Ads 468x60px

.

poniedziałek, 19 września 2011

Hyperversum - Cecilia Randall

Zetrzyjcie kurz z półek, wyrzućcie z głowy miliony niepotrzebnych myśli, usiądźcie wygodnie w fotelu... A gdy już będziecie mieć pewność, że nic nie może rozproszyć waszej uwagi, zerknijcie na pierwszą stronę książki Hyperversum. Kiedy poczujecie zapach XIII-wiecznej Francji, będzie to znak, że razem z głównymi bohaterami przenieśliście się do niezwykłego świata, gdzie rycerskie pojedynki i dworskie intrygi nie przeszły jeszcze do historii, a przeszłość tworzy się tu i teraz.

"Mężczyźni, kobiety i dzieci, ubrani w wypłowiałe ubrania, naznaczone czasem i ciężką pracą, chodzili bez wytchnienia, nosząc ze sobą kosze i narzęcia albo prowadząc zwierzęta."

Hyperversum to opowieść o czwórce przyjaciół, którzy po "wirtualnym" sztormie przenoszą się w czasie i przestrzeni - trafiają do XIII-wiecznej Francji, gdzie rozpoczynają nowe życie w świecie rządzonym przez nieznane im prawa i obyczaje, bez nadziei na powrót do domu. Z biegiem czasu uczą się swoich ról, wcielają się w postaci dam dworu, giermków, czy nawet rycerzy. Kiedy średniowiecze staje się ich nowym domem, pojawia się problem - nadchodzi czas Bitwy pod Bouivres, o którym uczyli się z kart podręczników do historii...*

"Czyż czyny człowieka nie są ważniejsze od jego pochodzenia?"

Na początku przeraziła mnie liczba stron Hyperversum, lektura zdecydowanie nie należy do krótkich. Szybko jednak zorientowałam się, że czytanie jej jest niesamowicie przyjemne i mija dużo szybciej niż można by się spodziewać. Przez niemal tydzień była to moja "lektura do poduszki" - wręcz nie mogłam zasnąć bez przeczytania przynajmniej kilku stron. Zdecydowanie polecam - przede wszystkim młodzieży, bo to właśnie do niej jest kierowana, ale nie tylko!

Wprowadzenie elementu fantastycznego było świetnym pomysłem - autorka pozwoliła nam spojrzeć na XIII-wieczną Francję nie oczami ludzi żyjących w średniowieczu, lecz naszych rówieśników, którzy przypadkiem przenieśli się w czasie. Co więcej bohaterowie są zorientowani w sytuacji na tyle by wytłumaczyć czytelnikowi najważniejsze rzeczy i zdarzenia, ale dość mało by nie zepsuć radości czytania.

"- Wojna? Chcesz mi powiedzieć, że weźmiesz udział w prawdziwej wojnie?
- A słyszałeś o jakiejś udawanej, średniowiecznej wojnie?"

Jako że z natury jestem osobą raczej ciekawską, postanowiłam poszukać informacji na temat prawdziwości zdarzeń opisywanych w książce. Już od pierwszych stron zastanawiałam się, czy Hyperversum powinno być traktowane jak ładnie opowiedzana bajka, czy może powieść zawierająca przynajmniej część prawdy historycznej? Natrafiłam na wywiad z autorką, która tłumaczy dlaczego zdecydowała się umieścić akcję w XIII-wiecznej Flandrii: "Kocham średniowiecze, ale przede wszystkim uwielbiam mit rycerski...", tłumaczy pani Randall. Później dodaje, że materiałów, które pomogły przy tworzeniu tła opowieści, dostarczyły jej książki, podręczniki, czasopisma i wreszcie internet. Już sam fakt, że Hyperversum powstało z pióra osoby zafascynowanej średniowieczem, która rozpoczęła pisanie z odpowiednią wiedzą i wyobraźnią, powinien być wystarczającą zachętą dla jeszcze nieprzekonanych czytelników. Chociaż nie jest to lektura najwyższych lotów, nie można jej też nazwać arcydziełem, zdecydowanie zasługuje na uwagę.

