Ads 468x60px

.

piątek, 9 września 2011

Wschodzący księżyc - Keri Arthur

Stos z książkami, które można wrzucić do jednego worka i podpisać go za pomocą trzech słów: Wampiry i wilkołaki rośnie jak grzyby po deszczu, być może pod wpływem sukcesu wydawniczego Zmierzchu? Bez względu na powód w ostatnim czasie jesteśmy zasypywani lekturami z półki Romans paranormalny. Czy jest coś, co odróżnia Wschodzący księżyc od innych książek z tego gatunku?

"- Generalnie rzecz biorąc, jesteś jedną z najbardziej rozsądnych osób, jakie znam, tyle że emocje rzadko kiedy mają cokolwiek wspólnego ze zdrowym rozsądkiem."

Riley łączy w sobie cechy wilkołaka i wampira, jednak jej rude włosy, upodobanie do wysokich obcasów i praca biurowa sprawiają, że nie jest ona typowym przedstawicielem żadnego z gatunków, jakie być może znacie z innych lektur (Dracula czy choćby Wywiad z wampirem). Na kilka dni przed pełnią jej życie stawia do góry nogami gorączka księżycowych nocy, która zbiega się w czasie ze zniknięciem Rhoana, brata głównej bohaterki.
Problemy piętrzą się w zastraszającym tempie, a to co miało być punktem kulminacyjnym, okazuje się być jedynie wierzchołkiem góry lodowej - przed nami jeszcze przecież osiem części serii "Zew nocy"! Czy warto? Z pewnością tak, jeśli macie ochotę na lekką lekturę, która pochłonie czas wolny, ale jednocześnie nie wniesie niczego nowego do waszego życia....

"- Gdybyś musiał wybierać pomiędzy mną a swoim przyjacielem, ocaliłbyś jego, mam rację?
Ciepło odpłynęło z jego twarzy, pozbawiając ją uczuć.
- Masz rację."

Czytałam tę książkę w autobusie, obok mnie siedziała kobieta w średnim wieku. Zwykle nie mam nic przeciwko, gdy ktoś zagląda mi przez ramię i próbuje wchłaniać urywki lektur, tym razem jednak czerwieniłam się na samą myśl, że ona mogłaby coś takiego zrobić. Początek przesiąknięty jest seksem, co momentami bywa wręcz niesmaczne... Potem jednak jest już lepiej - scen miłosnych co prawda nie brakuje, ale są one przeplatane szybką akcją, odgłosem walk w tle i poszukiwaniami, bo główna bohaterka pragnie odnaleźć nie tylko brata, ale też odpowiedzi na różne pytania. Kiedy przebrnęłam przez pierwsze sto stron odetchnęłam z ulgą i zgłębiłam się w lekturze, która być może nie pochłonęła mnie na dobre, ale stała się bardziej znośna. Czterysta stron wystarczyło ledwie na jeden wieczór (z pewnością za sprawą lekkiego, niewymagającego języka), a na półce czeka już na swoją kolejkę część druga.

Wschodzący księżyc to lektura, którą miałam okazję przeczytać dzięki konkursowi zorganizowanemu przez Magdę z Książki w mieście, dziękuję!

27 komentarze:

amantedeilibri pisze...

Muszę Ci powiedzieć, że miałam identyczne odczucia, czytając tę książkę w tramwaju. Było mi nieswojo na myśl, że ktoś mi przez ramię popatruje na te pikantne opisy:) Mimo że nie lubię takiej tematyki, mnie również czytało się bardzo dobrze, i uważam, ze te sceny seksu są tam jak najbardziej adekwatne:)

cyrysia pisze...

Zabieram się za tą książkę i zabrać się nie mogę. Zakupiłam już drugą część a jeszcze pierwszej nie przeczytałam. Oj muszę nadrobić zaległości i to szybciutko, gdyż widzę, że naprawdę warto.

bsz pisze...

ja tam lubię seks w książkach, ale tylko, gdy jest dobrze, nie wulgarnie, opisany ;)

Mery pisze...

Czyli co? Raczej sięgnę:)

Czarna Owca w Stadzie pisze...

Seks mi nie przeszkadza (chociaż poniekąd uchodzę wśród znajomych za osobę aseksualną - no, może dlatego nie przeszkadza ;P), ale jeśli o samą książkę chodzi... to fragmentem o "niewnoszeniu niczego do życia" totalnie mnie zniechęciłaś ;D Wolę, żeby jednak wnosiło ;p

Cinnamon pisze...

Już wcześniej miałam odnośnie tej książki mieszane uczucia... Już nie chodzi mi o te wampiry i wilkołaki - pal licho, i tak jest ich za dużo we współczesnej literaturze młodzieżowej i nie mamy na to wpływu! (Znaczy się, mamy - możemy nie sięgać po takie książki). Ekhm... A więc co do książki: nie wiem, naprawdę nie wiem, czy mam ochotę po nią sięgnąć czy też nie. Zastanowię się i ewentualnie przeczytam.

Pozdrawiam :)

Gabrielle_ pisze...

Mam w planach od dłuższego czasu ;) Muszę się w końcu zebrać w sobie i gdzieś ją znaleźć. Mówisz, że pikantny początek? Być może dzięki temu autorka chciała przyciągnąć do lektury szerszą grupę czytelników ;) Pozdrawiam!

Natula pisze...

"Wschodzący księżyc" łazi mi głowie, zazwyczaj natrafiam na same dobre recenzje, wiec nie sposób przejść obojętnie obok książki, jak tylko uda mi się ją upolować. to biorę się za czytanie.

Czarna Owca w Stadzie pisze...

