Ads 468x60px

.

sobota, 19 listopada 2011

Pożegnanie z przeszłością - Robyn Carr


Wystarczy zerknąć na okładkę książki "Pożegnanie z przeszłością", by poczuć magię mroźnego zimowego poranka tuż po wschodzie słońca, kiedy wraz z nowym dniem do życia budzi się nadzieja i chęci zmiany wszystkiego na lepsze. Czy okładka skrywa równie piękną treść? Przekonajmy się...

"Pamiętaj, napominała się, że nie tak łatwo wczuć się w czyjeś nieszczęście. Znasz tylko to, czego sama w życiu doświadczyłaś, dlatego nie masz prawa osądzać innych."

Marcie nie należy do osób, których życie zostało usłane różami. Wyszła za mąż wkrótce po ukończeniu szkoły, jednak nie mogła długo cieszyć się swoim szczęściem. Bobby został ranny w Iraku, gdzie służył jako żołnierz marines i wrócił do kraju całkowicie sparaliżowany. Teraz, po jego śmierci, dwudziestosiedmioletnia dziewczyna postanawia uporządkować życie, a przede wszystkim zostawić za sobą przeszłość. Rusza w świat by odnaleźć najlepszego przyjaciela zmarłego męża - podziękować mu, porozmawiać i być może pomóc...

Jeśli miałabym ocenić tę książkę sprawiedliwie, musiałabym spojrzeć na nią z dwóch różnych perspektyw. "Pożegnanie z przeszłością" to przede wszystkim świetna obyczajówka, którą można pochłonąć w mgnieniu oka, ale też średniej jakości powieść psychologiczna. Główni bohaterowie należą z pozoru do zupełnie różnych światów, dzięki temu ich wspólne życie pełne jest ciekawych rozmów i zabawnych sytuacji. Z drugiej strony ich uczucia - choć momentami opisywane aż do znudzenia - pozostają jakby nietknięte. Czytając książkę ani przez moment nie miałam wrażenia, że Marcie odkryła przede mną swój prawdziwy ból po stracie męża i te właściwe powody poszukiwania jego przyjaciela (bo czy wytłumaczenie: "Właściwie nie wiem dlaczego to robię" może w tym przypadku kogoś usatysfakcjonować?). Polecam wam tę książkę jeśli macie ochotę usiąść na parapecie z kubkiem gorącej herbaty i zapomnieć na chwilę o tym, że Ziemia kręci się wokół Słońca, nie liczcie jednak na wstrząsającą lekturę, która pochłonie i zmieni psychikę. Jeśli chodzi o mnie, chętnie poznam w przyszłości inne powieści tej autorki, ale pod warunkiem, że skupi się ona w nich głównie na opisywaniu codziennego życia zwykłych ludzi.

"- Jesteś pewna, że to wszystko? - Na twarzy Iana pojawił się ledwie widoczny krzywy uśmieszek.
Marcie spojrzała na niego czujnie.
- Chwilowo.
"

Robyn Carr opublikowała swoją pierwszą powieść w wieku dwudziestu siedmiu lat. Wyszła za mąż za człowieka, który był jej szkolną miłością na kilka tygodni przed jego wyjazdem do Officer Training School... Uważny czytelnik być może znajdzie w jej biografii niewielkie podobieństwa do fabuły książki. Czy życie nie pisze najciekawszych scenariuszy?
Oprócz "Pożegnania z przeszłością" w Polsce wydano jeszcze sześć innych książek pani Carr, między innymi "Kłopoty w raju" czy "Słońce po burzy".

Za możliwość napisania recenzji dziękuję wydawnictwu Mira & Harlequin :)

27 komentarze:

miqaisonfire pisze...

Całkowicie się z Tobą zgadzam odnośnie okładki :) Rewelacyjna :)
Już ze względu na sam jej wygląd jestem skłonna przeczytać tę książkę. Nie muszę dodawać, że Twoja recenzja jest zachęcająca... ? :) W każdym razie JEST i to bardzo!

Catalina pisze...

Okładka przepiękna! Co do samej książki to nie jestem przekonana do tematyki, ponieważ rzadko czytam coś w takich klimatach. Ale recenzja bardzo mi się podoba :)

kasandra_85 pisze...

Książkę czytałam i bardzo mi się podobała. Po jej przeczytaniu porządnie się rozmarzyłam:)
Pozdrawiam!!

Avo_lusion pisze...

To kolejna pochlebna recenzja. I okładka kusi, można jej wydawnictwu pogratulować:) W klimacie zimowo-świątecznym. Na moim blogu klimat świąteczny już się zaczyna :p

Eta pisze...