Za możliwość napisania recenzji dziękuję wydawnictwu Esprit :)
* Wyrazy pogrubione to tytuły poszczególnych części.

32 komentarze:

Gabrielle_ pisze...

Dużo słyszałam o tej książce, jednak jakoś mnie do niej nie ciągnie ;) Pozdrawiam!

Cinnamon pisze...

No, no, no... Zapowiada się naprawdę ciekawa lektura :)

bsz pisze...

To bardzo ważne, żeby autor najpierw zebrał potrzebne informacje, jeśli umieszcza akcję swojej powieści w odległej epoce, zorientował się co i jak, by książka była wiarygodna. Dobrze, że autorka wywiązała się z tego obowiązku, więc książka na pewno też jest dobra :)

Katsuumi pisze...

W takim razie zapraszam do konkursu :) :)

cyrysia pisze...

Bardzo bym chciała przeczytać tę książkę. Tyle dobrego o niej słyszałam i ty także zachwalasz, więc muszę się gdzieś za nią rozejrzeć.

Natula pisze...

Nie wiem, dlaczego mam takie uprzedzenie do tej książki, wszyscy chwalą, a ja siedzę cichutko i czekam na właściwy czas - póki co nie moja bajka.

Beatrice pisze...

Ja długo się do niej zabierałam, ale gdy w końcu się za siebie wzięłam i przeczytałam, byłam pod wrażeniem. Naprawdę bardzo mi się podobała, a jedyne co mam jej do zażucenia, to trochę wyidealizowani bohaterowie.

Gosława Ka. pisze...

Sama nie wiem, takie książki mnie nie przekonują... A raczej to mi ciężko się przekonać do tego, żeby po nie sięgnąć. To chyba jakieś uprzedzenia :P

A pisze...

Nie przepadam za średniowieczem, ale po książkę sięgnę. Na początku nie miałam takiego zamiaru, przez epokę w jakiej osadzona jest akcja utworu. Po wielu pozytywnych recenzjach zmieniłam nastawienie. Mam nadzieję, że mnie nie zawiedzie.

tetis pisze...

Chyba bardziej zadowoliłby mnie XIII wiek właśnie oczami ludzi z tamtych czasów, ale kto wie? może to byłoby coś dla mnie, bo tak czy inaczej średniowiecze uwielbiam :)

Patka pisze...

Nie sądzę, żeby do mnie przemówiła niestety :(

Maruda007 pisze...

Czytałam, i powiem, że genialna nie jest, ale warto przeczytać.
Pozdrawiam!

Mery pisze...

Słyszałam wiele dobrego o tej książce i am w planach:)

miqaisonfire pisze...

Hyper Versum na mojej liście do przeczytania już od dłuższego czasu :) Zazdroszczę!

P.S. Nie czytałaś jeszcze nic Roberts!? Och moja droga, masz co nadrabiać :D

finkaa pisze...

Kurcze, jakoś nie mogę się przekonać do tego gatunku. No, nie mogę i koniec. Jeszcze gdyby to była średniowieczna Anglia to może, ale Francja niestety...

Patka pisze...

Całkiem sympatyczna się wydaje:) I to średniowiecze. Pozdrawiam:)

Bujaczek pisze...

Podeślesz mi link do tego wywiadu? Proooooooszę!
A książka moim zdaniem jest rewelacyjna! Mam nadzieje, że będzie kontynuacja! ;)

Dusia pisze...

Książkę planuję przeczytać, mimo znacznej objętości. Niech tam, raz na jakiś czas dam się porwać swojemu "komputerowemu fetyszowi" :)

Matt pisze...

Wiem jedno - jest strasznie gruba! xD Dzisiaj dostałem i niedługo wezmę się za jej lekturę ;-)

Ola pisze...

ciekawa ksiazka;)

aleksandra-fortuna.blogspot.com

Gabrielle_ pisze...

