Autor: Agata Nowak
Wydawnictwo: Edgard
Liczba stron: 168
Rok wydania: 2011
Cena: 24,90 zł.
Ocena recenzenta: 7/10 (bardzo dobra!)
Marzenia naszego życia często wiążą się z chęcią podróżowania, poznawania nowych ludzi, czy poszerzania horyzontów. W czasach, kiedy świat stoi przed nami otworem, jedyną przeszkodą na drodze do celu może być bariera językowa. Jak ją pokonać? Jeśli chcesz poznać od podstaw jeden z najpopularniejszych języków, usystematyzować zdobytą już wiedzę lub skutecznie przygotować się do ważnego sprawdzianu, a korepetycje uważasz za stratę czasu i pieniędzy, pomyśl o kursie w formie książkowej...
"Angielski nie gryzie!" to kurs przygotowany z myślą o osobach rozpoczynających naukę języka angielskiego. Książka została podzielona na trzynaście rozdziałów, z których każdy porusza tematy najbardziej podstawowe. Lektura jest wypełniona po brzegi dialogami, ciekawostkami, czy gramatyką. Znajdziemy w niej także ciekawostki dotyczące kultury i testy sprawdzające zdobytą już wiedzę. Trudność zagadnień zwiększa się proporcjonalnie do umiejętności, tak aby czytelnik nie czuł się już od pierwszych stron przytłoczony nadmiarem informacji.
Nie oszukujmy się - sam zakup książki nie sprawi, że wiedza w cudowny sposób wpłynie do naszego umysłu, ale jest to pierwszy krok w odpowiednim kierunku. Przeglądałam ją jako osoba, która uczy się języka angielskiego od jedenastu lat i muszę przyznać, że ta krótka powtórka bardzo mi pomogła. Pamięć niestety nie jest wieczna, dlatego warto ją czasem odświeżyć, przypominając sobie choćby słówka i konstrukcje związane z jedzeniem czy zakupami. Co więcej, rozwiązywałam zadania gramatyczne z uczniem pierwszej klasy gimnazjum i myślę, że zostały one przygotowane bardzo solidnie. Nie znajdziemy ich co prawda dużo, ale taka ilość na poziomie podstawowym jak najbardziej wystarczy. Najmocniejsze strony 'angielskiego, który nie gryzie' to z pewnością ciekawostki kulturalne umieszczone na marginesach i podział na rozdziały tematyczne. Osoba początkująca nie powinna mieć problemów z wchłonięciem materiału, który został przygotowany dla samouka. Uczenie się słówek to 'typowa pamięciówka', w tym zakresie nie potrzebne są żadne tłumaczenia. Jeśli zaś chodzi o gramatykę - z pewnością pomocne będą odpowiedzi dołączone do książki. Polecam tym, którzy chcą zacząć naukę oraz ludziom, którzy pomagają komuś w nauce.
Czy można się nauczyć języka na własną rękę? Jeśli znajdziemy w sobie motywację i poświęcimy sprawie odpowiednią ilość czasu, z pewnością tak! Same chęci nie wystarczą - potrzebna jest ciężka praca w oparciu o starannie przygotowane materiały. Jednym z nich może być "Angielski nie gryzie!". Twórcy książki oferują czytelnikowi nie tylko strony wypełnione tekstem, ale też nagrania prawidłowej wymowy w wykonaniu profesjonalnych lektorów, bo przecież z językiem trzeba także się osłuchać... Zainteresowanym nauką języka polecam częste korzystanie z książki przy jednoczesnym słuchaniu anglojęzycznych piosenek i oglądaniu filmów. Zapraszam was także do poszukania stron (penfriend clubs), na których możecie poznać ludzi z całego świata i porozmawiać z nimi... oczywiście po angielsku!
Czy warto marnować cenny czas na naukę? Zdecydowanie tak. Obecnie znajomość przynajmniej jednego języka obcego jest niemal koniecznością, a angielski wcale nie jest taki trudny (zwłaszcza gdy porównamy go na moim przykładzie z francuskim :)).
Za możliwość napisania recenzji dziękuję wydawnictwu Edgard :)
Czy warto marnować cenny czas na naukę? Zdecydowanie tak. Obecnie znajomość przynajmniej jednego języka obcego jest niemal koniecznością, a angielski wcale nie jest taki trudny (zwłaszcza gdy porównamy go na moim przykładzie z francuskim :)).
Za możliwość napisania recenzji dziękuję wydawnictwu Edgard :)










23 komentarze:
Mi by się zdecydowanie coś takiego przydało;)
Uwierz mi, że angielski gryzie, a bynajmniej jego osoba nie lubi mnie! :) Dlatego właśnie na studiach poszłam na rosyjski :)
Jestem całkowite beztalencie językowe, więc łapię się każdej okazji, aby choć trochę polepszyć swoją wiedzę. Koniecznie muszę zapoznać się z tym kursem:D:D
Hm, jak natrafię to na pewno przeczytam - mała powtórka, nie zaszkodzi nikomu. ;)
Ja miałam kiedyś taką książeczkę z japońskiego ;-)
Myślę, że nauki nigdy za wiele :P A angielski to taki miły język... Aczkolwiek wolę japoński :3
@Katsuumi: Och, też bym chciała... ;)
Swoją przygodę z angielskim na poważnie zaczęłam rok temu. Gdy poszłam do LO i w klasie humanistycznej były dwa języki: francuski (podstawa) i angielski (rozszerzenie). Kontakt z tym językiem, miałam jedynie w podstawówce i przedszkolu, więc nie można tu mówić o nauce angielskiego (rzucanie się popcornem na lekcji itp. mówią chyba same za siebie). Przez 9 lat mojego życia uczyłam się j. niemieckiego. Byłam w grupie rozszerzonej, ale po tak długiej przerwie nie obcowania z nim, nie pamiętam praktycznie niczego, a szkoda...