Czy mnie się zdaje, czy nie widzę u Ciebie linków do jakiejkolwiek współpracy z wydawnictwami? Jeśli się nie mylę, to... zaczynam czuć, że nie jestem osamotniona. ;p

Patka pisze...

Ja oprócz "Zmierzchu" nie przeczytałam nic o wampirach i wilkołakach i jest mi z tym naprawdę dobrze:)

Mani pisze...

Choć do tej tematyki podchodzę z ogromnym sceptyzmem, dam jej szansę. Może to dlatego, że główna bohaterka jawi mi się jako zwariowany dziwoląg (i to wcale nie jest powiedziane obraźliwie!), a coś w tym stylu lubię.

Magda pisze...

cieszę się, że Ci się podobała :) Co do tych "scen miłosnych"... jak dla mnie to one mało miały z miłością wspólnego ;)

Pozdrawiam!

miqaisonfire pisze...

No cóż, te sceny miłosne to chyba właśnie największy atut tej książki :)
Serię mam na swojej liście "Do przeczytania" i mam nadzieję, że już wkrótce będę miała okazję się z nią zapoznać!

Patka pisze...

Nie jestem fanką takich książek, ale rzeczywiście trzeba wśród tego wszystkiego szukać perełek, bo z pewnością takie są. Na razie nie jestem w stanie się przemóc, ale kiedyś z pewnością pobuszuję w tych książeczkach. Pozdrawiam:)

Luna pisze...

Skoro niesmaczne sceny przycichają po jakimś czasie, sądzę, że mogłabym je ścierpieć. Jak to zwykle bywa, w dylemacie 'przeczytać/nie przeczytać' decydujący głos zabierze zaopatrzenie biblioteki ;).

Pozdrawiam :D

Bujaczek pisze...

Interesuje mnie ta seria ;) Zagapiłam się i pierw kupiłam drugi tom, ale już czekam na pierwszy ;)

Bujaczek pisze...

Interesuje mnie ta seria ;) Zagapiłam się i pierw kupiłam drugi tom, ale już czekam na pierwszy ;)

MirandaKorner pisze...

Jakoś szczególnie nie chcę jej przeczytać, ale jeżeli znajdę ją w bibliotece, chętnie przygarnę. ;)

Maruda007 pisze...

Książka nie w moim guście. Odpuszczę ją sobie, zwłaszcza, że czytałam sporo negatywnych recenzji.
Pozdrawiam!

Dusia pisze...

Książka dosyć fajna i wciągająca, ale seksu dużo za dużo - jak na mój gust:/

Nikki pisze...

Pierwsza część bardzo mi się podobała, a Riley jest świetna i w dodatku wyjątkowo oryginalna, nawet jak na paranormale :))

Czarna Owca w Stadzie pisze...

A jednak postanowiłam spróbować z wydawnictwami. W końcu nikt nie będzie mnie do niczego zmuszał, jeśli się nie spodoba, po prostu złożę rezygnację. Nic nie płacę, mam książki za darmo w zamian za recenzję... ;D To się moja biblioteka ucieszy, swego czasu podarowałam wiele książek, które mi się nie podobały albo były takie "na raz". I również pierwszym wydawnictwem, które odpisało na moją "ofertę" jest Esprit :) I zamówiłam sobie także "Hyperversum" ;p Znaczy, na razie napisałam, ze chciałabym właśnie to, może przyślą ;p

Ice_Fire pisze...

Zamierzałam przeczytać tę powieść, ale na razie odwlekam tę chwilę coraz bardziej. Być może w niedalekiej przyszłości na własnej skórze przekonam się, czy jest warta uwagi. :)

Cinnamon pisze...

Nie martw się, raz weźmiesz się za maturę i później będziesz miała ją z głowy ;) Niby mówi się, że im wcześniej tym lepiej, ale ja zaczęłam się szykować w ostatniej chwili... I nie powiem, żeby mi to na złe wyszło ;) Ale nie słuchaj się mnie!
Polański jest naprawdę dobrym reżyserem. Nie mogę się doczekać możliwości obejrzenia jego najnowszego filmu - "Rzeź"!
Pozdrawiam :)

Czarna Owca w Stadzie pisze...

Czekam zatem na recenzję tej książki. Co Ciebie zachęciło do współpracy z wydawnictwem? Jeśli chodzi o mnie, to był przypadek. Zafascynowała mnie jakaś książka, którą ktoś dostał do zrecenzowania, no i nigdzie nie mogłam jej za darmo dostać :(( I pomyślałam, a co mi szkodzi!

katrusa pisze...

Nie jestem fanką takich serii, ale tak jak napisałaś, świetnie tego typu książki sprawdzają się kiedy ktoś ma ochotę na lekką rozrywkę. Ostatnią utrzymaną w podobnej tematyce, którą czytałam były "Podboje sukuba" i muszę przyznać, że podobała mi się i mam ochotę na kolejne części. Jednak będę musiała je zdobyć jakimś innym sposobem niż kupno bo zwyczajnie nie odczuwam potrzeby posiadania jej w swoich zbiorach :D Drugą sprawą jest też to, że będę miała problemy ze znalezieniem na nie wolnego czasu. Po pierwsze lektury, a po drugie duuużo pozycji, które przyciągają mnie do siebie w większym stopniu ;)
A "Wschodzący księżyc" na pewno zapamiętam i jeśli gdzieś się na niego natknę to z chęcią przeczytam :)

Patka pisze...

A jak dla mnie sceny z seksem są całkiem spoko, oczwyiście jeśli nie ma w tym przesadyzmu.

Prześlij komentarz