Dziękuję ;) Ja też lubię zmiany szablonów, jednak odkryłam dość spory minus. A mianowicie przy zmianie usunęły mi się wszystkie blogi z odwiedzanych ;/

Dosiak pisze...

Początkowo myślałam, że to taka historyjka dla młodzieży pełna szlachetnych bohaterów. Ale zakończenie jest rewelacyjne i sprawia, że książka zostaje na długo w pamięci :) Mam nadzieję, że powstanie kontynuacja :)

miqaisonfire pisze...

Odpisując na Twój komentarz u mnie: "Still Alice" to fajny tytuł, nie mówię, że nie, ale jak zrobić z niego polski? Wciąż Alice? :D Troszkę średni, co? :)
Czekam w takim razie na Twoją Roberts. jakąs książkę dostałaś do recenzji? :)

Czarna Owca w Stadzie pisze...

Wróciłam. Mam już tę książkę, przyszła w poniedziałek, ale odebrałam ją dzisiaj od babci, bo przez dwa dni z kawałkiem byłam w warszawskim szpitalu (nie w szkole ;P). Grubość mnie przeraziła, ale Twoja pozytywna recenzja sprawia, że mam ochotę zabrać się za tę powieść już dzisiaj. Chociaż najpierw muszę wymodzić kolejną recenzję, bo w szpitalu miałam notatniczek, ale jakoś motywacji do pisania było mało. Za to naczytałam się za wszystkie czasy ;D

Czarna Owca w Stadzie pisze...

Ooo, o "Córce..." nie słyszałam. Póki co nie proszę o żadne książki, chociaż jak zrecenzuję "Hyperversum", zamówię sobie "Kuchnię antyrakową"xD Mam takie obciążenie genetyczne, że przyda mi się jakaś ochrona przed rakiem :P W poniedziałek dostałam jeszcze "Teufel" od wydawnictwa Nowy Świat. Znacznie chudsza. ;) Tak więc, na razie mam co czytać. I odpisało mi wyd. Znak, które każe wypełniać jakiś formularz. ;D No to wypełnię ;pp Może przejdzie.

Fabrizia pisze...

Hi! I found your blog and I like it so much! It must be a great movie!
Come and visit my blog, and if you like it, follow me, I'll be waiting for you!

Cosa mi metto???

Czarna Owca w Stadzie pisze...

Troszkę rozszerzam horyzonty wydawnicze. ;) Wczoraj odpisał mi pan Sośnicki, autor "Modżiburków", książkę dostałam NA DRUGI DZIEŃ! No, super ;) Wymieniliśmy kilkanaście maili, być może ten Pan pokieruje mnie, jak zechcę sama coś wydać, a przecież zechcę, bo będę niespełniona bez tego!;D

Czarna Owca w Stadzie pisze...

Hm, niedługo będę wysyłała jakieś moje stare dzieła, jak chcesz, to się zgłoś ;D Ale ostrzegam, z moimi starociami może być trudna przeprawa ;D Może lepiej czekać na nowe.

Nikki pisze...

Słyszałam już bardzo dużo o tej książce, ale jakoś nie mogę się przekonać. Raczej nie w moim guście, poza tym średniowieczna Francja ani trochę mnie nie ciekawi ;)

Mani pisze...

Gdybym miała się kierować moim stereotypowym myśleniem, to nawet nie wzięłabym jej do ręki - okładka w ogóle mi się nie podoba.
Ale skoro mówisz, że warto, a fabuła rzeczywiście jest ciekawa, to się skuszę.

miqaisonfire pisze...

A czy "Ławę przysięgłych" będziesz recenzowała :)? Uwielbiam Grishama i jeśli "Ława..." to pierwsza książka, którą czytasz spod jego pióra to polecam "Firmę" i oczywiście "Raport pelikana" :) Obydwie zekranizowane... i nie tylko te :D

miqaisonfire pisze...

Rozumiem :) 6 książek to dużo :D Czekam w takim razie na recenzję "Ławy przysięgłych" i... i na jakąś kolejną recenzję w ogóle :)

Prześlij komentarz