Wierzycie w miłość od pierwszego wejrzenia? Jeśli nie w życiu codziennym to może przynajmniej tę książkową? Czasem, kiedy zauważę jakąś lekturę na półce w bibliotece czy księgarni, a jej tytuł wkradnie się do moich myśli, po prostu muszę ją przeczytać!
Smażone zielone pomidory Fannie Flagg były jedną z tych książek, po które sięgnęłam bez spojrzenia na opis fabuły czy sprawdzania opinii innych, już sam tytuł był wystarczającą zachętą. Czy było warto? Zdecydowanie tak! O wrażeniach po lekturze możecie poczytać tutaj.
I była miłość w getcie Marka Edelmana to lektura, o której dowiedziałam się dzięki przypadkowi - jakiś czas temu miałam okazję posłuchać audycji radiowej o zdjęciu, które zdobi okładkę. Lektura zajmuje wysokie miejsce na liście "do przeczytania", a ja wciąż szukam jej wytrwale.
Moją przygodę z Malowanym welonem Somerseta Maughama rozpoczęłam od filmu. Zwróciłam na niego uwagę oczywiście ze względu na tytuł, który całkowicie mnie oczarował. Zdradzał jedynie, że fabuła została upleciona wokół uczucia, prawdopodobnie nie do końca szczerego... Rozbudzał ciekawość, a to ogromna zaleta.
Chłopiec z latawcem Khaleda Hoseiniego do niedawna gościł na mojej liście życzeń, ostatnio dostałam go w prezencie od brata. Szczerze mówiąc nie potrafię określić, co zachwyciło mnie w tytule tej książki, cieszę się jednak, że miałam okazję ją przeczytać!
Czy mogę dorzucić do listy coś jeszcze? Myślę że warto wspomnieć o Kto ze mną pobiegnie, Przeminęło z wiatrem czy Zielonej Mili - w przypadku tych książek tytuły miały duży wpływ na fakt, że sięgnęłam po książki. A wy, dołożycie coś od siebie?










22 komentarze:
Te Zielone pomidory wydają się fajne po tej recenzji, do której dałaś linka ;)
Też od jakiegoś czasu poluję na "Dopóki mamy twarze":) Od siebie? Na ten miesiąc raczej nie, choć może "Dziewczyny wojenne"?
"Chłopiec z latawcem" jest świetny ;)
Nie mam głowy do metafor i tytuł "Malowanego welonu" nic by mi nie powiedział. Oglądałam film. Nic ciekawego. Ale najgorzej również nie wspominam ;D
"Przełamać noc" - właśnie kończę. Tytuł jest świetny moim zdaniem.
"Dopóki mamy twarze" - rzeczywiście piękny tytuł :)
"Samotność liczb pierwszych", "Motyl i skafander", "Jakbyś kamień jadła", "Chwała mojego ojca, zamek mojej matki", "Zdążyć przed Panem Bogiem", "Kiedyś przy Błękitnym Księżycu", "Zaczekaj na koniec deszczu", "Pogrzeb wróbla", "Szklanka na pająki", "Dłoń pełna gwiazd", "Niebo ma kolor zielony", "Przepaść między nami", "Kiedy serce płacze", "Otuleni deszczem", "Cień wiatru", "Prowadź swój pług przez kości umarłych", "Domowy poradnik umierania", "Traktat o łuskaniu fasoli", "Widnokrąg", "Nieznośna lekkość bytu"... oj mogłabym tak całą noc...:))
Pozdrawiam!!! :-)
"Motyl" ode mnie :)
O, to ja Tobie również gratuluję zdania prawa jazdy :D Masz rację, fajnie jest nie być uzależnionym od rozkładu, czy też od rodziców, którym czasem nie chce się podwozić dzieci :(
Miłego weekendu :)
Ja przyznam, że wrzesień zleciał zbyt szybko. Teraz czas nacieszyć się jesienią. Liście spadają z drzew, a temperatura...nieodpowiednia. Za nic nie potrafię dostosować moich ubrań do pogody. Strasznie zmiennie, ale cieszmy się słońcem i tym, że droga do biblioteki nie jest pokryta lodem! ; d
Najbardziej chciałabym przeczytać "I była miłość w getcie". Za jakiś czas zrobię się tak zdesperowana, że poszukam ebooka.
Całkiem możliwe, że powstanie ekranizacja książki. Mimo wszystko jestem pewna, że nie obejrzę. Wolę poświęcić czas na dobry film. Szkoda mi tej godziny na takie historie o miłości, potocznie romansidłami określane.
Jaki tytuł miałam ta jedna książka? ;)
Ja niestety w tym miesiącu nie przeczytałam za dużo książek, a jeśli już to raczej należały one do lekkiej literatury i do tak ambitnego "rankingu" raczej się nie nadają :).
Ja mam jak na razie podobne odczucia co do "Dopóki mamy twarze" :D
Uffff, dobrze, że Cię nie odstraszyłam tym wstępem o poradnikach. To był na szczęście tylko ciekawy manewr ;D Musiałam jakoś zacząć. Też nie lubię poradników. Ble, fuj, beeee. Nie lubię, kiedy ktoś, kto uważa się za znawcę tematu mówi innym, co mają robić.
"Chłopiec z latawcem" brzmi naprawdę magicznie :) "Dopóki mamy twarze" bardzo chętnie bym przeczytała :)
"Malowany welon" zapowiada się ciekawie. I jeszcze ta wspaniała okładka... ;)
Hmmm - Przyznam, że książka Smażone zielone pomidory kiedyś bardzo mnie znudziła :/ I w końcu jej nie przeczytałam w całości.
chłopiec z latawcem - mam wypożyczoną, ale jestem zalana taką falą książek, że chyba będę musiała ją oddać :(
Malowany welon - czytałam, podobała mi się... ale nie rzuciła na kolana ;)
Dziękuję za udział w rozdawajce i życzę powodzenia :)
Dobrze, że mi przypomniałaś o "Dopóki mamy twarze", juz dawno mnie oczarowała ta książka z opisu, a nadal nieprzeczytana :(
Malowany welon bardzo mnie ciekawi nie dość że magiczny tytuł to i okładka zachwycająca :)
Z ostatnio przeczytanych książek tytuły które mnie urzekły to: Biała jak mleko, czerwona jak krew, raz wiedźmie śmierć i Ciepłe ciała :)
Super pozycje. Sama bym z chęcią poznała ,,Dopóki mamy twarze'' i ,,malowany welonem.
Przeczytałam Twoją recenzję "Smażonych zielonych pomidorów" i do mojej listy życzeń właśnie dołączyła kolejna książka :)
Egzemplarze recenzenckie są poza kolejnością, toteż następną recenzją będzie właśnie "Hyperversum". Zostało mi ok. 70 stron. Myślałam, że doczytam dzisiaj wracając z uczelni, ale autobus był szybszy niż ja ;D Ale mogę Ci już teraz powiedzieć, że JESTEM ZAKOCHANA W TEJ KSIĄŻCE!
w oko wpadła mi nazwa smażone zielone pomidory :) a po przeczytaniu Twojej krótkiej recenzji chyba się na nią skuszę ;) Jak znajdę wolne chwile na czytanie :D
Prześlij komentarz