W liceum zaczęłam łapać 1 z angielskiego. Nie potrafiłam ułożyć prostego zdania w Present Simple. Błędy, błędy i jeszcze raz błędy! Wzięłam się za siebie, polubiłam, ba! pokochałam ten język i mój poziom po roku nauki to B1, obecnie same 5 i jedna 4. Rozumiem zazwyczaj ok. 90% tekstu pisanego i tyle samo mówionego. Gorzej z samodzielnym mówieniem. Bo muszę się zastanowić i nie mówię płynnie tylko: bla yy... bla bla ... yyy... Myślę, że nie mam takiego problemu z osłuchaniem jak osoby z mojej klasy, które uczyły się np. tylko tego języka, dzięki 2-tygodniowego pobytowi u brata w UK.
Uczenie się j.angielskiego sprawia mi wielką satysfakcję. Z przyjemnością czytam książki w oryginale, oglądam filmy i staram się obcować z tym językiem jak najwięcej. W tym roku zapisałam się po raz pierwszy na kurs. Żałuję. Wydane pieniądze, a po przyjściu wieczorem nie mam czasu. Chemia, fizyka i inne jakże "ważne" dla mnie i mojej matury przedmioty czekają...
Stawiam na samodzielną naukę, bo widać, że jak się chce, to są rezultaty. Nie trzeba nawet wydawać wielkiej ilości pieniędzy.
Po samą książkę nie sięgnę. Wolałabym sięgnąć po pozycję dla rozszerzenia, bo te podstawy przypominam sobie systematycznie.
Pozdrawiam :)
Ja sama za angielskim nie przepadam, ale mam z niego bardzo dobre oceny. Anglika mam na poziomie podstawowym, niemiecki na rozszerzeniu a włoskiego uczę się na własną rękę. ;) Myślę, że ta książka byłaby dla mnie ciekawym doświadczeniem.
Angielski umiem już na dość wysokim poziomie, także książeczka mi się nie przyda. Ale jak mi zaoferujesz takie cudo do języka niemieckiego, który pokochałam w zeszłym roku i planuję opanować tak jak angielski - bardzo chętnie!
Z chęcią kupię, do powtórki się przyda i młodsza siostra również skorzysta:)
Chyba coś dla mnie ;D
Pozdrawiam i zapraszam do mnie :D
[papierowyazyl.blogspot.com]
Świetny podręcznik. Mój angielski nie jest dokonały, ale ale z podstawami dobrze sobie radę, więc raczej to nie jest pozycja dla mnie :).
W domu mam wiele podręczników do nauki języków, najchętniej sięgam po komputerowe kursy, ale oczywiście metod do biegłej znajomości języków obcych jest wiele i każda jest wartościowa :)
Dla siebie raczej nie wezmę, ale chętnie ją kupię w prezencie dla bliskiej mi osoby z rodziny.
A nie ma czegoś takiego wersja niemiecki?
Mi by się taka książeczka przydała, tylko, że z francuskiego :)
A jak długo uczysz się francuskiego? I w szkole czy dodatkowo?
Ja miałam francuski 3 lata w liceum, ale wiadomo jak wygląda nauka w liceum. W pierwszej klasie miałam 5, potem 4.
Teraz mam go na studiach ( w końcu studiuję języki stosowane: francuski z angielskim ) i jak na razie to sobie radzę, bo mamy od podstaw, ale i tak mam masę nauki! I tak jak i Tobie, mnie ten język również bardzo się podoba :D
ja bardzo lubie angielski, ale ta ksiazka niestety nie dla mnie, bo podstawy opanowalam juz lata temu ^^ ale recenzja jak zwykle swietna ;)
O, całkiem fajna sprawa. W tym roku szkolnym doszłam do wniosku, że nawet na rozszerzeniu z angielskiego czasami zapomina się banalnych rzeczy. Takie powtórki to przydatna rzecz.
Lubie takie książeczki, szybciej można coś przyswoić niż z podręczników nabuzowanych gramatyką. Pozdrawiam:)
Dobra pozycja dla tych, co chcą się uczyć :)
Nasza też pani w liceum co prawda nas cisnęła :D Jednak wiele rzeczy zapomniałam, a jak teraz patrzę do zeszytu to mimo, że zaczynamy od początku to już teraz widzę podstawowe błędy, które umykały mi w liceum. Tłumaczem… możliwe :D Nie wiem jeszcze czy książkowym. Może dorywczo :) Jak mi się uda to na magisterkę chcę iść na język biznesu i jeszcze jakiś drugi kierunek w międzyczasie zacząć. Zobaczymy.
Angielskiego nie lubię, bo ... mi się znudził. 10 lat wkuwania wystarczyło, bym na dobre się zniechęciła.
Hmmm, angielskiego można się nauczyć samemu, ale jednak to teoria. Dopiero praktyka da efekty...
Prześlij komentarz