Niesamowite historie zdarzają się nie tylko w książkach, można je też spotkać w prawdziwym życiu i na dużym ekranie. Jako że nie mam talentu do tworzenia opowiadań, pierwszą kategorię raczej pominę, postanowiłam jednak skupić się choć w niewielkim stopniu na tej drugiej... I tak powstała całkiem nowa seria, "Wieczory z kinem", która (miejmy nadzieję) zakwitnie wśród Magnolii. Postaram się pisać o moich ulubionych aktorach, największych gwiazdach kina i najwybitniejszych reżyserach. Na pierwszy ogień idzie wspomniana w tytule Audrey Hepburn... Chciałabym opowiedzieć wam dzisiaj o moich kilku spotkaniach filmowych z dziewczyną, która stała się ikoną kina.
"Moje życie było czymś więcej niż bajką. Przeżywałam wiele trudnych chwil, ale (...) na końcu zawsze czekała na mnie nagroda."
Cały Rzym zamknięty w niewielkim mieszkaniu należącym do skromnego dziennikarza, Joe Bradleya? To możliwe, ale tylko w filmie Rzymskie Wakacje. Audrey gra tutaj znudzoną życiem księżniczkę, która postanawia wymknąć się ze swojej złotej klatki i spędzić czas w samotności, z dala od pałacowych salonów. Jest to jedna z niewielu komedii romantycznych, której zakończenie można nazwać jednocześnie magicznym i nieszczęśliwym. Czy ktoś jeszcze kocha takie filmy? Śmiem twierdzić, że niemal każdy, kto miał ochotę i odwagę je obejrzeć.
Śniadanie u Tiffany'ego to absolutny klasyk wart poznania i uwielbiania. Fabuła - usnuta na podstawie książki o tym samym tytule - zachwyca niemal w równym stopniu co Audrey, która tym razem wciela się w postać młodej dziewczyny z małego miasta zagubionej w wielkim świecie. Nie brakuje humoru, jest garść miłości... czego chcieć więcej? Wystarczy powtórzyć za główną bohaterką "Gdybym znalazła prawdziwy dom, w którym czułabym się jak u Tiffany'ego...", by poczuć magię.
Musical? Dlaczego nie! My Fair Lady to niemal trzygodzinna uczta słów, dźwięków i obrazów. Co prawda w filmie nasz słuch nie został poddany wyzwaniu słuchania śmiewającej Audrey (której głosu użyczyła Marni Nixon), ale mamy okazję zobaczyć ją w roli nieokrzesanej panny próbującej zmienić się w księżniczkę. Trzeba przyznać, że pani Hepburn jako brzydkie kaczątko radzi sobie całkiem nieźle... Ale, ale - nie wierzcie mi na słowo, sprawdźcie sami!
Jeśli dysponujecie nadmiarem wolnego czasu lub macie ochotę spędzić chwilę z naprawdę dobrym kinem, zwróćcie także uwagę na Sabrinę, Wojnę i pokój oraz Miłość po południu. Każdy z tych filmów jest na swój sposób wyjątkowy, nie tylko ze względu na grających w nich aktorów...
Na koniec ciekawostka dla fanów Audrey Hepburn. Mieliście już może okazję obejrzeć film Na zawsze, w którym wystąpiła ona w swojej ostatniej roli? Sześćdziesięcioletnia kobieta gra tutaj Hap. Można ją zauważyć w dwóch krótkich scenach i - choć na jej twarzy widoczne są już znaki, jakie pozostawia czas - wciąż zachwyca szykiem i elegancją.
Mieliście już okazję spotkać Audrey na ekranie? A może wciąż czekacie na odpowiednią okazję?
wtorek, 18 października 2011
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Alcott L.M.
Arthur Keri
Austen Jane
Baccalario P.D.
Baricco Alessandro
Bronte Charlotte
Carr Robyn
Christie Agata
Cornick Nicola
D'Avenia Alessandro
Dederer Claire
Dostojewski Fiodor
Dołęga-Mostowicz Tadeusz
Dumas Aleksander
Fielding Helen
Flagg Fannie
Gatti A.
