odcinków serialu "Sherlock Holmes". Wiem, jestem straszna xD Dlatego obiecuję, że jednym z moich noworocznych postanowień będzie... przeczytanie Doyle'a i zabranie się za "Dom jedwabny" ;] Takiej recenzji nie mówi się "nie"!
Zgadzam się z Tobą, książka należy do zdecydowanie wartych przeczytania - nie tylko przez zagorzałych fanów tego detektywistycznego duetu :)
Zaciekawiłaś mnie tą recenzją. Uwielbiam Sherlocka. :) Chętnie sięgnę po książkę.
Pozdrawiam i dziękuję za wpis na moim blogu. :)
Książkę mam na liście oczywiście. Chciałabym ją przeczytać jak najszybciej :)
Świetna recenzja! Książkę będę miała na uwadze, mimo że nieodmiennie rozwala mnie jej tytuł ;P
Recenzja świetna, a książkę bardzo bym chciała przeczytać.
Pozdrawiam i miłej niedzieli.
Po takiej recenzji muszę przeczytać Dom jedwabny! Muszę, muszę, muszę :D tym bardziej, że jeszcze nie miałam do czynienia z panem Holmesem... Wiem, to niewybaczalne i trzeba ten niewybaczalny błąd szybciutko naprawić :)
Pozdrawiam :)
swietna recenzja, jak beda tylko swieta, to biore sie za czytanie :)!!
mi wyjatkowo te naklejki sie dlugo trzymaja az sama sie dziwie ^^
Ja chcę, bardzo chcę przeczytać tę książkę! :))
Bardzo ciekawe recenzje piszesz :).
Zapraszam na mojego bloga http://twistedworld.blog.onet.pl/
Od jakiegoś czasu planuję przeczytać, mam nadzieję, ze się uda:)
Zapraszam do mnie na wygrywajkę!
Prześlij komentarz