Okładka super ;) Ale raczej nie przeczytam.

Edyta pisze...

Okładka fajna i z klimatem. Ale chyba nawet bez czytana wiem jakie będzie zakończenie.
Pozdrawiam.

Leanne. pisze...

Okładka jest całkiem niezła, tytuł też można uznać za intrygujący, ale póki co zupełnie mnie do tej lektury nie ciągnie. ;) Może kiedyś. *__*

BlueEyedGirl pisze...

juz okładka robi dobre wrażenie:)
Twoja opinia też zachęcająca... :)
chyba warto sięgnąć po coś w tym stylu w zimowy wieczór:)

Czarna Owca w Stadzie pisze...

Wróciłam? :) Książka mnie zaciekawiła, chociaż z drugiej strony, wiele jest takich, które, no... mówią o kłodach rzucanych pod nogi szczęśliwej miłości. :) Ale może kiedyś.

Gabrielle_ pisze...

Okładka śliczna! Na książkę mam wielką ochotę, także pewnie sobie zrobię mały "prezencik" z nią w roli głównej w najbliższym czasie :D

Natula pisze...

Nie szkodzi, że książka jest niedoskonała, mnie rozbraja okładka, uwielbiam zimę, jej klimat i bajkową scenografię. Może jednak kubek dobrego napitku zniweluje braki powieści ;)

cyrysia pisze...

Czytałam i widzę, że mamy podobne odczucia. Również bardzo mi się podobała.

Irytacja pisze...

Byłam ciekawa Twojego zdania, na temat tej książki. Muszę przyznać, że jeszcze nie trafiłam na ani jedną negatywną recenzję.

Cinnamon pisze...

Recenzja krótka i na temat :)
Ogólnie nie przepadam za takimi powieściami, w Twoim odbiorze książka nie rzuca na kolana, a jednak mam ochotę ją przeczytać. Cytując bohaterkę - właściwie nie wiem, dlaczego ;)
Pozdrawiam!

Mery pisze...

Muszę wreszcie sięgnąc. Jak Irytacja nie widziałam jeszcze żadnej negatywnej recenzji, a to o czymś świadczy.

tetis pisze...

Coraz bardziej mnie ta ksiązka sobą interesuje :)

Magda pisze...

lubię książki obyczajowe, poza tym przepiękna okładka bardzo mnie kusi, mam nadzieję, że niedługo przeczytam :)

Anioły Anielki pisze...

Dziękuję serdecznie za zapisanie się na moje candy i życzę powodzonka w losowaniu!papa

miqaisonfire pisze...

Jeszcze odpisując na Twój komentarz u mnie : nie wiedziałam, że też dostałaś jakiś harlequin! W takim razie będę czekała na recenzję Twojego harlequinu :)

Dusia pisze...

Okładka bardzo mi się podoba, ale tematyka zdecydowanie mnie nie interesuje. Odpuszczę sobie

Gosława Ka. pisze...

Od jutra zabieram się za czytanie. Podejrzewam, że będzie to lekka odmiana po Domu Jedwabnym, ale to jest właśnie piękne w książkach. Ciągle zmieniamy miejsca i perspektywy. :)

Pani Molik pisze...

Może się skuszę (jak gdzieś znajdę) na tą książkę, bo lubię takie... spokojne ksiażki. Tak jak opisałaś - usiąść pod kocem z kubkiem kakao i po prostu przeżyć coś - niekoniecznie zaskakującego, ale wciagającego. ;)

Patka pisze...

Okładka bardzo mnie zachęca do przeczytania. Ciekawe jak będzie z treścią :)

Cinnamon pisze...

A no tak! Zupełnie o tym zapomniałam: matury próbne! Jak Ci poszło, trudne? :) Z jakich przedmiotów piszesz? No i chyba najważniejsze pytanie: jak przygotowania do studniówki? ;))

Cinnamon pisze...

Gdzie tam! W mojej naturze jest odkładanie wszystkiego na ostatnią chwilę, tak więc cały strój skompletowałam na tydzień przed balem ;) A wy jakoś wcześnie macie studniówkę... ;)

Z polskiego nieźle dowalili... Podziwiam Cię za rozszerzoną matmę i angielski, naprawdę! I myślę, że zdałaś wszystko w zadowalającym stopniu :D

Caroline Ratliff pisze...

Mam naprawdę wielką ochotę na tę książkę!

Pozdrawiam :)

finkaa pisze...

A ja jakoś tak właśnie nie mam specjalnie ochoty na tą książkę. Motyw wojny zawsze mnie odpycha, a poza tym cały wydźwięk recenzji jest jakoś taki chyba trochę negatywny.

Prześlij komentarz