Heschel A. J.
Heugten Antoinette
Horowitz Anthony
Jennings Maureen
Jordan Penny
Kain Dawid
Kava Alex
King Stephen
Lewis C.S.
Macomber Debbie
Michalak Katarzyna
Minier Bernard
Murakami Haruki
Oliver Lauren
Orwell George
Orwellsky Victor
Pagnol Marcel
Patrick Cat
Posteguillo Santiago
Pryzwan Mariola
Pötzsch Oliver
Randall Cecilia
Salinger Jerome David
Schmandt Piotr
Schmitt E.E.
Snyder M. V.
Spindler Erica
Szolc Izabela
Tyrmand Leopold
Woods Sherryl
Zafon C.R.











16 komentarze:
W temacie o Dire Straits zostawiłam link do mojej ulubionej piosenki z tej płyty. Knopfler to gitarzysta, którego rozpoznaje się po paru brzdąkach. Starszy pan i piosenka, której na Alchemii nie ma, dla Ciebie w celach poznawczo naukowych:
http://www.youtube.com/watch?v=IQ_HlIlGyT0
Pozdrawiam :)
I przepraszam, że to nie na temat :)
Kiedyś miałam fazę na Audrey. Ona we wszystkim wygląda ślicznie. Do listy dorzuciłabym jeszcze "The Nun's Story" z 1959 roku.
Oczywiście,słyszałam o tej aktorce i aż się dziwię,że nie oglądałam żadnego z tych filmów;o Muszę obejrzeć sobie chociaż "Rzymskie wakacje";)
Oglądałam Śniadanie u Tiffany'ego, film podobał mi się, Audrey mnie zachwyciła i muszę obejrzeć inne filmy z jej udziałem. :-)
Z tego zestawu znam tylko Śniadanie u Tiffany'ego - jednak nie kojarzą mi się dobrze, że względu na osobę, która zapoznała mnie z tym filmem :/ W ogóle ja i klasyka - ah ciężko. Wolę nowe filmy. Może się jednak w końcu przekonam.
,,Śniadanie u Tiffany'ego'' oglądałam , ale pozostałe filmy nie, więc już sobie je zanotuje i poszukam.
Uwielbiam My Fair Lady :), zresztą ja lubię wszystkie filmy ze starego kina bo mają swoją specyficzno magiczną atmosferę, a Hepburn to zwiewna, piękna dama, która na zawsze pozostanie ikoną kina.
Oglądałam kilka filmów z Audrey Hepburn:) I za każdym razem byłam nią zachwycona:) Była niesamowitą osobą:)
"Śniadanie u Tiffaniego" stawiam w czołówce. A z każdym nowym spotkaniem tę aktorkę cenię coraz bardziej ;)
O, świetny pomysł!! :) Ja uwielbiam kino. To wstyd, ale ja nie widziałam nic z tą aktorką :/
Również nie widziałam żadnego filmu z tą aktorką. Jednak od jakiegoś czasu zbieram się w sobie, by obejrzeć "Śniadanie u Tiffaniego":)
Ja kocham Audrey od dawna miłością absolutną. Póki co obejrzałam kilka razy Śniadanie, a także Sabrinę, Rzymskie wakacje, Zabawną buzię i Wrzący Paryż.
<3!!!
Aż mi wstyd, że nie oglądałam żadnego filmu z tą aktorką. Najwyższy czas nadrobić:D Pozdrawiam:)
Zapraszam na nową recenzję u mnie;) {centerbook.blog.onet.pl}
Bardzo, ale to bardzo, bardzo chciałabym obejrzeć jakiś film z Audrey Hepburn, a największą ochotę mam na "Śniadanie u Tiffany'ego" :)
nie wiem jakim cudem, ale nie widziałam jeszcze (świadomie) żadnego filmu z tą aktorką. telewizji raczej nie oglądam, a do wypożyczalni ostatnio też mi jakoś nie po drodze.
Prześlij komentarz